
Arkadiusz Dziermański — Wyobraźcie sobie sytuację, kiedy kupujecie w dystrybucji cyfrowej filmy i seriale. Lubicie sobie co jakiś czas przypomnieć Terminatora 2, więc zamiast go wypożyczać, wykupujecie go na własność za pełną kwotę i trzymacie w bibliotece PlayStation Store, bo oglądacie filmy z konsoli
Wyobraźcie sobie sytuację, kiedy kupujecie w dystrybucji cyfrowej filmy i seriale. Lubicie sobie co jakiś czas przypomnieć Terminatora 2, więc zamiast go wypożyczać, wykupujecie go na własność za pełną kwotę i trzymacie w bibliotece PlayStation Store, bo oglądacie filmy z konsoli. Następnie przychodzi Sony i usuwa ten film. Całkowicie znika z Waszej biblioteki. Absurd? Nie do końca.

LOS ANGELES - JULY 3: The movie "Terminator 2: Judgment Day", (alt: T2) directed by James Cameron. Seen here, Arnold Schwarzenegger (as the Terminator) on a motorcycle. Theatrical wide release July 3, 1991. Screen capture. Paramount Pictures. (Photo by CBS via Getty Images) (fot. CBS Photo Archive / Getty Images)
Od dłuższego czasu toczy się zażarta dyskusja o tym, czy gry i filmy powinny być dystrybuowane wyłącznie w wersji cyfrowej. Temat powrócił ze zdwojoną siłą przy okazji nadchodzącej premiery GTA VI, gdzie kupując pudełkową wersję gry, w środku nie znajdziemy płyty, a kod do zrealizowania w sklepie internetowym Microsoftu lub Sony.
Tym razem jednak mamy do czynienia z filmami i serialami, choć zasada wygląda bardzo podobnie.
Czytaj też: Apple z bardzo dużymi podwyżkami. Będziemy musieli głęboko sięgnąć do kieszeni
1 września 2026 r. z biblioteki PlayStation Store zniknie 551 tytułów gier i filmów. Dostęp do nich stracą użytkownicy z Wielkiej Brytanii, ale w informacjach mediowych pojawiają się też bliżej nieokreślone państwa Europy.
Wśród tytułów prawdziwe perełki. Wspomniany wcześniej Terminator 2, Pamięć Absolutna, Rambo: Pierwsza Krew, Dziennik Bridget Jones, Labirynt Fauna, Igrzyska Śmierci, Piła czy La La Land. Co je łączy? Wszystkie tytuły są dostępne w PlayStation Store na licencji francuskiego StudioCanal.
Filmy i seriale znikną z biblioteki Sony ze względu na wygaśnięcie licencji, w ramach której tytuły należące do studia mogą się z niej znajdować. Nawet w sytuacji, kiedy użytkownicy je kupili, tylko... czy na pewno je kupili?
[

Przegapiłeś zakup Xboxa? Musisz sięgnąć głębiej do kieszeni](/news/xbox-zapowiedzial-podwyzki-cen-konsol-ceny-w-polsce-juz-zaczely-rosnac)
[

Vivo X Fold6 to lekki powiew świeżości wśród składanych smartfonów](/news/vivo-x-fold6-to-lekki-powiew-swiezosci-wsrod-skladanych-smartfonow)
[

Test Razer Hammerhead V3 HyperSpeed. W małej formie dużo dźwięku](/news/test-razer-hammerhead-v3-hyperspeed)
Ręka do góry, kto ostatnio czytał regulaminy kupując cokolwiek w internecie. Spokojnie, też ich nie czytam. Gdyby jednak tak było, to wiedzielibyśmy, że w przypadku PlayStation Store nie kupujemy filmów i seriali na własność, a nabywamy niewyłączną licencję na dostęp do nich tak długo, jak Sony ma do nich prawa. Czyli, jak w tym przypadku, póki licencja Sony na tytułu StudioCanal jest ważna, tak długo mamy do nich dostęp.
Wszystko to jest zapisane w regulaminach dotyczących dostępu do treści cyfrowych. Dotyczy to nie nie tylko filmów i seriali, ale również gier. Tak długo, jak Sony ma prawo do dystrybucji tytułów oraz tak długo, jak dana usługa działa – możemy z niej korzystać. Jeśli licencja na film wygasa, albo zamykane zostają serwery gry, tytuł znika nie tylko z biblioteki Sony, ale również naszej prywatnej.
W przypadku filmów należących do StudioCanal nie jest to pierwsza taka sytuacja. W 2022 r. z biblioteki PlayStation Store zniknęło 319 filmów i seriali w Austrii i Niemczech.
Galaxy Z Flip8 może być ostatnią taką klapką Samsunga
Osobiście nie jestem fanem kupowania filmów, gier czy seriali na fizycznych nośnikach. Przede wszystkim dlatego, że ostatni raz napęd płyt miałem w komputerze w okolicach 2016 r. i zwyczajnie nie miałbym gdzie tego trzymać. Dystrybucja cyfrowa jest wygodniejsza, ale jednocześnie znacznie mniej pewna. Nigdy nie wiemy, kiedy możemy stracić dostęp do ulubionej gry czy filmu.
Nie zanosi się na to, aby cokolwiek miało się w tej kwestii zmienić. Wystarczy wspomnieć tu kompletne zdeptanie inicjatywy Stop Killing Games. Po tym jak udało się zebrać ponad milion podpisów, do Komisji Europejskiej trafił problem usuwania gier z cyfrowej dystrybucji w przypadku, kiedy gracze zapłacili za nie pełną kwotę. Unijni urzędnicy uznali, że to skomplikowany temat i nic w tej sprawie nie zrobią, ale pochylą się nad stworzeniem kodeksu dobrych praktyk. Do pełni szczęścia zabrakło tylko kategorycznego sprzeciwu i wyrazów wsparcia dla społeczności graczy.