RAK
    Nowa marka sprzątająca w Polsce. Ecovacs oferuje roboty sprzątające, ogrodowe oraz myjące okna

    Nowa marka sprzątająca w Polsce. Ecovacs oferuje roboty sprzątające, ogrodowe oraz myjące okna

    1507 odsłon
    Nowa marka sprzątająca w Polsce. Ecovacs oferuje roboty sprzątające, ogrodowe oraz myjące okna

    Arkadiusz Dziermański — Ecovacs Robotics to kolejny producent robotów sprzątających, który trafia na polski rynek. W jego ofercie są marki robotów sprzątających, koszących, myjących okna i baseny. Polscy klienci mogą już kojarzyć roboty Deebot, których będzie na naszym rynku coraz więcej.

    Ecovacs Robotics to kolejny producent robotów sprzątających, który trafia na polski rynek. W jego ofercie są marki robotów sprzątających, koszących, myjących okna i baseny. Polscy klienci mogą już kojarzyć roboty Deebot, których będzie na naszym rynku coraz więcej.

    ecovacs-polska-premiera-06

    Winbot W3 Omni (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

    • Na polskim rynku debiutuje firma Ecovacs. To producent robotów sprzątających z różnych kategorii.
    • Ecovacs na początek wprowadza do sklepów roboty sprzątające Deebot, koszące GOAT, do mycia okien Winbot oraz sprzątania basenów Ultramarine.
    • Możliwości robotów Ecovacs powinny pozwolić im konkurować z robotami Dreame, Roborock czy Stiga, ale nie są to urządzenia, które wyróżniają się niską ceną. 

    Ecovacs wprowadza do Polski kilka kategorii produktów. Najbardziej znaną jest zdecydowanie Deebot, czyli roboty sprzątające, które pojawiały się już w ofertach polskich sklepów. Dalej mamy Roboty do mycia okien Winbot, roboty koszące GOAT oraz nadal nieco egzotyczną serię robotów sprzątających baseny pod nazwą Ultramarine. 

    Roboty Deebot zadbają o czyste podłogi

    Deebot X12 OmniCyclone (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

    Deebot X12 OmniCyclone to flagowiec tegorocznej linii i zarazem najdroższy model w zestawieniu – 5 999 zł to cena najdroższych modeli konkurencji, ale Deebot broni się specyfikacją. LiDAR w połączeniu z kamerami rozpoznaje ponad 100 typów przeszkód, a rolka mopująca nazwana OZMO Roller 3.0 dostała coś, czego wcześniej nie było u konkurencji. FocusJet, czyli natrysk pod ciśnieniem 46 tys. Pa, który najpierw namacza zaschniętą plamę, zanim robot w ogóle zacznie szorować.

    Deebot X12 OmniCyclone (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

    Działa to w ciekawy sposób, bo robot po napotkaniu na swojej drodze plamy spryskuje ją dwoma strumieniami z dysz na przodzie obudowy, czeka kilkanaście sekund na jej rozpuszczenie i dopiero wtedy przechodzi do sprzątania. 

    Sama moc ssania to 22 tys. Pa i jest niższa niż w tańszym T90 Pro Omni, co samo w sobie jest ciekawostką wartą zapamiętania. Prawdziwą nowością jest za to stacja OmniCyclone. To pierwsza w ofercie producenta bezworkowa baza z odśrodkowym systemem PureCyclone 2.0 (można w niej przechowywać zabrudzenia przez kilkadziesiąt dni, co eliminuje konieczność zakupu worków), myjąca mopy wodą w temperaturze do 75 st. C i susząca je gorącym powietrzem. Do tego wbudowany asystent głosowy i zgodność z protokołem Matter.

    Deebot T90 Pro Omni to paradoks tej linii. Model tańszy od X12 ma wyższą moc ssania, bo 30 tys. Pa, najwięcej w całej czwórce. LiDAR bez wieżyczki, system kamer i ta sama rolka OZMO Roller 3.0 pozwalają się zastanowić, za co dopłacamy do droższego modelu?

    Deebot T90 Pro Omni (fot. Ecovacs)

    Stacja Omni myje mop gorącą wodą, wykorzystując do tego 32 dysze, i suszy go ciepłym powietrzem, a funkcja PowerBoost Charging dokłada 10% baterii w zaledwie 3 minuty, więc jest to doładowanie w zasadzie na poziomie szybkiego ładowania w smartfonach. Cena w Polsce to 3 399 zł i to zapowiada się na najbardziej opłacalną nowość Ecovacs w Polsce   

    Deebot T50 Omni Gen 3 to kolejny na rynku robot odkurzający z kategorii bardzo niskich. Ma zaledwie 81 mm wysokości, czyli łatwo wjedzie pod meble i jest to jeden z niższych robotów na rynku. Do tego nie ma tu chowanej wieżyczki, LiDAR jest wbudowany na przodzie obudowy. Moc ssania robota to 25 tys. Pa, a za mopowanie odpowiada para obrotowych padów OZMO Turbo 2.0 zamiast rolki.

    Deebot T50 Omni Gen 3 (fot. Ecovacs)

    Stacja Omni myje i suszy mopy, dozuje środek czyszczący w proporcji 200:1 i obsługuje mapy kilku pięter. Za 2 149 zł jest to jeden z tańszych robotów z niską obudową.

    Deebot T30e Omni to model wejściowy tej generacji i jedyny z klasycznym laserowym sensorem LDS zamiast LiDAR-a ToF. Rozwiązanie sprawdzone, choć już nie najnowsze. Moc ssania 20 tys. Pa i unikanie przeszkód TrueDetect 3D wystarczą na co dzień, choć konkurenci w tej cenie oferują podobne parametry. 

    Deebot T30e Omni (fot. Ecovacs)

    Mimo budżetowej pozycji T30e dostał pełną stację Omni z myciem i suszeniem mopów gorącą wodą, co jeszcze niedawno było przywilejem droższych modeli. Za 1 699 zł to najtańsze wejście w ekosystem Ecovacs z automatyczną pielęgnacją mopa.

    [

    Dziewięć nowych robotów Roomba. iRobot wybrał nietypowy sposób odbudowy swojej pozycji](/news/dziewiec-nowych-robotow-roomba-irobot-wybral-nietypowy-sposob-odbudowy-swojej-pozycji)

    [

    Dreame X60 Pro Ultra zmierza na polski rynek. To robot z dwoma... ramionami?](/news/dreame-x60-pro-ultra-zmierza-na-polski-rynek-to-robota-z-dwoma-ramionami)

    [

    Roborock Qrevo Edge 2, czyli chude roboty trafiają do tańszych serii](/news/roborock-qrevo-edge-2-czyli-chude-roboty-trafiaja-do-tanszych-serii)

    Seria GOAT to roboty koszące

    GOAT O800 RTK (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

    GOAT O800 RTK to najstarszy model robota koszącego trafiający do Polski i jedyny, który do działania wymaga fizycznej stacji referencyjnej RTK wbitej w ziemię. To rozwiązanie sprawdzone, ale delikatnie zacofane wobec reszty serii. Nawigacja robota wykorzystuje do 45 satelitów (systemy GPS, BeiDou, Galileo, GLONASS) plus systemy 3D ToF LiDAR i kamery AI do odnalezienia się w przestrzeni, obsługując trawniki o powierzchni do 800 m kw.

    GOAT O800 RTK (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

    Wysokość koszenia reguluje się tu ręcznie, co w 2026 r. brzmi już archaicznie przy elektrycznej regulacji w droższych modelach. Plusem jest cena startująca od 3 499 zł w oficjalnym sklepie oraz fakt, że RTK radzi sobie z koszeniem nocnym bez potrzeby dodatkowego oświetlenia.

    GOAT O1200 Lidar Pro to już robot nowszej generacji. Bez stacji RTK, bez przewodu granicznego. System HoloScope 360 łączy rotacyjny LiDAR 360, LiDAR 3D ToF i kamerę AI, mapując ogród jednym dotknięciem z poziomu aplikacji i radząc sobie nawet w ciemności. Obsługuje powierzchnię do 1200 m kw., a wysokość koszenia (3–8 cm) reguluje się już elektrycznie z poziomu aplikacji.

    Ciekawostką jest tu wbudowany trymer TruEdge do przycinania krawędzi trawnika. Bez niego zawsze zostawał ten irytujący pasek nieskoszonej trawy przy płocie. Cena robota to 4 299 zł. 

    GOAT O1200 Lidar Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

    GOAT A1600 Lidar Pro ma ten sam system HoloScope 360 co w O1200, ale już z podwójnymi tarczami tnącymi i szerokością koszenia 33 cm zamiast 22 cm. Co ma realnie zapewnić trzykrotny wzrost wydajności koszenia względem poprzedniej generacji. Obsługuje trawniki o powierzchni do 1600 m kw., czyli więcej niż seria O.

    GOAT A1600 (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

    Platforma energetyczna 32 V (ta sama co w topowym modelu A3000) daje kosiarce zapas mocy, choć czas pracy na jednym ładowaniu jest tu najkrótszy spośród modeli GOAT i wynosi 50 minut. Cena 6 499 zł stawia ten model wyraźnie w segmencie premium, dla dużych i wymagających ogrodów.

    Robot GOAT A3000 Lidar Pro to szczyt oferty. Obsługuje powierzchnię do 3000 m kw., a bateria o pojemności 7500 mAh pozwala kosić bez przerwy przez 160 minut. To najlepszy wynik wśród robotów producenta. 

    Funkcja Smart Garden Keeper pozwala podglądać ogród na żywo i wykrywa osoby wchodzące na posesję, więc to już nie tylko kosiarka, ale też prosty system monitoringu. Przy cenie 9 499 zł to inwestycja dla kogoś, kto traktuje trawnik serio i spędza dużo czasu na jego pielęgnacji.

    Vivo X Fold6 to lekki powiew świeżości wśród składanych smartfonów

    Winbot to roboty do mycia okien. W tej cenie może być trudno o sukces

    Winbot W3 Omni (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

    Najważniejsza nowość trzech robotów Winbot, jakie trafiają na polski rynek, ukryta jest nie w samym robocie, a w stacji modelu Winbot W3 Omni. Vortex Wash to pierwsze na rynku bezkontaktowe pranie pada myjącego. Ma 16 dysz pod ciśnieniem i czyści go w minutę, bez dotykania rąk. Stacja wygląda trochę jak miniaturowa pralka, podłączona przewodem do robota.

    Winbot W3 Omni (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)

    Sam robot trzyma się szyby dzięki ssaniu do 10 tys. Pa i pracuje bezprzewodowo do 130 minut. 12-stopniowy system bezpieczeństwa i lina wytrzymująca do 100 kg obciążenia mają rozwiać obawy każdego, kto zastanawia się, co się stanie, gdy prąd akurat zniknie w połowie mycia. Robot pozostanie przyklejony do szyby przez ponad 30 minut. Cena nie jest niska, bo wynosi aż 2 999 zł.

    Winbot W25 Omni może być niektórym znany jako W2S Omni. To ten sam sprzęt, ale inna metka w części sklepów. Mamy tu nieco niższą moc ssania na poziomie 8 tys. Pa i to o krok niżej niż w W3, ale stacja 6 w 1 kryjąca w sobie zasilanie, zwijak kabla, podstawę, torbę, pilot i wspornik wciąż robi swoje, choć tutaj bez funkcji automatycznego prania.

    Czas pracy sięga 110 minut, a funkcja Intelligent Pad Lift sama unosi pad przy przejściach między szybami. Cena nie jest dużo niższa od modelu W3 Omni i wynosi 2 699 zł.

    Winbot Mini 2 to model mniej bogaty w funkcje, ale sprzęt bardziej zadaniowy. Okna od 25 × 25 cm, wąskie framugi czy drzwi balkonowe to jego naturalne środowisko. Waży 1,3 kg, ma wymiary  215 × 215 × 55 mm i pracuje wyłącznie na kablu. 

    Winbot Mini 2 (fot. Ecovacs)

    Zamiast dysz spryskujących ma ultradźwiękowe atomizowanie wody. Rozpylanie kropli o średnicy 10 mikrometrów zamiast klasycznego natrysku. Cena nadal jest jednak spora i wynosi 1 299 zł.

    Samsung Galaxy Z Fold8 ma coraz mniej tajemnic. Takiego składanego smartfonu brakowało?

    Ultramarine P1 to robot sprzątający baseny

    Ultramarine P1 (fot. Hand-out / Ecovacs)

    To jedyne urządzenie w ofercie, które nie sprząta podłóg ani okien, tylko basen. Ultramarine to zupełnie nowa submarka Ecovacs, a P1 to podwodny robot czyszczący, który zbiera osad z dna, ścian i linii wody dzięki ssaniu 18 200 litrów na godzinę i nawigacji SmartNavi opartej na czujniku IMU. 

    Obudowa w klasie szczelności IP68 i materiały pozwalające wytrzymać wodę morską (stal próby 316 i tytan) pozwalają mu pracować pod wodą do 3 godzin, co jest w stanie zrobić na jednym ładowaniu. Ma to wystarczyć na sprzątanie powierzchni do 180 m kw. Brak stacji dokującej oznacza ładowanie ręczne po każdym cyklu. Wszystko to w cenie 2 399 zł.

    Ładowanie bezprzewodowe przyspieszy. Trwają zaawansowane prace

    Rynek urządzeń sprzątających jest w Polsce bardzo nasycony. Ecovacs nie będzie mieć lekko

    Specyfikacja robotów Ecovacs wygląda dobrze. To sprzęty, które mają podobne możliwości do konkurencji. O ile roboty sprzątające i koszące mogą być realną konkurencją dla urządzeń Dreame, Roborocka czy Stiga, tak robot basenowy czy sprzęty myjące okna to raczej roboty dla wąskiej grupy odbiorców.

    Do okazyjnego mycia okien w bloku w zupełności wystarczają roboty z chińskich sklepów za kilkaset złotych. Choć podczas prezentacji producent wydawał się kierować bardziej w kierunku faktycznie dużych powierzchni szklanych, np. wielkich okien dachowych w domach i rzeczywiście, tam sprzęt może mieć więcej sensu.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Stanowski

    Co dzisiaj majstrujemy do sekcji RAK LIVE?

    🎭 Zrób CIEBIERAK robi z Ciebie gwiazdę mediów
    Stanowski