
fot. nadesłane/zaatakowany mężczyzna z córką
Bydgoscy policjanci zatrzymali kobietę i mężczyznę podejrzewanych o znieważenie z powodów narodowościowych małżeństwa pochodzącego z Białorusi. Według relacji pokrzywdzonej napastnik pluł na nią i nakazywał jej „wracać na Ukrainę”, a następnie zaatakował jej męża. Oboje zatrzymani zostali objęci policyjnym dozorem.
Do zdarzenia doszło w sobotę, 18 lipca, około godz. 12.30 przy ul. Fordońskiej w Bydgoszczy. Sprawę opisał w mediach społecznościowych bydgoski społecznik Krystian Frelichowski, który od lat wspiera Polaków mieszkających na Białorusi.
Jak przekazała Komenda Miejska Policji w Bydgoszczy, ze zgłoszenia wynikało, że dwoje sprawców publicznie znieważyło 53-letniego mężczyznę i jego 57-letnią żonę z powodu ich narodowości. Miało również dojść do naruszenia nietykalności cielesnej mężczyzny.
Według relacji kobiety małżeństwo czekało na autobus przed wyjściem na zakupy. Jeden z mężczyzn miał podejść do niej od tyłu i wypuszczać dym papierosowy w jej kierunku.
Kobieta poprosiła go, aby przestał, i przypomniała o zakazie palenia na przystanku. Następnie odsunęła się od niego.
Jak opisuje, po pewnym czasie mężczyzna miał podejść do niej ponownie w towarzystwie kobiety i dzieci. Następnie miał pluć na jej ubranie i wykrzykiwać, aby wyjechała na Ukrainę.
Nie jestem z Ukrainy. Jestem z Białorusi i mam polskie korzenie. W tamtej chwili nie miało to jednak żadnego znaczenia. Wystarczył wschodni akcent – napisała pokrzywdzona.
Kiedy jej mąż zareagował i poprosił napastnika, aby przestał, miało dojść do ataku. Policja w swoim komunikacie mówi o naruszeniu nietykalności cielesnej 53-latka.
Policjanci ustalili osoby mogące mieć związek ze zdarzeniem kilka godzin po otrzymaniu zgłoszenia. Około godz. 21.40 zatrzymano 42-letniego mężczyznę oraz 31-letnią kobietę. Oboje są mieszkańcami Bydgoszczy.
Według informacji przekazanych przez nadkom. Lidię Kowalską z Komendy Miejskiej Policji w Bydgoszczy zatrzymani mają odpowiedzieć za publiczne znieważenie pokrzywdzonych z powodu ich przynależności narodowej oraz naruszenie nietykalności cielesnej mężczyzny.
W poniedziałek, 20 lipca, prokurator zastosował wobec obojga policyjny dozór. Za zarzucane czyny grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Krystian Frelichowski poinformował, że zna zaatakowaną rodzinę od wielu lat. W przeszłości organizował pomoc dla Polaków mieszkających na wschodniej Białorusi, w tym kolonie dla dzieci oraz transporty darów.
Jak relacjonuje, córka małżeństwa jako 11-letnia uczennica wystąpiła podczas szkolnej uroczystości poświęconej Armii Krajowej. Po tym wydarzeniu ona i jej ojciec mieli znaleźć się pod presją białoruskich służb. Rodzinie miało grozić odebranie dziecka, dlatego zdecydowała się na wyjazd i zamieszkała w Bydgoszczy.
Pokrzywdzona podkreśla, że rodzina przyjechała do Polski ze względu na polskie pochodzenie i chęć rozpoczęcia bezpiecznego życia.
Najmniej spodziewasz się nienawiści właśnie tam, gdzie miałeś odnaleźć swój dom – napisała.
Kobieta zaznaczyła, że nie opisuje zdarzenia po to, by wzbudzać litość lub obarczać odpowiedzialnością wszystkich Polaków. Jak dodała, większość spotkanych przez nią osób była życzliwa.
Jej zdaniem o podobnych przypadkach należy jednak mówić, ponieważ milczenie może ośmielać sprawców.
Do powstrzymania agresji wobec osób mówiących ze wschodnim akcentem zaapelował również Krystian Frelichowski. Zwrócił uwagę, że pochodzenie lub sposób mówienia nie mogą być powodem obrażania ani przemocy.
Źródło: Tygodnik Bydgoski