RAK
    Samorządowi krezusi, ukryte umowy i ślepe służby. Kto tak naprawdę płaci radnym

    Samorządowi krezusi, ukryte umowy i ślepe służby. Kto tak naprawdę płaci radnym

    1861 odsłon
    Kujawsko-pomorskie

    Samorządowi krezusi, ukryte umowy i ślepe służby. Kto tak naprawdę płaci radnym

    Dodaj komentarz

    Inflacja, rosnące koszty prowadzenia działalności i drastyczne podwyżki rachunków to codzienność, z którą zmagają się lokalni przedsiębiorcy. W Radzie Miejskiej Grudziądza słowo „kryzys” jednak nie istnieje. Co więcej, analiza najnowszych oświadczeń majątkowych ujawnia zjawisko znacznie groźniejsze niż gigantyczne zarobki. To systemowe wykorzystywanie luk prawnych do zatajania informacji o tym, kto tak naprawdę płaci radnym za dodatkowe zlecenia.

    Zarobki z publicznej kasy, własne biznesy i intratne umowy – oświadczenia majątkowe grudziądzkich decydentów pękają w szwach. Jednak w dokumencie, który z założenia ma być fundamentem transparentności życia publicznego, niektórzy samorządowcy wpisują lakoniczne „umowa zlecenia” czy „umowa o dzieło”, skrzętnie ukrywając nazwy firm i podmiotów, od których biorą pieniądze.

    Wygodna luka w prawie. Transparentność czy zasłona dymna?

    Jak to możliwe, że radni mogą inkasować dziesiątki tysięcy złotych z niewiadomych źródeł? Wszystko przez nieprecyzyjne prawo. Ustawa o samorządzie gminnym (art. 24h) nakazuje wykazanie dochodów „z podaniem kwot uzyskiwanych z każdego tytułu”.

    Problem polega na tym, że przepisy nie definiują jasno, czym jest ów „tytuł”. Wielu radnych wygodnie przyjmuje, że wystarczy wpisać formę prawną zatrudnienia (np. „umowa zlecenia”). Z kolei organizacje walczące o transparentność i duch ustawy mówią wprost: radny powinien podać konkretne źródło przychodu (nazwę pracodawcy/zleceniodawcy) .

    ::news{"type":"see-also","item":"102731"}

    Tylko pełna jawność pozwala wykluczyć konflikt interesów . Wyborcy mają prawo wiedzieć, czy firma płacąca radnemu po cichu dziesiątki tysięcy złotych za anonimowe „zlecenia”, nie wygrywa przypadkiem lukratywnych przetargów na inwestycje miejskie lub nie korzysta z przychylności Ratusza. Niestety, grudziądzcy radni wolą chować się za nieprecyzyjnym prawem.

    Klub „Tajemniczego Zlecenia”. Skąd płyną pieniądze?

    Oto lista samorządowców, którzy w swoich oświadczeniach majątkowych wybrali wersję minimum, ignorując ducha pełnej transparentności:

    Miłosz Joniec: Radny zgromadził na koncie potężną kwotę około 480 tysięcy złotych (małżeńska wspólność majątkowa). Oprócz etatu i diety radnego, w minionym roku zasiliły go potężne wpływy z dodatkowych zajęć: 20 765,90 zł z umów zleceń oraz 21 025 zł z umów o dzieło . Z jakimi firmami lub instytucjami radny zawarł umowy na ponad 41 tysięcy złotych? Oświadczenie milczy, ograniczając się do suchych haseł.

    Ewelina Dąbrowska: Zasiadająca w Radzie Miejskiej i zatrudniona w miejskim Centrum Kultury Teatr na solidnym etacie (ponad 96 tys. zł rocznie), również posiada finansowe sekrety. Obok diety radnej (ponad 30 tys. zł), wykazała 15 065,29 zł brutto z umowy zlecenia . Kto był hojnym zleceniodawcą? Tego wyborcy z dokumentu się nie dowiedzą.

    Krzysztof Kocik (wspominany w poprzednim artykule): Choć wpisał w nagłówku Zespół Szkół Ekonomicznych, to w rubryce dochodów dorzucił „umowy zlecenia” na astronomiczną kwotę 43 412,80 zł ! Z kim radny-nauczyciel zawarł umowy opiewające na równowartość dobrego samochodu? To pozostaje jego słodką tajemnicą.

    Prawo nie zmusza ich bezpośrednio do podawania nazw firm pod groźbą kary, ale etyka samorządowa powinna. Dlaczego radni tak bardzo boją się napisać, kto im płaci?

    Gdzie pracuje radny Joniec? Tajemnica państwowa

    O ile zatajanie zleceniodawców to powszechna, wygodna praktyka, o tyle niektórzy samorządowcy idą o krok dalej. Imponujące oszczędności rodzą naturalne pytania o źródła dochodów, a to prowadzi nas do największego absurdu tych dokumentów. Przykładem jest tu Miłosz Joniec. Radny w sposób brawurowy wykorzystał niedoskonałości formularza, by całkowicie ukryć przed wyborcami swoje faktyczne miejsce zatrudnienia.

    W pierwszej części dokumentu, która wymaga podania miejsca zatrudnienia, stanowiska lub funkcji, radny Joniec wpisał wyłącznie: „Gmina Miasto Grudziądz, Radny Rady Miejskiej Grudziądza”.

    Z prawnego punktu widzenia radny miejski nie może być zatrudniony na etacie w urzędzie gminy, w której uzyskał mandat. Wpis ten wskazuje więc jedynie na pełnioną przez niego funkcję społeczną. Gdzie zatem leży problem? W dziale VIII oświadczenia radny wykazuje, że zarobił w ubiegłym roku 36 910,55 zł z tytułu „umowy o pracę” . Skoro w nagłówku nie podał firmy, a w dziale z zarobkami ograniczył się do hasła „umowa o pracę”, mieszkaniec Grudziądza nie ma najmniejszego pojęcia, gdzie i u kogo lokalny decydent jest zatrudniony na etat!

    To jaskrawy przykład tworzenia iluzji transparentności. Radny pobiera z pieniędzy podatników dietę (ponad 25 tys. zł), ale odmawia im prawa do wiedzy o tym, w jakiej firmie na co dzień pracuje i czy podmiot ten nie ma przypadkiem finansowych powiązań z miastem.

    Biznes kręci się świetnie: Działki, miliony i domy

    Podczas gdy jedni ukrywają źródła swoich umów, inni inwestują zarobione fortuny w twarde aktywa, pokazując, że mandat radnego to doskonałe środowisko do pomnażania kapitału.

    Krzysztof Kosiński: Przewodniczący Komisji Budżetu i Rozwoju Miasta prowadzi dochodowe pośrednictwo finansowo-ubezpieczeniowe (przychód blisko 260 tys. zł, dochód: 108 tys. zł). Największe kontrowersje budzi jednak rubryka nieruchomości. Radny wykazał w niej działkę budowlaną nabytą od Gminy Miasto Grudziądz . Fakt, że osoba decydująca o miejskim budżecie kupuje grunty od miasta, którym współrządzi, rodzi potężne wątpliwości etyczne. Czy radny miał przewagę informacyjną nad zwykłym mieszkańcem?

    Dorota Kupis (Wojtkowiak): Lekarski biznes odporny na każdą recesję. Z tytułu prowadzonej praktyki medycznej osiągnęła roczny przychód w wysokości niemal 400 tysięcy złotych ! Jej oszczędności gotówkowe to astronomiczne 927 947,91 zł (majątek odrębny). Z domem wartym 650 tys. zł, brakiem kredytów i niespełna 30 tys. zł miejskiej diety, radna plasuje się w absolutnej czołówce grudziądzkich krezusów.

    Marzena Maria Makowska: Prawdziwa potentatka na rynku nieruchomości. W jej oświadczeniu znajdziemy dom (wartość 600 tys. zł), mieszkanie (120 tys. zł) oraz potężny dom wielorodzinny o powierzchni ponad 500 m², wyceniony na kolejne 600 tys. zł. Przy takim kapitale, radna spłaca jedynie symboliczne 28 tys. zł kredytu hipotecznego.

    Podsumowanie: Czas na przyzwoitość

    Zgodnie z procedurą, oświadczenia weryfikuje Przewodniczący Rady Miejskiej oraz Urząd Skarbowy. Instytucje te zadowalają się urzędowym minimum. Jednak my, jako mieszkańcy, mamy prawo wymagać więcej. Radny to nie jest prywatny przedsiębiorca, którego finanse są objęte tajemnicą handlową. To osoba publiczna, opłacana z naszych podatków. Jeśli samorządowcy nie mają nic do ukrycia, dlaczego po prostu nie wpiszą do oświadczeń, z kim robią biznesy?

    Zatajanie przed opinią publiczną swoich kluczowych zleceniodawców może i chroni przed prokuratorem, ale bezpowrotnie niszczy zaufanie. To, co legalne, nie zawsze jest etyczne. Wielu samorządowców w Polsce, by uciąć spekulacje i pokazać, że grają w otwarte karty, dobrowolnie podaje nazwy firm, z którymi współpracują. W Grudziądzu ten standard najwyraźniej wciąż jest towarem deficytowym.

    Skoro ustawa ma dziury, a organy kontrolne mają związane ręce, rolę strażników transparentności muszą przejąć niezależne media i sami mieszkańcy.

    Bierzemy pod lupę anonimowe umowy naszych decydentów. Będziemy sprawdzać, pytać i weryfikować, z jakimi podmiotami radni zawierają „tajemnicze” zlecenia. Sprawdzimy, czy pod przykrywką mglistych przepisów nie kryją się biznesy robione z podmiotami zależnymi od miasta, a co za tym idzie – od decyzji samych radnych.

    Wkrótce przyjrzymy się kolejnym radnym, śledźcie Grudziądz365.pl!

    Co sądzisz na ten temat?


    Źródło: Grudziadz365.pl

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era