
Przed sądem w Grudziądzu odbyła się w środę (22 lipca) kolejna rozprawa, dotycząca tragicznej śmierci 19-letniego Olka/Fot. Marcin Doliński - Nie zauważyłam skruchy u żadnego ze świadków, którzy brali udział w interwencji. Tak jakby chcieli pokazać: to nie ja, mnie to nie dotyczy. Oglądać 100 razy,
2026-07-22, 15:02 Marcin Doliński/DW
Przed sądem w Grudziądzu odbyła się w środę (22 lipca) kolejna rozprawa, dotycząca tragicznej śmierci 19-letniego Olka. Zeznawali policjanci, biorący udział w interwencji wobec niego. Z pięciu wezwanych świadków na sali pojawiło się dwóch funkcjonariuszy.
- Przede wszystkim chcę ustalić dane personalne funkcjonariusza, który wielokrotnie informował uczestniczących w tym zdarzeniu innych funkcjonariuszy, przyjmując taką diagnozę, że Olek „pajacuje” - mówił adwokat rodziny, Michał Wąż.
Świadkowie nie wskazali nazwiska finkcjonariusza. Jeden z funkcjonariuszy na pytanie o to, czy zdawał sobie sprawę, w jakim stanie jest Olek, gdy dotarł na miejsce interwencji, odpowiedział, że widział, że leży na ziemi, ale nie pamięta, w jakiej pozycji i nie pamięta, jak wyglądał.
- Zarzuty umacniają się w tym procesie. Osoby zasłaniają się niepamięcią z uwagi na fakt, iż mają świadomość, że w przyszłości również może dotknąć ich odpowiedzialność karna - mówi Michał Wąż.
W tej sprawie trzej lekarze usłyszeli zarzuty, zostali zwolnieni z pracy. Grozi im do pięciu lat więzienia. Rodzina uważa, że odpowiedzialność powinni ponieść również policjanci i ratownicy. Złożono przeciwko nim prywatne akty oskarżenia.
- Na każdej rozprawie dowiaduję się nowych informacji - podkreśla pani Małgorzata, mama Olka. - Nie zauważyłam skruchy u żadnego ze świadków, którzy brali udział w interwencji. Tak jakby chcieli pokazać: to nie ja, mnie to nie dotyczy. Oglądać 100 razy, jak umiera twoje dziecko i to w takich męczarniach - dla mnie to niesamowita trauma. Niemniej jednak wiem, że jestem winna mojemu synowi wyjaśnienie tej sprawy - dodaje.
Przypomnijmy: sprawa ma związek z wydarzeniami sprzed ponad dwóch lat i dotyczy zachowania lekarzy wobec rannego w nogę 19-latka. Młody mężczyzna, uciekając przed policjantami i przeskakując przez ogrodzenie, zranił się w nogę. Nie przeżył.
Więcej w relacji Marcina Dolińskiego - poniżej.
Pon.
Wt.
Śr.
Czw.
Pt.
Sob.
Nd.
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności
Zamieszczone na stronach internetowych www.radiopik.pl materiały sygnowane skrótem „PAP” stanowią element Serwisów Informacyjnych PAP, będących bazą danych, których producentem i wydawcą jest Polska Agencja Prasowa S.A. z siedzibą w Warszawie. Chronione są one przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Powyższe materiały wykorzystywane są przez Polskie Radio Regionalną Rozgłośnię w Bydgoszczy „Polskie Radio Pomorza i Kujaw” S.A. na podstawie stosownej umowy licencyjnej. Jakiekolwiek wykorzystywanie przedmiotowych materiałów przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, jest zabronione. PAP S.A. zastrzega, iż dalsze rozpowszechnianie materiałów, o których mowa w art. 25 ust. 1 pkt. b) ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, jest zabronione.