•12:53 MWiO ukrywa Dziennik Budowy, ale my znamy jego treść! Nadzór budowlany przerywa pr
Dodaj komentarz
Spółka Miejskie Wodociągi i Oczyszczalnia (MWiO) przerwała milczenie w sprawie zniszczonego zbiornika retencyjnego przy ul. Chełmińskiej. Z oficjalnych pism spółki wyłania się obraz inwestycji, w której winę za zniszczenia ponosi "zatkany zator", a brak kluczowych zabezpieczeń tłumaczony jest założeniami projektanta. MWiO utajniło przed naszą redakcją Dziennik Budowy. Nie przewidzieli jednak jednego: do dokumentów dotarł już Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego (PINB). Ujawniamy, co w nich znalazł.
::news{"type":"see-also","item":"102521"}
Po naszej publikacji, w której pokazaliśmy zdjęcia zniszczonych skarp i zapadniętych płyt betonowych (inwestycja warta ok. 3,8 mln zł netto), władze MWiO wystosowały stanowisko oraz wydały decyzję administracyjną odmawiającą nam dostępu do dokumentów. Spółka na samym wstępie stanowczo zaznaczyła, że w świetle Prawa budowlanego zdarzenie „nie jest katastrofą budowlaną”. Ten fakt potwierdza również PINB. Co w takim razie zrujnowało nową infrastrukturę?
Winny zatkany separator. I to na dwóch zbiornikach!
Z przeprowadzonej przez uczestników procesu inwestycyjnego analizy wynika, że bezpośrednią przyczyną zniszczeń była niedrożność separatora substancji ropopochodnych.
Zator na odpływie sprawił, że woda przelała się przez włazy i w sposób niekontrolowany podmyła skarpę zbiornika oraz drogę. Co najbardziej zatrważające, MWiO przyznaje, że analogiczne uszkodzenie separatora stwierdzono również na drugim z budowanych zbiorników! . Tam na szczęście nie doszło do uszkodzenia samej niecki, a jedynie do podmycia drogi gruntowej w obrębie ogrodów działkowych.
Skoro podczas jednych opadów zatykają się separatory na dwóch różnych obiektach, rodzi się pytanie o fundamentalny sens zastosowanych rozwiązań projektowych.
Zagadka geowłókniny rozwiązana. Projekt tego nie wymagał
W poprzednich materiałach pytaliśmy, dlaczego pod zapadniętymi na skarpie betonowymi płytami widać goły piasek, a nie ma śladu po geowłókninie. Odpowiedź MWiO jest wstrząsająca.
Spółka poinformowała naszą redakcję, że nie posiada protokołów potwierdzających ułożenie geowłókniny na skarpach, ponieważ... dokumentacja projektowa w ogóle nie przewidywała jej w tym miejscu . Zgodnie z wyjaśnieniami spółki, specyfikacja techniczna wymagała użycia warstwy separacyjnej jedynie w obrębie płyty betonowej wylotu, a nie pod samymi płytami ażurowymi na skarpach.
Oznacza to, że wykonawca (firma Melbud) najprawdopodobniej zrealizował to, co miał w papierach. Słowa byłego prezydenta Andrzeja Wiśniewskiego, który na łamach naszego portalu sugerował, że to „projekt nadawał się na piaskownicę”, zdają się trafiać w samo sedno.
MWiO utajnia Dziennik Budowy. Z pomocą przychodzi PINB
Chcieliśmy zweryfikować, kto imiennie odbierał poszczególne prace ziemne. W tym celu zawnioskowaliśmy o udostępnienie skanów Dziennika Budowy. Zarząd Spółki wydał decyzję administracyjną o kategorycznej odmowie, twierdząc, że to „dokument prywatny”, chroniony ustawą.
Dziennikarze Grudziądz365.pl nie dają się jednak łatwo zbyć. Zwróciliśmy się bezpośrednio do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Grudziądzu. Z oficjalnej odpowiedzi udzielonej przez inspektora inż. Andrzeja Peplińskiego dowiadujemy się tego, co MWiO próbowało przed opinią publiczną ukryć:
Inspektorzy PINB dokonali oględzin na miejscu zdarzenia oraz zabezpieczyli i skontrolowali Dziennik Budowy .
Zapisy w Dzienniku potwierdzają, że dokonano zgłoszenia i formalnego odbioru technicznego montażu płyt na skarpie od strony wylotu. Inspektor nadzoru inwestorskiego podpisał dokumenty, ponieważ – jak wiemy z pisma MWiO – wykonano je zgodnie z wadliwym założeniem projektowym. Dlatego też PINB nie dopatrzył się rażących zaniedbań ze strony kierownika budowy czy inspektora.
Najważniejsza informacja: wbrew uspokajającej narracji MWiO o tym, że "naprawa uszkodzeń jest realizowana", PINB potwierdza, że w Dzienniku Budowy dokonano wpisu o wstrzymaniu robót! .
Prace wstrzymane. Projektanci muszą ratować sytuację
Jak informuje Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego, roboty na zbiorniku przy ul. Chełmińskiej zostały oficjalnie wstrzymane do czasu wykonania dogłębnej analizy przez projektantów sprawujących nadzór autorski. To właśnie zespół projektantów musi teraz określić nowy sposób rozwiązania technicznego, który zapobiegnie ponownemu wypłukaniu skarp.
Zapewnienia Miejskich Wodociągów i Oczyszczalni, że „celem pozostaje zakończenie inwestycji zgodnie z harmonogramem”, brzmią dziś niczym urzędowy optymizm. Zanim wykonawca będzie mógł powrócić do układania betonowych płyt, projektanci muszą wymyślić, jak sprawić, by warta miliony złotych inwestycja nie spłynęła z kolejnym letnim deszczem.
Co sądzisz na ten temat?
Źródło: Grudziadz365.pl