"Dokładnie jak doktor Kacprzyk. Przypadek?". Jadczak o zdjęciu Arłukowicza

    "Dokładnie jak doktor Kacprzyk. Przypadek?". Jadczak o zdjęciu Arłukowicza

    1018 odsłon
    "Dokładnie jak doktor Kacprzyk. Przypadek?". Jadczak o zdjęciu Arłukowicza

    Filip Baczkura — Bartosz Arłukowicz pochwalił się spotkaniem z Polonią w Londynie, krytykując przy okazji Krzysztofa Stanowskiego. Szymon Jadczak zwrócił jednak uwagę na coś innego: tuż obok europosła KO znalazł się człowiek, który – jak wskazał dziennikarz śledczy – wyłudził dotacje z Senatu na

    Bartosz Arłukowicz pochwalił się spotkaniem z Polonią w Londynie, krytykując przy okazji Krzysztofa Stanowskiego. Szymon Jadczak zwrócił jednak uwagę na coś innego: tuż obok europosła KO znalazł się człowiek, który – jak wskazał dziennikarz śledczy – wyłudził dotacje z Senatu na spotkania literackie, które nigdy się nie odbyły.

    hlwga0fwaaagznq

    Zdjęcie z wizyty europosła KO w Londynie. (fot. Bartosz Arłukowicz/X / Newspix)

    • Dziennikarz śledczy Szymon Jadczak ujawnił, że na zdjęciu obok europosła KO znalazł się współorganizator fikcyjnych spotkań literackich, na które Senat przyznał blisko 58 tys. zł z publicznych pieniędzy.
    • Projekt „Londyńskie Czwartki Literackie” okazał się przedsięwzięciem prowadzonym przez zlikwidowane wydawnictwo, z autorami wpisanymi do wniosku bez ich wiedzy i spotkaniami, które nie odbyły się w żadnym z planowanych terminów.
    • Jadczak porównał mechanizm tej afery do sprawy dr. Dawida Kacprzyka.

    Bartosz Arłukowicz, europoseł Koalicji Obywatelskiej, w piątkowym wpisie w mediach społecznościowych pochwalił się spotkaniem z Polonią w Londynie. „Słyszę, że tam dalej pan Stanowski szuka sposobu jak wszystkich wkręcić w swoje śledztwa dziennikarskie, a my już razem z Polonią w Londynie. Z dziewczynami i chłopakami omawiamy jak będzie i co było, a już nie będzie” – napisał europoseł.

    W niedzielę rano wpis skomentował Szymon Jadczak, dziennikarz śledczy Wirtualnej Polski.

    „Z tysięcy Polaków w Londynie Bartosz Arłukowicz spotkał się akurat z człowiekiem, który wyłudził od Senatu dotacje na spotkania literackie, które nigdy się nie odbyły i po naszej interwencji musiał oddać kasę. Dokładnie jak doktor Kacprzyk. Przypadek?" – napisał Jadczak, odsyłając do swojego wcześniejszego tekstu.

    Spotkania literackie, które nie istniały

    Człowiekiem, o którym pisze Jadczak, jest Piotr Surmaczyński, współorganizator projektu „Londyńskie Czwartki Literackie”, finansowanego ze środków Senatu RP w ramach konkursu „Senat–Polonia 2025”. Formalnym beneficjentem dotacji w wysokości 57 700 zł była Fundacja Otwarty Dialog, której partnerem w projekcie miało być wydawnictwo Meridian Publishing Ltd, gdzie Surmaczyński pełnił funkcję sekretarza.

    Problem w tym, że Meridian Publishing zostało wykreślone z angielskiego rejestru firm 16 kwietnia 2025 r. – tydzień przed przyznaniem pieniędzy przez Senat. Uchwałę o dotacji Prezydium Senatu podjęło 23 kwietnia, już po formalnej likwidacji wydawnictwa. Firma zdążyła wydać przez lata łącznie kilka książek – w tym trzy autorstwa samego Surmaczyńskiego oraz jedną byłego wojskowego i działacza KOD, Adama Mazguły.

    [

    Rzecznik Nawrockiego o aferze w Szpitalu Południowym. Punktuje prokuraturę](/news/rzecznik-prezydenta-o-aferze-w-szpitalu-poludniowym-niepokoj-budzi-brak-reakcji-prokuratury-w-sprawie-kacprzyka)

    [

    Placówka zrodzona w bólach. Tak budowano Szpital Południowy](/news/jak-powstawal-szpital-poludniowy-od-obietnic-po-polityczna-burze)

    [

    Stanowski po aferze w Szpitalu Południowym: Zepsute państwo do szpiku kości](/news/panstwo-idzie-na-wojne-ze-swiadkiem-w-sprawie-szpitala-poludniowego)

    Jadczak opisywał, że do wniosku o dotację wpisano znanych pisarzy i dziennikarzy, m.in. Jakuba Żulczyka, Igora Brejdyganta, Renatę Grochal oraz historyka prof. Normana Daviesa. Żadne z tych nazwisk nie pojawiło się za ich wiedzą ani zgodą. Żulczyk stwierdził, że o wyjeździe do Londynu „raczej by pamiętał”. Brejdygant odpisał, że nie ma pojęcia, czym są „Londyńskie Czwartki Literackie”. Prof. Davies oznajmił wprost: „Obawiam się, że różne osoby wykorzystują moje nazwisko w niecnych celach”.

    Fala komentarzy po wypowiedziach Arłukowicza. W sieci zawrzało

    Z sześciu zaplanowanych spotkań żadne nie odbyło się w wyznaczonym terminie. Jedyne, które doszło do skutku, zgromadziło nie pisarzy, lecz aktywistów z Lotnej Brygady Opozycji, którzy sami sobie wydali książki dokumentujące własną działalność. W tekście czytamy, że nie spełniały one wymogów wniosku, który zakładał zapraszanie autorów na podstawie rankingu Empiku i renomy twórcy. Ich pozycji w Empiku nie ma i nie było.

    Po interwencji dziennikarskiej Wirtualnej Polski dotacja została zwrócona.

    Afera w Szpitalu Południowym

    Jadczak zestawił tę sprawę z ujawnioną przez dziennikarzy Zero.pl aferą w Szpitalu Południowym w Warszawie. Tam główną postacią jest dr Dawid Kacprzyk.

    Afera w Szpitalu Południowym. Kalendarium wydarzeń

    Kacprzyk, młody lekarz bez kierunkowej specjalizacji, pełnił funkcję koordynatora SOR-u w warszawskim Szpitalu Południowym i w ciągu roku zarobił na tym stanowisku 1,6 mln zł. Dziennikarze Zero.pl – Patryk Słowik i Jakub Styczyński – ujawnili, że na oddziale działał tzw. salonik VIP, w którym na specjalne traktowanie mogli liczyć politycy KO przyjmowani poza kolejnością. Po publikacjach Kacprzyk odszedł z partii, złożył mandat radnego i zwrócił szpitalowi ok. 500 tys. zł. Sprawą zajęła się prokuratura, NIK, Narodowy Fundusz Zdrowia i Izba Lekarska.

    Arłukowicz był jednym z polityków KO, którzy popierali Kacprzyka. W Porannej Rozmowie Zero tłumaczył, że rekomendował go jako „młodego człowieka” podczas kampanii w 2018 i 2019 r., nie wiedząc, że jest lekarzem ani gdzie pracuje. – Ukończył medycynę, straciłem z nim kontakt. Nie wiedziałem, że jest lekarzem. I gdzie. Dowiedziałem się w ciągu ostatnich 10-15 dni – mówił europoseł.

    Gdy jednak afera przybrała na sile, Arłukowicz zdecydował się uderzyć w lekarza-sygnalistę – byłego ordynatora chirurgii Szpitala Południowego, który już w czerwcu 2025 r. zgłaszał zarządowi placówki zastrzeżenia dotyczące pracy Kacprzyka, a w lipcu informował o tym prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Po tym, jak „Gazeta Wyborcza” opublikowała tekst sugerujący niewyjaśnione sprawy z przeszłości chirurga, Arłukowicz napisał w serwisie X: „Pan dr Emil zagrał w niebezpieczną grę. Albo jeszcze o tym nie wie, albo już powinien się domyślać, że chłopaki wciągnęli go w twardą rozgrywkę. Na końcu zostanie sam z pytaniami, na które będzie musiał sam odpowiedzieć. A pytań do pana doktora jest coraz więcej”.

    Arłukowicz nie ograniczył się do mediów społecznościowych. W TVN24 powiedział: – Cieszcie się, że w życiu politycznym nie ma „sześćdziesiątki”, bo gdybym zaczął opowiadać, co się dzieje w świecie publiczno-medialno-politycznym… Ci, co mogą milczeć, niech milczą w tej sprawie, bo ja wiem, kto powinien milczeć.

    Krzysztof Stanowski, do którego Arłukowicz nawiązał w swoim piątkowym wpisie z Londynu, skomentował to krótko:

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era