
Pomóżmy uratować dom dla bezdomnych psiaków
Przez ponad cztery dekady niosła pomoc tam, gdzie inni odwracali wzrok. Maria Danuta Kadela, założycielka "Psikątka Tośkowej Ferajny", stworzyła dom dla starych, chorych i niechcianych psów. Dziś to ona potrzebuje pomocy. W wyniku oszustwa straciła dorobek życia, a bezpieczna przystań dla jej podopiecznych może wkrótce zniknąć. W internecie trwa dramatyczna zbiórka na nowy dom dla bezdomnych zwierząt.
Życie oddane zwierzętom
Maria Danuta Kadela ratuje bezdomne zwierzęta od ponad 40 lat. Przez dekadę (2009–2019) kierowała Schroniskiem dla Zwierząt w Szczecinku, które w 2013 roku zostało uznane przez Głównego Lekarza Weterynarii za najlepsze w Polsce pod względem dobrostanu zwierząt i infrastruktury. Znana jest również z wieloletniej, okupionej utratą zdrowia walki z okrytym złą sławą hyclem z Białogardu , która ostatecznie doprowadziła do zamknięcia jego schroniska. Po przejściu na emeryturę nie potrafiła siedzieć bezczynnie – tak narodził się "Psikątek Tośkowej Ferajny", będący azylem dla psów starych, chorych i takich, o których najłatwiej zapomnieć .
Marzenie, które stało się koszmarem
Dla zwierzaków i pani Danuty znaleziono idealne miejsce – cichą i spokojną chatę na końcu wsi. Aby sfinansować zakup azylu dla psów, pani Danuta wraz z bliskimi sprzedała czterohektarową działkę w Borach Tucholskich, stanowiącą ich dorobek życia . Zainwestowali ponad 200 tysięcy złotych – 146 tysięcy kosztował sam dom, resztę przeznaczono na skromny remont oraz stworzenie niezbędnych wybiegów i kojców.
Niestety, zaufali niewłaściwej osobie. Mimo posiadania aktu notarialnego i pełnomocnictw padli ofiarą oszustwa ze strony znajomej, z którą pani Danuta wcześniej współpracowała przy ratowaniu zwierząt. Pieniądze przepadły, a dom formalnie nigdy nie stał się ich własnością.
– Można powiedzieć: »sama jesteś sobie winna«. I ja to przyjmuję. Ale one nie są winne niczemu. Te psy tutaj pierwszy raz w życiu mają swoje miejsce – tłumaczy założycielka azylu. Ostatnia przystań dla zapomnianych
W Psikątku szansę na godną końcówkę życia dostają psy z tragicznych interwencji, odbierane z łańcuchów, odwiązywane od rozpadających się bud i ratowane ze wsi, gdzie warunki życia zwierząt przypominają nierzadko "średniowiecze".
Wśród nich był Kadet, który aż 12 lat spędził w betonowym boksie białogardzkiego schroniska, by na koniec swojego życia poznać w Psikątku smak trawy, lasu i wylegiwania się na słońcu. Była tu też Kiara – wychudzona sunia bez oka, trzymana wcześniej w kolczatce na krótkiej smyczy. Był Bosmanek, dla którego pomoc nadeszła zaledwie na dwa tygodnie przed odejściem, pozwalając mu pożegnać się ze światem godnie, a nie na ciężkim łańcuchu.
Walka o przetrwanie. Cel to 500 tysięcy złotych
Sytuacja miejsca jest obecnie krytyczna. Dom, w którym mieszka "Ferajna", zaraz przestanie być dostępny, a pani Danuta nie ma dokąd zabrać swoich podopiecznych. Najstarsze i najbardziej schorowane psy mogą nie przeżyć kolejnej przeprowadzki i związanego z nią stresu.
Aby uratować to miejsce, zorganizowano zbiórkę na portalu Pomagam.pl pod hasłem " Na nowy dom dla Ferajny ". Organizatorzy wyznaczyli cel na 500 000 złotych. Do tej pory akcję wsparło już ponad 1740 osób, wpłacając łącznie niespełna 96 tysięcy złotych, co jednak wciąż stanowi zaledwie ułamek kwoty niezbędnej do uratowania azylu.
– Ta zbiórka nie jest dla mnie. Jest dla nich. Walczę o nowe miejsce. Bezpieczne. Ostatnie. Takie, którego już nikt nam nie odbierze. Ale sama już nie dam rady – błaga o wsparcie Maria Danuta Kadela. Każdy, kto chciałby wesprzeć "Psikątek Tośkowej Ferajny", może to zrobić poprzez wpłatę dowolnej kwoty lub udostępnienie zbiórki w swoich mediach społecznościowych. Zbiórka znajduje się pod adresem: https://pomagam.pl/b96rgt.
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: swiecie24.pl