
Czy bibliotekarka może się stresować? Oczywiście. Czy może mieć gorszy dzień? Jak najbardziej. A czy może nauczyć się, jak sobie z tym radzić – i jeszcze przy tym dobrze się bawić? Jak pokazało szkolenie, które odbyło się 24 czerwca w Wąbrzeźnie – zdecydowanie tak. Tego dnia bibliotekarki z powiatu
Czy bibliotekarka może się stresować? Oczywiście. Czy może mieć gorszy dzień? Jak najbardziej. A czy może nauczyć się, jak sobie z tym radzić – i jeszcze przy tym dobrze się bawić? Jak pokazało szkolenie, które odbyło się 24 czerwca w Wąbrzeźnie – zdecydowanie tak.
Tego dnia bibliotekarki z powiatu wąbrzeskiego spotkały się na warsztatach „Dobrostan bibliotekarza a trudne zachowania czytelników. W stronę zdrowej komunikacji”, które poprowadziła dr Magdalena Cyrklaff-Gorczyca z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu – psycholożka i badaczka komunikacji.
Choć prowadząca przyjechała po intensywnym poranku, od pierwszych chwil „kupiła” uczestniczki uśmiechem, energią i tym, że… po prostu je pamiętała. A to – jak szybko się okazało – ma znaczenie. Bo dobrostan zaczyna się od relacji.
Od mapy myśli do mapy potrzeb
Zamiast długiego wykładu – nożyczki, gazety i kreatywne zadanie: co sprawia, że czujemy się dobrze w pracy? Powstała barwna mapa skojarzeń i potrzeb. Było o dobrej współpracy, sprawnym przepływie informacji i wsparciu ze strony przełożonych. Było też o równowadze między pracą a domem.
A obok tego? Książki (to oczywiste), przyroda, zwierzęta… i kawa. Dużo kawy. Pojawił się nawet postulat: więcej męskiego pierwiastka w bibliotekach – ku ogólnemu rozbawieniu.
Stres? Jest. Pytanie – co dalej
Szybko jednak zrobiło się poważniej. Bo skoro wiemy, co nas wzmacnia – to czy umiemy radzić sobie z tym, co nas osłabia?
Zmęczenie, frustracja, trudni czytelnicy – to codzienność wielu bibliotek. I właśnie tutaj pojawiły się konkretne narzędzia. Nie wielogodzinne terapie, ale proste, praktyczne ćwiczenia.
Uczestniczki poznały m.in. zasadę „4 x Z”: zauważ, zapytaj, zaakceptuj, zareaguj. Prosty schemat, który pomaga uporządkować rozmowę i emocje – szczególnie w trudnych sytuacjach.
Były też ćwiczenia „tu i teraz”: oddech, uziemienie, skupienie na ciele. Brzmi poważnie? W praktyce było sporo śmiechu, bo każda z uczestniczek dorzucała własne doświadczenia – czasem trudne, czasem całkiem zabawne.
Biblioteka to nie tylko książki
Z warsztatów wybrzmiał ważny wniosek: dobrostan bibliotekarza nie jest „dodatkiem” do pracy. To fundament.
Bo biblioteka to nie tylko regały i katalogi. To przestrzeń spotkania. Relacji. Wsparcia. Miejsce, które może realnie wpływać na samopoczucie mieszkańców.
A żeby wspierać innych – najpierw trzeba zadbać o siebie.
Na koniec – coś dla ciała i ducha
Na zakończenie nie zabrakło miłych akcentów. Prowadząca przygotowała dla uczestniczek upominki – m.in. olejki eteryczne pomagające redukować stres i napięcie. Jak zapewniała – działają naprawdę.
Bibliotekarki nie pozostały dłużne – były lokalne gadżety, zaproszenie na wąbrzeską plażę i… otwarte drzwi na kolejne spotkania.
Bo jedno jest pewne – tematów do rozmów i pracy nad sobą w tym zawodzie nie zabraknie. Na szczęście – jak pokazało to spotkanie – nie zabraknie też energii, humoru i wzajemnego wsparcia.
(ak), fot. nadesłane
Źródło: Tygodnik Regionu Wabrzeskiego CWA (wabrzezno-cwa.pl)