
Spis treści
Smutna wiadomość napłynęła pod koniec zeszłego tygodnia – w wieku 84 lat zmarł Bogdan Wawrzyński, postać, którą zwłaszcza w toruńskim światku sportu znali niemal wszyscy. A już zwłaszcza osoby starsze.
Zawodnik, trener, działacz i gawędziarz
Młodszym kibicom wyjaśnię pokrótce, że był to człowiek bardzo mocno związany z toruńskim hokejem. Zarówno jako zawodnik, jak i trener. To On i Jego koledzy stworzyli najsilniejszą chyba w historii „paczkę" hokeistów, która pod koniec lat sześćdziesiątych zdobyła trzy medale mistrzostw Polski – jeden srebrny i dwa brązowe. A w sezonie 1971/72 Pan Bogdan był najlepiej punktującym zawodnikiem ligi.
Potem sporo lat pracował jako szkoleniowiec, został nawet asystentem trenera reprezentacji Polski seniorów, prowadził także kadrę juniorów oraz był pierwszym lub drugim trenerem w Pomorzaninie, Towimorze i TKH Neście Toruń, bodaj we wszystkich kategoriach wiekowych – od żaków po seniorów.
Być może nie wszyscy pamiętają, ale miał też sporą, bo prawie dwudziestoletnią przygodę z naszym AZS-em, gdzie początkowo był kierownikiem wyszkolenia, a potem dyrektorem klubu. Poznałem Go osobiście, gdy pełnił tę ostatnią funkcję, a ja zaczynałem na początku lat dziewięćdziesiątych pracę w „Nowościach". Nie ukrywam, dla dziennikarskiego młokosa możliwość częstych kontaktów z tak znaną postacią była powodem do dumy. Lubiłem Pana Bogdana odwiedzać w Jego gabinecie. Gadanego miał niesamowitego, a że przeważnie nie gryzł się w język i mówił ciekawie, że aż chciało się słuchać. Poza tym można było z nim porozmawiać o każdej dyscyplinie.
Niestety, już nie pogadamy... To kolejna osoba z tych, które poznałem w latach dziewięćdziesiątych i której już nie zobaczę... Jeśli ktoś chciałby pożegnać Pana Bogdana to informuję, że pogrzeb odbędzie się w piątek, 24 lipca, o godzinie 14 - nabożeństwo w Kościele Wniebowzięcia NMP w Toruniu, zaś ceremonia pogrzebowa na Cmentarzu Parafialnym przy ul. Gałczyńskiego. Chociaż pewnie piszę to niepotrzebnie – toruńskie środowisko hokejowe jest zgrane, zapewne wszyscy już to wiedzą.
To druga bolesna strata w hokejowym środowisku w ostatnim czasie. Przypomnę, że niespełna dwa miesiące temu odszedł dużo młodszy od Pana Bogdana, bo zaledwie 56-letni Sławomir Karczewski, silny jak tur wysoki obrońca. On z kolei zdobył ostatni w historii Torunia medal mistrzostw Polski, ten z sezonu 1995/96. Niech Obaj spoczywają w pokoju...
Niepotrzebnie rozsierdzili potwora Messiego
Tymczasem my mamy prozę życia w postaci przerwy w żużlowych rozgrywkach oraz końca mundialu. Ten drugi mogliśmy obserwować bez nerwów, dzięki naszym dzielnym piłkarzom, którzy postanowili w ogóle nie awansować do imprezy. Patrząc na to, jak grały najlepsze ekipy, może to i lepiej... Półfinały poszły po mojej myśli, bo najpierw Hiszpania zdemolowała faworyzowaną Francję, a później Anglicy, niepotrzebnie zdobywając bramkę, tylko rozsierdzili tego potwora Messiego i w drugiej połowie obejrzałem sobie wspaniałą Argentynę, taką, jaką lubię. A wcześniej była to niezła „rąbanina", choć i takie spotkania mają swój urok.
W meczu o trzecie miejsce Anglicy i Francuzi zafundowali nam fajerwerki jakich chyba jeszcze nie widziałem na takiej imprezie. Dziesięć goli, jaka szkoda, że tak zwany futbol radosny już niemal nie istnieje... O dziwo przypomniały sobie o nim ekipy grające o brąz.
Finał zepsuł mi fakt, że kibicuję i Hiszpanom i Argentyńczykom. Postanowiłem więc trzymać kciuki za tych, którzy będą ładniej grali, a tu dyskusji nie było. Hiszpanii ten tytuł po prostu się należał.
Artyści – niekoniecznie, przerwy – jak najbardziej!
Na tym mundialu dużo mówiło się o otoczce. I popieram tych, którzy kręcili nosem na artystyczne występy podczas finału. Zawsze twierdziłem że na meczach najważniejszy powinien być sport, a nie pobocza. Ale w Ameryce tak nie jest, tam chodzi się na koszykówkę, żeby zjeść popcorn i sobie poskakać. A finał NFL trwa kilka godzin. Drugi kontrowersyjny temat to przerwy reklamowe, dla niepoznaki nazywane przerwami na napicie się wody. I to mi akurat nie przeszkadzało. Z czysto ludzkiego powodu taka chwila odpoczynku piłkarzom należy się, a do tego zyskują kibice, którzy, co się często zdarza, podczas meczów degustują piwo. Dzięki przerwom mogli odwiedzać toaletę bez stresu, że przegapią jakiś ważny moment. Czyli – zyskali wszyscy.