
Zakończył się proces w sprawie jednej z najbardziej bulwersujących zbrodni w Bydgoszczy. Wymiar sprawiedliwości uznał Katarzynę B. za winną maltretowania trójki swoich pociech, ale oczyścił ją z zarzutu śmiertelnego pobicia 13-miesięcznego Grzesia. Karę za zakatowanie chłopczyka na śmierć poniesie jej partner, Fabian P.
W poniedziałek, 13 lipca 2026 roku, zapadło rozstrzygnięcie w procesie dotyczącym tragicznej śmierci małego Grzesia. Bydgoski Sąd Okręgowy zamknął postępowanie, które od samego początku wywoływało ogromne oburzenie w społeczeństwie.
Wobec Katarzyny B. orzeczono karę dwóch lat pozbawienia wolności. Sędziowie uznali ją za winną długotrwałego znęcania się nad trójką potomstwa w wymiarze psychicznym oraz fizycznym. Jednocześnie kobieta została całkowicie uniewinniona od zarzutu pobicia ze skutkiem śmiertelnym w odniesieniu do najmłodszego syna.
Zdecydowanie wyższą karę otrzymał konkubent matki. Sąd uznał, że to Fabian P. brutalnie pobił malucha, doprowadzając do jego zgonu, i skazał mężczyznę na piętnaście lat za kratami. Sprawca cały czas znajduje się w zakładzie karnym, natomiast Katarzyna B. wyszła z aresztu tymczasowego już 20 maja 2026 roku i od tamtej pory odpowiadała z wolnej stopy.
Sędzia Marek Kryś nie ukrywał oburzenia, przedstawiając motywy takiej, a nie innej decyzji. Przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości w niezwykle ostrych słowach podsumował zachowanie oskarżonej.
Ona była złą matką. Nigdy nie powinna mieć dzieci – mówił podczas ogłaszania wyroku.
Do tragedii doszło we wrześniu 2024 roku. Matka chłopca skontaktowała się ze służbami ratunkowymi 13 września, informując dyspozytora, że jej trzynastomiesięczny syn rzekomo spadł z mebla w salonie. Poszkodowany maluch z poważnymi urazami głowy natychmiast trafił na stół operacyjny, jednak pomimo wysiłków specjalistów z zakresu neurochirurgii, życia małego Grzesia nie udało się uratować, a zgon nastąpił 19 września 2024 roku.
Wersja o nieszczęśliwym wypadku od początku budziła wątpliwości personelu medycznego. Oględziny ciała szybko potwierdziły, że chłopczyk był ofiarą domowej przemocy, o czym świadczyły liczne, powstałe znacznie wcześniej zasinienia.
Bezpośrednio po ujawnieniu tych faktów funkcjonariusze policji aresztowali zarówno matkę, jak i jej partnera. W momencie zatrzymania Katarzyna B. oraz Fabian P. znajdowali się pod wpływem substancji psychoaktywnych, o czym na bieżąco informowały organy ścigania.
Zlecone przez prokuraturę badania pośmiertne dowiodły ostatecznie, że to rozległy krwiak w obrębie mózgu doprowadził do przedwczesnej śmierci niemowlęcia.
Zmarły chłopiec wychowywał się w patologicznym środowisku, a z uwagi na wcześniejsze problemy, sąd zdążył już pozbawić Katarzynę B. władzy rodzicielskiej nad jej starszym potomstwem. Opinia publiczna natychmiast zaczęła domagać się wyjaśnień, z jakiego powodu najmłodszy syn nie został prewencyjnie przeniesiony do pieczy zastępczej, tylko pozostał przy nieodpowiedzialnej matce.
Prokurator Dariusz Bebyn, reprezentujący Prokuraturę Rejonową Bydgoszcz-Północ, podkreślał jeszcze w 2024 roku, że przedstawicielom opieki społecznej nie można zarzucić żadnych uchybień w tej konkretnej sytuacji.
Z akt sprawy wynika, że pracownicy pomocy społecznej w sierpniu 2024 roku poprosili sąd, żeby ten przyjrzał się tej rodzinie. Potem dosłownie kobieta zniknęła na miesiąc. Po przeanalizowaniu akt sprawy z całą stanowczością mówię, że pracownicy socjalni nie popełnili błędu. Nie ma w tej sprawie ich winy – mówił wówczas prokurator.
Z ustaleń śledztwa wynikało jasno, że w sierpniu 2024 roku matka zmarłego dziecka nagle zmieniła miejsce pobytu. Urzędnikom z bydgoskiego MOPS-u udało się zlokalizować nowy adres oskarżonej dopiero na początku września.
Prowadzący dochodzenie zwracali również uwagę na wieloletni problem kobiety z nadużywaniem alkoholu oraz zażywaniem narkotyków. Prawo obowiązujące w Polsce nie pozwala jednak na natychmiastową separację dzieci od opiekunów bazując wyłącznie na samym fakcie uzależnienia od używek.
Pogrzeb ofiar zbrodni skawińskiej
Źródło: Radio Eska Bydgoszcz