
Piotr Barejka — W Warszawskim Szpitalu Południowym prowadzono biznes pogrzebowy, czego zakazuje prawo. Szef prosektorium promował zakład należący do swojej wspólniczki z innej firmy i utrudniał odbieranie ciał zmarłych osób, gdy rodzina chciała skorzystać z usług konkurencji. Publikuje też w int
W Warszawskim Szpitalu Południowym prowadzono biznes pogrzebowy, czego zakazuje prawo. Szef prosektorium promował zakład należący do swojej wspólniczki z innej firmy i utrudniał odbieranie ciał zmarłych osób, gdy rodzina chciała skorzystać z usług konkurencji. Publikuje też w internecie drastyczne zdjęcia rozczłonkowanych ludzkich ciał. Nie ustaliliśmy, czyje ciała przedstawiają te fotografie.

(fot. Shutterstock)
Bliscy zmarłych w Warszawskim Szpitalu Południowym są zmuszani do odbierania kart zgonu w prosektorium. To skrajnie rzadko stosowane rozwiązanie.
Szef prosektorium Artur Habowski polecał skorzystanie z usług konkretnego zakładu pogrzebowego. Biznes ten należał do kobiety, z którą Habowski prowadzi spółkę sprzedającą sprzęt branży funeralnej.
Szpitalne prosektorium było wynajmowane do kręcenia filmów. Rodziny zmarłych skarżyły się, że uciszano je, by nie przeszkadzały w nagraniach.
Zarządzający jednostką umieszcza na jednej z platform społecznościowych skrajnie drastyczne zdjęcia ludzkich ciał. Nie wiadomo czyje to ciała. Jeden z naszych rozmówców twierdzi, że to zmarli pacjenci szpitala.
Artur Habowski odmówił odpowiedzi na wszystkie pytania. Szpital Południowy przekazał nam, że nie jest w stanie odpowiedzieć szybko i dopiero określi, ile czasu potrzebuje.
W Warszawskim Szpitalu Południowym, należącym do m.st. Warszawy, działa prosektorium. Zarządza nim koordynator Artur Habowski.
Po serii tekstów opublikowanych przez Zero.pl zgłosiły się do nas osoby wskazujące na kłopoty z zarządzaniem ciałami zmarłych osób. Nasi rozmówcy to rodziny zmarłych, pracownicy Szpitala Południowego oraz przedstawiciele warszawskiej branży pogrzebowej.
Z tych opowieści wyłania się obraz miejsca, w którym osoby chcące załatwić formalności tuż po śmierci swoich najbliższych były nagabywane do skorzystania z oferty konkretnego zakładu pogrzebowego.
Tymczasem, zgodnie z art. 13 ustawy o działalności leczniczej, w szpitalach zakazane jest świadczenie usług pogrzebowych oraz ich reklama. Wprowadzenie tego przepisu było odpowiedzią ustawodawcy na głośną sprawę „łowców skór” w łódzkim pogotowiu.
Artur Habowski jest prezesem firmy specjalizującej się w sprzedaży sprzętu dla branży funeralnej: Pros-med. We wpisanym w Krajowym Rejestrze Sądowym zakresie działalności wpisana jest też działalność pogrzebowa i pokrewna. Biznes prowadzony jest w formie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Połowę udziałów ma Habowski. Drugą część Dominika Jaskuła.
Jaskuła do września 2025 r. była członkinią zarządu i współwłaścicielką zakładu pogrzebowego Sacrum. Zakład ten prowadzi działalność m.in. na terenie warszawskiej dzielnicy Ursynów, w której znajduje się Szpital Południowy.
W tymże szpitalu karty zgonu, czyli dokumenty, które rodzina potrzebuje po śmierci bliskiego, wydawane są w prosektorium. To niecodzienne rozwiązanie. W kilku szpitalach, do których się odezwaliśmy, karty wydawane są w działach statystyki albo sekretariatach ordynatora.
Czytaj też: MON przerobił zdjęcie przy użyciu AI. Po wpadce są przeprosiny
O swoich problemach ze Szpitalem Południowym opowiedziało nam kilka osób. Wypowiedzi są anonimowe, ale rozmówcy potwierdzą je w razie potrzeby w prokuraturze.
Bliska zmarłego 1: – Kartę zgonu odebrałam w prosektorium. Gdy załatwiałam dokumenty i spytałam, co dalej, Habowski zaczął opowiadać, że jemu też niedawno mama zmarła i ma zakład pogrzebowy, z którego korzystał. Zachęcał, że to najlepsza opcja i nigdzie nie będzie taniej, oni wszystko załatwią, a ja nic nie będę musiała robić. Identyfikacja, dwa podpisy i mnie nie ma. Tak to brzmiało. Dał mi namiary, żebym zadzwoniła do zakładu, dał mi też numer do siebie, żebym dała znać, jakbym potrzebowała pomocy. Później dzwonili do mnie z tego zakładu, podali jakąś chorą cenę. Znalazłam więc inny zakład. Nie miałam pieniędzy, więc poszłam tam, gdzie było najtaniej.
Rozmówczyni kontynuuje: – Kolejny raz zostałam wezwana na identyfikację. Wtedy Habowski już nie był miły i pomocny. To były dwie różne osoby. Stałam na korytarzu i nie wiedziałam, dokąd mam iść. Czekałam godzinę. Zadzwonił do mnie, że muszę wejść z drugiej strony. Musiałam przejść obok trupów, po drodze minęłam kaplicę z ciałem przygotowanym na pożegnanie. Powiedział, że muszę zrobić identyfikację. Nie pytając się nawet, czy jestem gotowa, rozpiął worek i pokazał mi trupa. Zapytał: to pani mama? Jeśli tak, to dziękuję, do widzenia. To było na korytarzu, ten obraz do dziś mam przed oczami. Potem pojechaliśmy po odbiór ciała. Była umówiona godzina, ale staliśmy tam jakieś 40 minut. Wyszedł do nas pracownik i stwierdził, że musimy poczekać.
[

Koniec przesłuchania dra Emila Jędrzejewskiego. Prokuratura zabrała głos](/news/koniec-przesluchania-dra-emila-jedrzejewskiego-prokuratura-zabrala-glos)
[

Kacprzyk miał kierować SOR-em w Szpitalu Wolskim. Przedstawiono go już załodze](/news/kacprzyk-mial-trafic-do-szpitala-wolskiego-wczesniej-przedstawiono-go-zalodze-sor-u)
[

Ujawniamy, jak pracował 28-letni lekarz milioner. Telewizja i polityka zamiast leczenia](/news/ujawniamy-jak-pracowal-28-letni-lekarz-milioner-sprawa-dawida-kacprzyka)
Rozmówczyni wskazuje, że parę osób namawiało ją, żeby zgłosiła to do dyrekcji, ale twierdzi, że nie miała już na to siły.
Bliski zmarłego 2: – Bliska mi osoba zmarła w innym szpitalu i została przetransportowana do Szpitala Południowego. Mam bardzo negatywne przeżycia związane z prosektorium tej lecznicy. Okazało się, że jest jakiś regulamin, którego nigdzie nie widziałem, stanowiący, że termin odbioru zwłok należy umawiać z wyprzedzeniem jednego albo dwóch dni roboczych. Nie jest też wydawane ciało, jeżeli nie minęły trzy doby. Wynajęta przez nas firma pogrzebowa przyjechała specjalnie z Podlasia i w zasadzie mogli jedynie pocałować klamkę. Powiedzieli mi, że pierwszy raz spotkali się z takimi utrudnieniami ze strony prosektorium szpitala. Dopiero gdy podniosłem raban i zacząłem straszyć zgłoszeniem sprawy do rzecznika praw pacjenta, postanowiono ustąpić i wydać ciało.
Rozmówca 3: – Habowski usilnie namawiał rodziny pacjentów na usługi firmy Sacrum, w której wspólniczką była jego wspólniczka w Pros-med. Rodziny są też atakowane ofertą przygotowywania ciał w szpitalu.
Pracownik Szpitala Południowego: – Przedtem były wahania, różne zakłady podjeżdżały, raz jeden miał więcej, raz drugi. A jak pojawił się ten zakład (Sacrum – red.), to wszystko się urwało. Było wciskanie na siłę jednego zakładu. Rodziny się skarżyły, zakłady też, ale wszystkie skargi były zamiatane pod dywan. Habowski był chamski, utrudniał wydanie karty zgonu, dostawałem sygnały od zakładów, że kazał rodzinom czekać po dwie, trzy godziny. To był standard.
Czytaj też: Zwrot w zbiórce Stanowskiego na naukę. Widzowie mogą wycofać pieniądze
Artur Krawczyk, były dyrektor Szpitala Południowego, przekazał nam, że „nie ma żadnej wiedzy w tym obszarze”. Anna Łukasik, następczyni Krawczyka, odwołana po wybuchu afery wokół szpitala, nie odpowiedziała.
Nasi rozmówcy ze szpitala mówią, że prosektorium było królestwem Artura Habowskiego. Mężczyzna w kwietniu 2024 r. proponował wynajem szpitalnego prosektorium na lokację filmową.

Koordynator prosektorium w Szpitalu Południowym oferował teren prosektorium jako lokalizację do kręcenie filmów. (fot. Facebook)
„Mam możliwość zorganizowania karawanów, trumien, urn i czego dusza zapragnie :D” – reklamował się na facebookowej grupie „Lokacje Filmowe”.
W portalu kliniki.pl, gdzie ludzie oceniają jakość obsługi w szpitalach, można do dziś znaleźć komentarz internautki: „Szczytem wszystkiego była sytuacja w prosektorium, kiedy w godzinach odbierania kart zgonu kręcony był tam serial i ekipa uciszała rozmawiające rodziny zmarłych!!!!!”.
Habowski na Facebooku zaznaczył też, że służy pomocą jako konsultant z zakresu sekcji zwłok, kryminalistyki, medycyny sądowej, balsamacji, przygotowania zmarłych, zakładów pogrzebowych i wszystkiego, co pokrewne.
Habowski ma swój profil na stronie FilmPolski.pl. Był konsultantem siedmiu seriali i filmów, w tym „Różyczki 2” w reżyserii Jana Kidawy-Błońskiego.

Szpital Południowy w Warszawie do niedawna był przedstawiany przez stołecznych włodarzy jako najbardziej udana inwestycja ostatnich lat. (fot. Shutterstock / Shutterstock)
Na zdjęciach, które Habowski umieścił na Facebooku, widać kilkanaście pustych trumien. Po co puste trumny w prosektorium w hurtowej wręcz ilości? Nie wiadomo.
Habowski, w ramach swojej prywatnej działalności, oferuje też szkolenia z zakresu przygotowania i balsamacji zwłok. Z naszych informacji wynika, że niektóre z nich przeprowadzone były na terenie Szpitala Południowego. Były one wykonywane – jak słyszymy – na zmarłych pacjentach. Ich rodziny zapłaciły za przygotowanie zwłok do pochówku; nie wiedziały, że bliscy byli przygotowani przez uczące się osoby w ramach prywatnej działalności zawodowej szefa prosektorium.
Artur Habowski prowadzi też profil na Instagramie. Umieszcza na nim zdjęcia rozczłonkowanych ludzkich ciał (m.in. spalonych ludzi, osoby po ucięciu głowy, z ranami postrzałowymi). Niektóre z nich opatrzono hashtagiem „prosektorium”. Znaczna część materiałów jest oznaczona przez algorytm Instagrama jako treści drastyczne, dostępne dopiero po potwierdzeniu.
Skąd zdjęcia rozczłonkowanych ludzkich ciał? Nie wiemy. Jeden z naszych rozmówców, związany ze Szpitalem Południowym, uważa, że mogą to być osoby, które znajdowały się w szpitalnym prosektorium.
Artur Habowski odmówił odpowiedzi na szereg pytań, które mu zadaliśmy.
Nasze pytania:
Czy to prawda, że wydawał pan karty zgonu w prosektorium Szpitala Południowego?
Czy uczestniczył pan w spotkaniach zespołu medycznego, np. spotkaniach z ordynatorami?
Czy w prosektorium oferował pan usługi komercyjne, np. mycie i przygotowywanie zwłok?
Czy przechowywał pan i oferował sprzedaż trumien w prosektorium Szpitala Południowego?
Czy utrudniał pan przekazywanie zwłok rodzinom, które zdecydowały się na usługi innych domów pogrzebowych niż te, które pan polecał?
Czy miał pan korzyści ze sprzedaży przestrzeni prosektorium szeregowi różnych domów pogrzebowych?
Czy reklamował pan powiązany ze sobą dom pogrzebowy?
Czy organizował pan komercyjne szkolenia w prosektorium Szpitala Południowego?
Czy sprzedawał pan przestrzeń prosektorium na potrzeby kręcenia filmów?
Czy zdjęcia publikowane na profilu Instagram „Balsamista” przedstawiają pacjentów Szpitala Południowego?
Habowski wskazał, że nie odpowie, bo większość pytań dotyczy toczącego się już postępowania prokuratorskiego, w którym ma status osoby pokrzywdzonej.
– Na obecną chwilę nie będę udzielać jakichkolwiek informacji dla dobra prowadzonego postępowania – mówi Artur Habowski.
Przypomnijmy: chodzi o podrobienie 20 kart zgonów w prosektorium w okresie od sierpnia do września 2025 r. Habowski odkrył, że wystawiono karty przy użyciu jego pieczątki, choć wtedy nie było go w szpitalu. Złożył zawiadomienie, śledczy wszczęli dochodzenie 12 maja 2026 r. Czekają teraz na dokumentację z urzędu stanu cywilnego.
Jaki ta sprawa ma związek z reklamowaniem usług pogrzebowych w szpitalu i prowadzeniem prywatnej działalności w publicznym prosektorium – nie wiadomo.
Wspólniczka Habowskiego, Dominika Jaskuła, nie chciała z nami rozmawiać. A Szpital Południowy stwierdził, że sprawa jest skomplikowana i nie jest w stanie udzielić żadnej informacji w ciągu kilku godzin. Nie określono też, w jakim terminie udzielenie odpowiedzi byłoby możliwe.
Po serii publikacji Zero.pl rada nadzorcza Warszawskiego Szpitala Południowego odwołała zarząd szpitala. Następnie prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odwołał radę nadzorczą. Później Trzaskowski odwołał polityków z rad nadzorczych wszystkich medycznych spółek miejskich.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła dwa śledztwa (poza dochodzeniem w sprawie podrobionych kart zgonu, które wszczęto przed tekstami). Jedno dotyczy Dawida Kacprzyka, byłego koordynatora szpitalnego oddziału ratunkowego w szpitalu, polityka i milionera. Sprawa dotyczy m.in. tego, że Kacprzyk pobierał ze szpitali, na rzecz których świadczył usługi, pieniądze za dyżury, na których go nie było.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi szereg postępowań dotyczących Szpitala Południowego. Na zdjęciu Piotr Antoni Skiba, rzecznik prasowy prokuratury. PAP/Paweł Supernak (fot. Paweł Supernak / PAP)
Drugie śledztwo dotyczy niedopełnienia obowiązków przez władze szpitala i ewentualnie urzędników warszawskiego ratusza. Chodzi przede wszystkim o błędy w nadzorze.
Sprawa Warszawskiego Szpitala Południowego wywołała ogólnopolską debatę na temat standardów w publicznym systemie ochrony zdrowia. Premier Donald Tusk zapowiedział przeprowadzenie kontroli w szeregu polskich szpitali.