Tuchola: Jak to św. Małgorzata walczyła z ulewą / FOTO
20 lipca przypada wspomnienie św. Małgorzaty Antiocheńskiej. Jak co roku w Tucholi uroczyście celebrowano ten dzień – jako święto patronki stolicy Borów Tucholskich. W poniedziałek, mimo ogromnego oberwania chmury, Tucholanie licznie stawili się w kościele i przed pomnikiem. Tam nie zabrakło tradycyjnego chleba.
Święto rozpoczęło się w Kościele pw. Bożego Ciała w Tucholi. Msza odbyła się tam w intencji władz miasta i mieszkańców. W trakcie kazania proboszcz Ireneusz Kalf przybliżył żywot świętej Małgorzaty, która pochodzi z czasów późnej starożytności, z terenów dzisiejszej Turcji. Była córką pogańskiego kapłana, która przyjęła chrzest i złożyła ślub czystości. Gdy odrzuciła zaloty rzymskiego dostojnika i odmówiła wyrzeczenia się wiary, została poddana brutalnym torturom i pozbawiona życia.
Patrzymy dzisiaj na świętą Małgorzatę z nadzieją, że zawsze będzie naszą opiekunką, która wstawia się za nami, dając pomysły w sytuacjach, które są trudne. Wtedy, kiedy trzeba podjąć decyzję [...]. Na jej pomoc zawsze możemy liczyć, więc dzisiaj w tej wspólnocie zawierzamy jej nasze sprawy [...], wszystko, co się dzieje, by służyło nam jako mieszkańcom w dobrobycie i dobrostanie doczesnym, ale też zmierzającym do tego, abyśmy byli zbawieni – mówił podczas mszy proboszcz.
Przywiązanie do Tucholi nie jest przypadkiem
Po nabożeństwie zebrani udali się przed pomnik świętej. Tam ustawiły się delegacje i przedstawiciele samorządu, służb czy Borowiackiego Towarzystwa Kultury. Burmistrz miasta Tadeusz Kowalski wygłosił przemówienie.
To wyjątkowy czas, który łączy nie tylko naszą lokalną wspólnotę, ale jest także okazją do refleksji nad tym, co w życiu najważniejsze. Nasz dom, korzenie, przywiązanie do tej pięknej, borowiackiej ziemi. Święta Małgorzata od wieków czuwa nad Tucholą. Wszyscy dobrze znamy legendę o tym, jak w chwilach największego zagrożenia, ukazując się obrońcom, nakazała rzucać we wrogów chlebem. Ten wspaniały mit o ratunku, zwycięstwie i mądrości nad siłą niesie w sobie głęboki przekaz. Chleb w naszej kulturze to symbol życia i dostatku, ale przede wszystkim zgody i wspólnoty. Dzieląc się nim dzisiaj tak, jak czynili to nasi przodkowie, okazujemy sobie szacunek i potwierdzamy, że potrafimy dbać o naszą małą ojczyznę i siebie nawzajem. Nasze przywiązanie do Tucholi to nie przypadek. To wynik wielopokoleniowej pracy tych wszystkich, którzy przed nami budowali tutejszą tożsamość. To Borowiacy, którzy z pokolenia na pokolenie przekazywali umiłowanie do tutejszych lasów, jezior i lokalnej natury. Nasze dziedzictwo to nie tylko piękne ludowe stroje, gwara czy lokalne rzemiosło. To przede wszystkim borowiacki charakter, a więc pracowitość, gościnność, głębokie przywiązanie do ziemi oraz szacunek do otaczającej przyrody – usłyszeli zgromadzeni z ust włodarza.
W nawiązaniu do chleba, o którym mowa w przemówieniu Kowalskiego, świeże bochenki wypieczone przez lokalne piekarnie (Latzke, PSS Społem, Zakryś) pojawiły się w koszach przed pomnikiem. Zostały poświęcone przez proboszczów tucholskich parafii, po czym rozdzielone wśród zgromadzonych mieszkańców. Ci, mimo intensywnego deszczu, przyjmowali chleb z uśmiechem na ustach.
Chleb w dniu św. Małgorzaty pełni wyjątkową rolę. Jest symbolem patronki, która – jak głosi przywołana już legenda – uratowała miasto przed wrogami, gdy ci oblegali Tucholę przez wiele miesięcy. Szwedzi myśleli, że zdobędą miasto głodem. Wówczas wycieńczonym obrońcom ukazała się święta Małgorzata i poradziła, by ci z resztek mąki upiekli chleby, a następnie ciskali nimi we wroga. Tak zrobili. Nieprzyjaciel pomyślał, że w twierdzy zasoby jedzenia są duże i odstąpił od oblężenia.
Relacja z tego wydarzenia ukaże się także w czwartkowym (23 lipca) wydaniu Tygodnika. Poniżej fotorelacja.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"6029"}
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: Tygodnik Tucholski (tygodnik.pl)