
To była bez wątpienia jedna z najbardziej imponujących inicjatyw charytatywnych w historii polskiego internetu. Tysiące ludzi połączyły siły, aby wesprzeć najmłodszych pacjentów onkologicznych, a rezultaty przekroczyły najśmielsze oczekiwania organizatorów. Piotr "Łatwogang" Hancke oraz raper Bedoes 2115 właśnie ujawnili oficjalny, ostateczny wynik swojego głośnego streama. Zebrana suma robi kolosalne wrażenie.
Spis treści
Wiosną tego roku, a dokładnie w kwietniu, polska sieć żyła głośną inicjatywą Piotra "Łatwoganga" Hanckego. Znany twórca internetowy postanowił wykorzystać swoją popularność w szlachetnym celu i zorganizował wyjątkową transmisję na żywo na platformie YouTube. Jej głównym założeniem było zebranie funduszy na leczenie dzieci chorujących na nowotwory. Do akcji szybko przyłączył się raper Bedoes 2115, a ich wspólne działanie momentalnie urosło do rangi fenomenu.
Przez okrągłe dziewięć dni w internecie trwała nieprzerwana transmisja utworu "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)". Kawałek ten został nagrany wspólnie przez Bedoesa oraz jedną z podopiecznych Fundacji Cancer Fighters. Użytkownicy sieci masowo wchodzili na stream, wpłacali pieniądze i udowodnili, że potrafią się zjednoczyć, gdy w grę wchodzi naprawdę szczytny cel.
Zobacz też: Łatwogang musi zobić sobie przerwę. "Nie byłem gotowy na takie rzeczy". Wydał oświadczenie!
Sonda
Jak oceniasz działania charytatywne Łatwoganga?
Dobrze
Średnio
Źle
Nie wiem
Jeszcze gdy transmisja trwała, widać było, że pobity zostanie potężny rekord. Suma na liczniku rosła błyskawicznie, z minuty na minutę, a kolejne miliony budziły szczery podziw. Ostateczny wynik zbiórki przeszedł jednak najśmielsze prognozy.
Przedstawiciele Fundacji Cancer Fighters oficjalnie ogłosili, że w trakcie całego wydarzenia udało się zgromadzić dokładnie 292 738 293,05 zł. Ta niewiarygodna kwota udowadnia, jak gigantyczny potencjał drzemie we wspólnych działaniach internautów.
Z okazji ogłoszenia ostatecznego wyniku fundacja opublikowała specjalny film. Główną rolę zagrały w nim dzieci znajdujące się pod opieką organizacji, które z dumą prezentowały symboliczny, ogromny czek z końcową kwotą. Najmłodsi z wielkim wysiłkiem starali się odczytać zapisaną sumę, co wcale nie było łatwe ze względu na ilość cyfr.
Pracownicy i wolontariusze fundacji nie ukrywali silnych emocji. Przyznali szczerze, że nawet dorosłym trudno jest poprawnie przeczytać tak astronomiczną kwotę. Gorąco dziękowali wszystkim, którzy dorzucili się do zbiórki, podkreślając jednocześnie, że zebranie funduszy to dopiero pierwszy krok w długim procesie niesienia pomocy.