
3
Spis treści
Sąd Rejonowy w Toruniu podjął decyzję w sprawie tajemniczego snajpera, który z wiatrówki postrzelił trzech motocyklistów, w tym dziennikarza Marcina Lewickiego. Zdaniem sądu umorzenie postępowania było przedwczesne. - Na pewno będę teraz patrzył organom ścigania na ręce, będę aktywnym uczestnikiem tego dochodzenia – zapowiada poszkodowany.
Bezkarny snajper
Przypomnijmy, że w sierpniu zeszłego roku w okolicach skrzyżowania ulic Traugutta i Warszawskiej zostało postrzelonych trzech motocyklistów. Policjanci ustalili, że strzały były oddawane z broni pneumatycznej, na którą nie jest wymagane pozwolenie, czyli z wiatrówki.
Wśród nich był dziennikarz Wirtualnej Polski Marcin Lewicki . 15 sierpnia, będąc na motocyklu, stanął przed sygnalizacją świetlną przy ul. Warszawskiej, uchylił szybkę od kasku i został trafiony w lewe oko, w wyniku czego stracił w nim wzrok .
W trakcie kilkumiesięcznego śledztwa kryminalni przesłuchiwali świadków i dokonali przeszukań kamienicy, z której mógł strzelać snajper. Niestety nie udało się go zatrzymać, a sprawa została umorzona.
Zażalenie
Poszkodowany Lewicki zapowiedział, że nie odpuści sprawy. Dziennikarz złożył do sądu zażalenie na umorzenie śledztwa. 3 lipca w Sądzie Rejonowym odbyła się rozprawa w tej sprawie. Sędzia Mariola Adamczyk po zapoznaniu się z oświadczeniem Marcina Lewickiego zdecydowała, że ostateczną decyzję podejmie na kolejnym posiedzeniu – 21 lipca.
Decyzja sądu
Zgodnie z zapowiedziami, 21 lipca sędzia Mariola Adamczyk ogłosiła decyzję ws. zażalenia. Sąd zdecydował uchylić zaskarżone postanowienie. Oznacza to, że śledztwo zostanie wznowione.
Zdaniem sądu decyzja o umorzeniu sprawy była po prostu przedwczesna. Sędzia Adamczyk stwierdziła, że śledczy nie dokonali wszystkich niezbędnych czynności.
Lewicki: Będę aktywnym uczestnikiem śledztwa
Marcin Lewicki wychodził z sali sądowej z wysoko uniesioną głową . Kiedy dziennikarze wraz z poszkodowanym opuszczali sąd, przypadkowi ludzie krzyczeli „presja ma sens”.
W rozmowie z mediami Lewicki nie krył satysfakcji, że kilkumiesięczna praca jego oraz adwokata Michała Jakubaszka nie poszła na marne. Teraz dziennikarz będzie uważnie przyglądał się pracy śledczych i nie ukrywa, że chce im pomóc w zatrzymaniu sprawcy.
Postanowienie sądu jest prawomocne.
Będzie kolejna operacja
Lewicki nadal nie widzi na jedno oko. Jeśli snajper zostanie zatrzymany, to stanie przed sądem. Wówczas poszkodowany będzie mógł walczyć nie tylko o sprawiedliwość, ale także o odszkodowanie, które będzie potrzebne do dalszej rehabilitacji.