Chicago Fire ma niezwykłego właściciela. Kupił klub za miliony, bo zobaczył w akcji swoje dzieci

    Chicago Fire ma niezwykłego właściciela. Kupił klub za miliony, bo zobaczył w akcji swoje dzieci

    1221 odsłon
    Chicago Fire ma niezwykłego właściciela. Kupił klub za miliony, bo zobaczył w akcji swoje dzieci

    Paweł Żurek — Joe Mansueto nie interesował się piłką ani w nią nie grał. Do tego sportu przekonało go obserwowanie własnych dzieci, które zapisał na treningi w lokalnej drużynie i pasja, jaką wyzwalał w nich futbol. Miliarder zaraził się nią na tyle, że kupił klub, Chicago Fire, właśnie buduje

    Joe Mansueto nie interesował się piłką ani w nią nie grał. Do tego sportu przekonało go obserwowanie własnych dzieci, które zapisał na treningi w lokalnej drużynie i pasja, jaką wyzwalał w nich futbol. Miliarder zaraził się nią na tyle, że kupił klub, Chicago Fire, właśnie buduje dla niego stadion, a do drużyny ze swojego rodzinnego miasta właśnie sprowadził Roberta Lewandowskiego.

    08-31-2024,Mls,Chicago,Fire,Fc,Vs,Inter,Miami,Cf,Game

    Chicago Fire. Mecz w MLS. Zdjęcie ilustracyjne (fot. Shutterstock / Shutterstock)

    • Joe Mansueto, miliarder i właściciel Chicago Fire, mówi, że nowa drużyna Roberta Lewandowskiego, to uśpiony sportowy olbrzym, który ma wszystkie argumenty, by odnieść sukces.
    • W Chicago jest już duży stadion budowany za pieniądze Mansueto, a także wielu kibiców, którzy chętnie usiądą na trybunach. Do tego ma budżet pozwalający na imponujące transfery.
    • Brakuje jeszcze drużyny zdolnej do zdobycia mistrzostwa. Właściciel „Strażaków” zaczął ją budować od Roberta Lewandowskiego.

    Przygoda Joe Mansueto z piłką zaczęła się, gdy amerykański miliarder zszedł ze stanowiska prezesa własnej firmy – Morningstar. Piastował je przez ponad 30 lat, doprowadzając przedsiębiorstwo do pozycji rynkowego hegemona. 

    Mansueto i jego przedsiębiorstwo dorobili się fortuny dzięki dostarczaniu firmom oceny funduszy inwestycyjnych, danych rynkowych, analiz i narzędzi dla inwestorów indywidualnych oraz profesjonalnych. Jedną z form tych ocen są słynne w świecie biznesu „gwiazdki Morningstar”, oznaczające jakość danej firmy.

    W 2017 roku, po 30 latach prowadzenia korporacji, Mansueto wycofał się z roli głównego zarządzającego firmą i oddał część władzy w ręce nowego CEO.  Obecnie firma założona przez Mansueto w jego domu rodzinnym działa w 32 krajach i przez specjalne platformy zarządza 370 miliardami dolarów kapitału, który powierzyli jej klienci.

    Amerykański biznesmen sam przyznał, że dzięki nowej roli ma nieco więcej czasu, który poświęcił klubowi z rodzinnego miasta, Chicago Fire. Przygoda Mansueto z futbolem zaczęła się niespełna rok po zmianie władzy w Morningstar.

    [

    Lewandowski w nowym klubie. Amerykanie potwierdzili transfer](/news/lewandowski-w-nowym-klubie-amerykanie-potwierdzili-transfer)

    [

    Tam może trafić Robert Lewandowski. „To dla niego idealne miejsce”](/news/robert-lewandowski-blisko-chicago-fire-legendarny-pilkarz-to-dla-niego-idealne-miejsce)

    [

    „Mamo, jedziemy na mundial!”. Elliot Anderson – piłkarz, który „zniszczył” rynek transferowy](/news/elliot-anderson-w-manchesterze-city-rekordowy-transfer-w-cieniu-rodzinnej-tragedii)

    „Przekonałem się, jak fenomenalnym sportem jest piłka”

    Jak przyznał, miłość do piłki rozgorzała w nim dość późno. Stało się to wówczas, gdy Mansueto zaprowadził własne dzieci na treningi lokalnego klubu  i tam zauważył, jakie emocje wyzwalał w nim futbol w „najmłodszym” wydaniu.

    – Dzieci zaczęły grać w piłkę w AYSO, akademii, która należy do sieci American Youth Soccer Organization. Sam prowadziłem je na tym poziomie, zanim przeszły do profesjonalnych klubów. Im głębiej angażowałem się w treningi, interesowałem piłką, tym bardziej byłem przekonany, jak fenomenalnym jest sportem – mówił Mansueto.

    Miliarderowi nie wystarczało oglądanie meczów własnych dzieci, więc zaczął też szukać meczów w  TV. – Kiedy twoje dzieci zaczynają grać, to się staje uzależniające. Kochasz oglądać swoje dzieci, zaczynasz kochać sam sport, zaczynasz oglądać go na poziomie zawodowym w telewizji i to przenosi pasję na zupełnie inny poziom – tłumaczył.

    Te doświadczenia zrodziły u miliardera pomysł, by zainwestować w klub. Wybór padł na upadłego giganta z jego rodzinnego miasta: Chicago Fire. To były mistrz USA, który po tytuł sięgnął raz, a potem przez lata nie był w stanie awansować nawet do play-offów, czyli kończących sezon rozgrywek dla najlepszych drużyn ligi. To wymowny wynik, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę niski poziom niektórych konkurentów Chicago Fire.

    Decyzję o kupnie klubu ułatwiał też fakt, że Mansueto jest bardzo mocno związany z Chicago. Biznesmen pochodzi z miejscowości Munster, którą od miasta leżącego nad jeziorem Michigan dzieli kilkadziesiąt kilometrów. Mansueto studiował w Chicago, tam później rozwijał swoją firmę. Jeśli miał gdzieś inwestować w klub piłkarski, wybór mógł paść tylko na jedno miasto.

    Pasja, miłość do Chicago, ogromny potencjał klubu: to wszystko sprawiało, że decyzja Mansueto o zakupie klubu była bardzo blisko. Pieczęć wycisnął na niej jeszcze szef MLS, amerykańskiej ligi piłkarskiej, który przekonał Mansueto do inwestycji właśnie w stolicy stanu Illinois.

    „Chicago Fire to śpiący gigant”

    Szef MLS-u Don Garber w rozmowie z Joe Mansuoto stwierdził, że o sukcesie inwestycji w piłkę decydują m.in. dwa czynniki: stadiony w centrum miasta i lokalna własność.

    – Jeśli chcesz inwestować w piłkę, powinieneś szukać okazji w Chicago, a nie gdzie indziej i porozmawiać z właścicielem Andrew Hauptmanem – mówił Garber do Mansueto. Miliarder dał się przekonać: odkupił 49 proc. udziałów w Chicago od poprzedniego właściciela, a po roku przejął kolejny pakiet akcji i stał się większościowym udziałowcem klubu.

    Mansueto podjął się ratowania Chicago Fire m.in. dlatego, że uważa miasto za „śpiącego giganta” piłki nożnej w USA. Twierdził, że skoro mniejsze ośrodki jak Seattle, Atlanta czy Portland zbudowały silne, dobrze prosperujące kluby MLS, to dużo większe Chicago powinno być w stanie powtórzyć ich sukces. Amerykański biznesmen podkreśla też, że jest dumny z bycia mieszkańcem miasta i podoba mu się sama nazwa klubu, nawiązująca do Wielkiego Pożaru z 1871 r. Po tej katastrofie Chicago się odbudowało. Podobny los ma, według koncepcji Mansueto, czekać jego klub. 

    Przy dokonywaniu tak ogromnej inwestycji wątki rodzinne czy sentymentalne były ważne, ale liczył się jeszcze jeden aspekt: biznesowy. Mansueto uważa bowiem, że MLS ma przed sobą kolejne lata dynamicznego rozwoju, a Chicago może być jedną z drużyn, które dołączą do ligowej czołówki. Ma w tym pomóc zbudowanie nowej organizacji na wzór klubów europejskich. W rozmowie z Sun-Times miliarder stwierdził, że nie chodzi mu o to, by walczyć o sukcesy przez kupowanie gwiazd, ale zbudowanie dobrze funkcjonującej struktury. Jednym z jej elementów jest własny stadion.

    Chicago już za trzy lata zagra na nowym, wybudowanym za 750 milionów euro obiekcie. Inwestycję w całości sfinansuje Mansueto, by „Strażacy” nie musieli już korzystać z obiektów miejskich, używanych także przez kluby NFL. Nowy stadion będzie już prawie w pełni „piłkarski”. Prawie, bo nazwa obiektu, McDonald’s Park, raczej w małym stopniu kojarzy się z futbolem. 

    [

    Blamaż Niemiec na mundialu. Kraj żąda Kloppa, a kanclerz Merz chwali kadrę](/news/niemcy-odpadli-z-mundialu-krytyka-nagelsmanna-i-reakcja-merza)

    [

    Już nikt nie boi się Niemców. Mundialowe monstrum wyrzucone z turnieju przez Paragwaj](/news/mundial-2026-sensacyjne-odpadniecie-niemiec-paragwaj-awansuje-po-rzutach-karnych)

    [

    Mundial wkracza w decydującą fazę. Wielkie hity w walce o 1/8 finału](/news/mundial-2026-kto-awansuje-do-1-8-finalu-mecze-we-wtorek-relacja)

    Robert Lewandowski w Chicago Fire. To dopiero początek wielkich transferów

    Chicago ma więc wiele argumentów, by w przyszłych latach odnosić sukces. Klubowi ze stanu Illinois brakuje jednak najważniejszego: drużyny. Poza Lewandowskim w Chicago nie ma w zasadzie piłkarza, który osiągnąłby większy piłkarski sukces. Mansueto nieco zbyt idealistycznie zakłada, że drużynę zbuduje dzięki rozwinięciu działu skautingu, inwestycjach w bazy treningowe i akademię oraz, na koniec, dzięki dużym inwestycjom.

    Ruchy transferowe zaczął od sprowadzenia Roberta Lewandowskiego. – Gdy Joe Mansueto  i ja spotkaliśmy się po raz pierwszy, postanowiliśmy zbudować klub światowej klasy, który inspiruje do wielkości, jednoczy Chicago i zdobywa mistrzostwa. Robert uosabia te wartości i reprezentuje standardy, na jakie zasługuje to miasto. To prawdziwy mistrz – powiedział trener Chicago Fire Gregg Berhalter, cytowany na stronie klubu.

    Jedźcie zatankować. Jutro wraca wyższy VAT na paliwo

    Jednak nawet biorąc pod uwagę możliwości Lewandowskiego do osiągnięcia sukcesów nie wystarczy jeden piłkarz. Gregg Berhalter w typowo amerykańskim stylu zapowiadał, że transfer Polaka to dopiero początek budowania drużyny.

    – Jego przybycie wzmacnia nasze ambicje, by walczyć o trofea i podnosi standardy klubu na wyżyny godne tego miasta – mówił trener Chicago Fire. 

    Mansueto zapowiedział z kolei, że będzie dalej rozwijał klub, ale jednocześnie podkreślił, że za sukcesów nie da się kupić nawet za największe kwoty.

    – Puchary, trofea, to nie jest jednorazowe wydarzenie, ale konsekwencja dobrej organizacji. W piłce sprawy nie wyglądają tak, że masz gwiazdę i coś nagle się dzieje. Wtedy mówimy o przypadku. Jednak jeśli w drużynie panuje organizacja, może powstać grupa ludzi, którzy osiągają sukcesy, a potem je powtarzają – tłumaczył właściciel Chicago Fire.

    Pierwsza szansa Chicago Fire na te sukcesy czeka klub już w tym sezonie. Gdy w całej Europie trwa wakacyjna przerwa, nieobowiązująca jedynie zawodników grających na mundialu, w amerykańskiej lidze trwają na dobre rozgrywki MLS. Nowa drużyna Roberta Lewandowskiego jest obecnie na 3. miejscu w tabeli konferencji wschodniej, czyli jednej z dwóch grup. Ubiegły sezon zakończyła na 8. pozycji.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Stanowski

    Co dzisiaj majstrujemy do sekcji RAK LIVE?

    Stanowski