
To jedna z najbardziej tajemniczych spraw kryminalnych ostatnich lat w Toruniu. We wtorek, 21 lipca, Sąd Rejonowy w Toruniu zdecydował o uchyleniu postanowienia o umorzeniu dochodzenia dotyczącego tajemniczego sprawcy, który latem ubiegłego roku strzelał z wiatrówki do motocyklistów. Oznacza to, że śledztwo zostanie wznowione.
Najbardziej poszkodowaną ofiarą był dziennikarz portalu O2.pl i były reporter Dzień Dobry Toruń Marcin Lewicki , który po trafieniu śrutem w oko przeszedł dwie skomplikowane operacje i do dziś zmaga się z konsekwencjami ataku.
Pierwsza rozprawa odbyła się 4 lipca
Przypomnijmy, że 4 lipca informowaliśmy o pierwszym posiedzeniu sądu dotyczącym zażalenia Marcina Lewickiego na decyzję o umorzeniu dochodzenia.
::news{"type":"see-also","item":"83384"}
Śledztwo zostało zakończone pod koniec ubiegłego roku, ponieważ – jak argumentowali śledczy – mimo zabezpieczenia monitoringu, przesłuchań świadków, przeszukań i ekspertyz nie udało się ustalić sprawcy ani miejsca, z którego oddawano strzały.
Marcin Lewicki nie zgodził się z taką decyzją. Wraz ze swoim pełnomocnikiem złożył zażalenie, przekonując, że sprawa została zamknięta zbyt wcześnie, a nie wszystkie możliwe czynności zostały wykonane. Po wysłuchaniu stron sąd odroczył ogłoszenie decyzji do 21 lipca.
Sąd: umorzenie było przedwczesne
We wtorek zapadło rozstrzygnięcie. Sędzia Mariola Adamczyk zdecydowała o uchyleniu postanowienia o umorzeniu dochodzenia . W uzasadnieniu wskazała, że decyzja o zakończeniu postępowania była przedwczesna, ponieważ śledczy nie przeprowadzili wszystkich niezbędnych czynności.
To oznacza, że sprawa ponownie wróci do organów ścigania.
Marcin Lewicki: "Sprawiedliwość wygrała"
Po ogłoszeniu decyzji Marcin Lewicki nie ukrywał satysfakcji.
– Zgadzam się w pełni z uzasadnieniem sądu. Wytknął błędy, które zostały popełnione na samym początku tego śledztwa oraz później. O niektórych sam nawet nie wiedziałem. Muszę się do tego przyznać. Jestem bardzo zadowolony. Uważam, że sprawiedliwość wygrała i czekam dalej – powiedział.
Dziennikarz zapowiedział również, że zamierza aktywnie uczestniczyć w dalszym postępowaniu.
– Na pewno będę patrzył organom ścigania na ręce, będę analizował to śledztwo i będę aktywnym uczestnikiem tego dochodzenia. Mam też pewne pomysły, o których nie chcę na ten moment mówić. W najbliższych dniach funkcjonariusze mogą się spodziewać mojej wizyty – dodał.
Adwokat dla DDT: "Nie zrobiono wszystkiego"
O decyzję sądu zapytaliśmy również pełnomocnika Marcina Lewickiego, adwokata Michała Jakubaszka. W rozmowie z Dzień Dobry Toruń ocenił, że wtorkowe rozstrzygnięcie potwierdza argumenty podnoszone od początku postępowania.
– Sąd uchylił postanowienie o umorzeniu dochodzenia, wskazując na to, że policja i prokuratura nie zrobiły wszystkiego, co powinny, aby ustalić sprawcę przestępstwa – powiedział mecenas Michał Jakubaszek.
Jak dodał, jego zdaniem wiele zależało od działań podjętych tuż po pierwszych zgłoszeniach.
– Mam też przekonanie, graniczące z pewnością, że gdyby policja na początku poważnie potraktowała tę sprawę, to snajper byłby już dawno ujęty – stwierdził w rozmowie z naszą redakcją.
To jeszcze nie koniec
Dla Marcina Lewickiego walka nadal trwa nie tylko na sali sądowej. Po ataku dziennikarz przeszedł już dwie skomplikowane operacje oka, jednak czeka go kolejny zabieg.
– Nie jest ona pilna, ale skomplikowana, ponieważ wymaga analizy kolejnych elementów budowy oka. Fachowo nazywa się to witrektomia. Odpowiedź na pytanie, czy będę widział, jest wróżeniem z fusów – powiedział po wtorkowej rozprawie.
Wznowienie śledztwa oznacza, że policja i prokuratura będą musiały ponownie przeanalizować sprawę i wykonać czynności wskazane przez sąd . Nadal nie wiadomo, kim jest osoba, która latem ubiegłego roku oddawała strzały do motocyklistów w centrum Torunia.
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: Dzien Dobry Torun (ddtorun.pl)