
To miała być bezwzględna zemsta na byłym szefie, a skończyła się gigantyczną wpadką całego gangu! 27-letni bezczelny złodziej z powiatu pilskiego postanowił doszczętnie zniszczyć biznes, w którym kiedyś pracował. Najpierw bezkarnie zgarnął 34 tysiące złotych od klientów, a potem przeprowadził nocny nalot na biuro.
Zamiast sejfu z gotówką, jego łupem padło ponad 200 kluczyków samochodowych i dowody rejestracyjne. Wszystko po to, aby całkowicie zamrozić flotę aut i sparaliżować firmę! Straty wyceniono na gigantyczną kwotę ponad 170 tysięcy złotych.
Śledczy z Piły i Wyrzyska błyskawicznie ruszyli w pościg. Trop doprowadził ich na prywatną posesję w powiecie człuchowskim, gdzie rzekomy mściciel ukrywał się u znajomych. Gdy kryminalni wkroczyli do akcji, otworzyli usta ze zdumienia. Kryjówka 27-latka okazała się prawdziwym centrum nielegalnego biznesu!
Oprócz skradzionych dokumentów i kluczyków, policjanci znaleźli tam coś jeszcze. Na posesji ukryte było ponad ćwierć kilograma amfetaminy oraz plantacja marihuany. Jakby tego było mało, mundurowi zabezpieczyli góry podrobionych ubrań i kosmetyków luksusowych marek.
Wielki finał tej historii to totalna katastrofa dla całej szajki. Oprócz mściwego 27-latka, policjanci zakuli w kajdanki jego trójkę znajomych: 36-letnią kobietę oraz dwóch mężczyzn w wieku 33 i 47 lat. Wszyscy usłyszeli już poważne zarzuty i zamiast wielkich zysków, czeka ich teraz długa odsiadka. Za kratami mogą spędzić nawet najbliższe 10 lat!
Co sądzisz na ten temat?