
Dla większości z nas wakacje to czas odpoczynku i relaksu w mieście lub poza nim. Dla tej grupy Torunian jak na razie był to jednak czas wyzwań, przełamywania barier i jednocześnie promowania naszego miasta na najbardziej niespodziewane sposoby.
Rowerem przez Europe
Pierwsza historia rozpoczęła się już 15 czerwca, kiedy to trzech uczniów toruńskich szkół średnich ( ZSMEiE oraz V LO ) wyruszyło rowerami z Międzylesia z jednym celem, dotrzeć do Barcelony . Jak można się domyślić nie było to łatwe zadanie, na rowerzystów czekały tysiące kilometrów, pięć różnych państw ( Czechy , Austria , Włochy , Francja i oczywiście Hiszpania ) i dni, w których zmagać musieli się z alpejskimi szlakami.
Żadna z tych rzeczy nie złamała jednak ich ducha i motywacji. Przez całą podróż oprócz promocji sportu , promowali także Toruń , rozmawiając z napotykanymi mieszkańcami o jego historii zarówno sportowej jak i kulturowej. Podróż nie obyła się jednak bez komplikacji. Dla jednego z uczestników wyprawy, zakończyła się ona z przyczyn technicznych w Wenecji .
Mimo braku możliwości kontynuowania jazdy nadal wspierał przyjaciół organizacyjnie, motywując ich do dalszej jazdy.
Dwójka pozostałych rowerzystów jechała więc dalej, aż w końcu 16 lipca, po prawie równym miesiącu podróży i przejechaniu 2973 kilometrów , szczęśliwie wjechali do Barcelony .
Toruński urzędnik na szczycie
Druga historia zabiera nas aż na pogranicze Kirgistanu i Tadżykistanu gdzie inny Torunianin spełnił swoje marzenia. Sławomir Wiśniewski , bo to o nim mowa, na co dzień jest zastępcą Dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg w Toruniu . W czasie wolnym jednak to góry są jego powołaniem.
Pamir, to łańcuch górski znajdujący się w Azji Centralnej i to w tym łańcuchu znajduje się Szczyt Lenina , który był celem Sławomira . Po 12 dniach walki z wymagającym otoczeniem w ciągu, których zdobył też dwa mniejsze szczyty: Pik Juchina ( 5130 m n.p.m) oraz Pik Razdzielnaja ( 6148 m n.p.m.), w końcu stanął na wymarzonym Szczycie na wysokości 7143 m n.p.m.
Jest to zdecydowanie niemałe osiągnięcie zwłaszcza, że statystyki udanych wejść wynoszą tam jedynie 20% . Nie było to jednak wystarczające aby odstraszyć Torunianina od swojego celu. Mimo trudności dotarł na sam szczyt gdzie też dumnie zapozował z flagą Torunia .
Gdziekolwiek prowadzą mnie górskie wyzwania, na każdym zdobytym szczycie mam Toruń w sercu
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: Dzien Dobry Torun (ddtorun.pl)