
Z okazji jubileuszu pani Marii wizytę złożyli przedstawiciele władz gminy Stryków w osobach burmistrza Piotra Ślęzaka oraz kierownika Urzędu Stanu Cywilnego Moniki Zaborskiej. Wręczyli oni jubilatce list gratulacyjny oraz kwiaty. W tej ważnej chwili pani Marii towarzyszyli członkowie jej rodziny, a
Z okazji jubileuszu pani Marii wizytę złożyli przedstawiciele władz gminy Stryków w osobach burmistrza Piotra Ślęzaka oraz kierownika Urzędu Stanu Cywilnego Moniki Zaborskiej. Wręczyli oni jubilatce list gratulacyjny oraz kwiaty. W tej ważnej chwili pani Marii towarzyszyli członkowie jej rodziny, a także mieszkanki Sosnowca Pieniek, zrzeszone w miejscowym Kole Gospodyń Wiejskich. Obecny był również sołtys tej miejscowości Paweł Milczarek.
Dla uczestników jubileuszu przygotowany został poczęstunek. Zgodnie z przyjętym zwyczajem nie brakowało również gremialnie odśpiewanego "Dwieście lat".
Życie pełne doświadczeń
Podczas spotkania nie brakowało wspomnień opowiadanych przez panią Marię. W swoich historiach wracała pamięcią do lat nastoletnich, które przypadały na trudny czas II Wojny Światowej, lat małżeństwa i budowania rodziny, a także pracy w gospodarstwie rolnym, które prowadziła wraz ze swoim mężem Zygmuntem, z którym wzięła ślub w czerwcu 1948 roku.
Marianna Prusinowska urodziła się w 5 lipca 1926 roku. Jej rodzina wywodziła się z Niesułkowa, natomiast po ślubie osiedliła się wraz ze swoim mężem w Sosnowcu Pieńkach, gdzie mieszka do dziś wraz ze swoim synem i synową. Jej nastoletnie lata naznaczone zostały piętnem II Wojny Światowej. Została bowiem zatrzymana podczas jednej z łapanek w Strykowie i wywieziona na przymusowe roboty do Berlina. Tam przez 3,5 roku pracowała w fabryce opakowań tekturowych. Wojna przerwała jej edukację na siódmej klasie szkoły podstawowej. Gdy wojna się zakończyła Marianna Prusinowska była już osobą pełnoletnią: miała 19 lat.
Życie w rodzinnych stronach upływało Marii Prusinowskiej w rytmie, który wyznaczała natura. Oprócz pracy na roli, zajmowała się ona pielęgnowaniem przydomowego ogródka, które przez lata stanowiło jej hobby. Jubilatka doczekała się dwojga dzieci oraz siedmiorga wnucząt i dwanaściorga prawnucząt.
Wdzięczność i recepta na długie życie
Zapytany przez nas o to, za co najbardziej wdzięczny jest swojej mamie, Tadeusz Prusinowski odpowiada: - Zawsze pokazywała ogromną cierpliwość i darzyła ludzi miłością. Zawsze była niezwykle pracowitą i pomocną osobą, która służy swoim życiowym doświadczeniem. Chętnie dzieli się też opowieściami ze swojego życia. Dla mnie jest wyjątkową osobą, która jest pomocna w każdej sytuacji.
Na pytanie: "Co radziłaby Pani osobom młodszym od siebie?", 100-letnia mieszkanka miejscowości Sosnowiec Pieńki odpowiada, uchylając zarazem rąbka sekretu swojej długowieczności: - Wiele lat pracowałam fizycznie, nawet w 90. roku życia. Trzeba pracować, nie zamartwiać się, myśleć pozytywnie i zawsze się cieszyć, nawet z drobnych rzeczy.
ZALOGUJ SIĘ
Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM
Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE