
Przemysław Rudzki — Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości, czy reprezentacja Norwegii przeniesie dobrą grę z eliminacji na duży turniej, to zostały one szybko rozwiane. Dwa mecze, sześć punktów, siedem strzelonych goli. W tym cztery przez Erlinga Haalanda. Wikingowie nie są już ciekawostką, lecz realnym
Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości, czy reprezentacja Norwegii przeniesie dobrą grę z eliminacji na duży turniej, to zostały one szybko rozwiane. Dwa mecze, sześć punktów, siedem strzelonych goli. W tym cztery przez Erlinga Haalanda. Wikingowie nie są już ciekawostką, lecz realnym zagrożeniem. I na pewno nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.
Erling Haaland przenosi niszczycielską formę z Manchesteru City na stadiony mistrzostw świata. (fot. Buda Mendes / Getty Images)
Erling Haaland to bez dwóch zdań największa gwiazda reprezentacji Norwegii. Tyle że przed mistrzostwami świata napastnik dużo lepiej był kojarzony przez fanów z całego globu jako zawodnik Manchesteru City. Szeroki zasięg angielskiej Premier League pozwolił potężnemu Norwegowi zyskać rozgłos od Azji po Amerykę. Dlatego wielu kibiców zasiadających na trybunach podczas mundialu doskonale kojarzyło pochyloną sylwetkę, gotową do sprintu, budzącą postrach w każdym obrońcy. Inny jest tylko kolor koszulki.