
Arkadiusz Dziermański — Apple szuka sposobów na wyjście z kryzysu cen pamięci. Na rynku coraz trudniej jest znaleźć dostawców i amerykański gigant zaczyna rozglądać się na Dalekim Wschodzie. To może nie być takie proste, bo dwaj potencjalni dostawcy znajdują się na czarnych listach USA i współpraca z ni
Apple szuka sposobów na wyjście z kryzysu cen pamięci. Na rynku coraz trudniej jest znaleźć dostawców i amerykański gigant zaczyna rozglądać się na Dalekim Wschodzie. To może nie być takie proste, bo dwaj potencjalni dostawcy znajdują się na czarnych listach USA i współpraca z nimi może nie podobać się administracji Donalda Trumpa.

Apple iPhone 17e (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Niecały tydzień po tym, jak Apple poinformował po sporych podwyżkach cen sprzętu wynikających z kryzysu na rynku pamięci, pojawiają się doniesienia o tym, że firma szuka sposobu na rozwiązanie problemu. Na rynkach brakuje modułów pamięci, a te które są dostępne, są bardzo drogie. Jest jednak miejsce, z którego można pozyskać tanie moduły pamięci.
Chiny trudno porównać do ostatniej wioski Gallów, choćby ze względu na wielkość kraju, ale to właśnie tam da się pozyskać względnie tanie moduły pamięci. Czy da się to zrobić bez denerwowania Donalda Trumpa? Historia pokazuje, że amerykańskie czarne listy to temat bardzo elastyczny.
Honor Magic V6 debiutuje w Polsce. To nie jest dobry moment na premierę?
Zarówno „Financial Times”, jak i media południowokoreańskie donoszą, że Apple rozważa rozpoczęcie współpracy z dwoma chińskimi dostawcami pamięci. Są to raczej mało mówiące firmy CXMT oraz YMTC. Pierwsza to ChangXin Memory Technologies, założona w 2016 r. i specjalizuje się w produkcji pamięci RAM. Kilka dni temu wygrała przetarg na dostarczanie pamięci Tencent Hondings o wartości 3 mld dol. Tencent to prawdziwy gigant, do którego należy m.in. WeChat, ale ma też udziały w takich firmach jak Epic Games, Ubisift, Discorf, TikTok, Snapchat a nawet Tesla.
YMTC, czyli Yangtze Memory Technologies Corp to z kolei firma specjalizująca się w pamięciach NAND i również została założona w 2016 r.
Współpraca z chińskimi podmiotami może być trudna, bo obie firmy znajdują się na czarnych listach USA.
[

Apple z bardzo dużymi podwyżkami. Będziemy musieli głęboko sięgnąć do kieszeni](/news/bardzo-duze-podwyzki-apple-bedziemy-musieli-gleboko-siegnac-do-kieszeni)
[

Znaleźli przyczynę niższej dzietności. Winna jest... premiera iPhone'a?](/news/znalezli-przyczyne-nizszej-dzietnosci-winna-jest-premiera-iphonea)
[

Samsung Galaxy Z Fold8 ma coraz mniej tajemnic. Takiego składanego smartfonu brakowało?](/news/samsung-galaxy-z-fold8-to-wyczekiwany-przelom-w-skladanych-smartfonach)
Obie chińskie firmy znajdują się na liście 1260H Departamentu Obrony. To lista, która obejmuje podmioty podejrzewane przez USA o powiązania z Armią Ludowo-Wyzwoleńczą. YMTC dodatkowo jest obecna na liście Departamentu Handlu, która zakazuje amerykańskim firmom sprzedawanie jej czegokolwiek bez uzyskania stosownej licencji.

Apple iPhone 17e, iPhone 17 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Formalnie Apple nie ma żadnego zakazu kupowania pamięci od obu chińskich firm, ale byłoby to, delikatnie mówiąc, niemile widziane. Jak informuje Bloomberg, Tim Cook spotkał się już w tej sprawie z przedstawicielami administracji Donalda Trumpa, w tym sekretarzem skarbu Scottem Bessentem.
Bloomberg informuje też, że słychać już głosy sprzeciwu z administracji Trumpa. Co więcej, Apple już w 2022 r. chciał współpracować z chińskim YMTC, ale rozmowy zostały wstrzymane po sprzeciwie Kongresu.
Ecovacs debiutuje w Polsce. To roboty sprzątające, koszące, myjące okna i baseny
Nie brakuje wyjątków w amerykańskich czarnych listach związanych z chińskimi firmami. Najlepszym przykładem jest Huawei, czyli firma, która stała się w 2019 r. głównym celem pierwszej administracji Donalda Trumpa.
Choć to modemy sieci 5G oraz routery zostały uznane za zagrożenie bezpieczeństwa narodowego, zakazy objęły wszystko, co jest powiązane z Huawei. Z drugiej strony powstawały specjalne licencje eksportowe, np. dla Intela i Microsoftu na rozwiązania dla laptopów Huawei oraz Qualcommu dostarczającego procesory dla smartfonów.

Apple MacBook, iPhone 17e, iPhone 17 Pro (fot. Arkadiusz Dziermański / Zero.pl)
Dodatkowo w 2019 r. USA nakazały małym operatorom komórkowym wymianę sprzętu sieciowego Huawei (oraz ZTE), który miał stanowić zagrożenie. Te było tak wielkie, że Stany Zjednoczone, kraj którego budżet w 2025 r. wynosi 7,3 bln dol., przez pięć lat nie był w stanie wygospodarować 5 mld dol. na dofinansowanie tej wymiany.
Idąc dalej, firmy takie jak Amazon, Google czy Microsoft mogły świadczyć usługi cyfrowe (hosting w chmurze, usługi mailowego, uwierzytelnianie) podmiotom taki jak Dahua, Hikvision cy SenseTime, oskarżane o udział w systemie nadzoru nad mniejszością ujgurską.
W skrócie: jeśli amerykańskie firmy mogą na tym skorzystać, administracja nierzadko wyciągała do nich pomocną dłoń i przymykała oko na kontakty handlowe z chińskimi firmami. W przypadku Apple z jednej strony mogą zarobić chińskie firmy, ale z drugiej to uwolniłoby moduły pamięci od innych dostawców w USA. Te mogłyby trafiać do podmiotów z szeroko pojętej branży AI, przez którą mamy obecny kryzys na rynku pamięci. A centra AI, jak dobrze wiemy, są obecnie bardzo ważnym elementem amerykańskiej gospodarki.