
Bartosz Zmarzlik podczas niedzielnego spotkania na Best Auto Arena w Lublinie z Gezet Stalą Gorzów zaliczył kolejny kapitalny występ na lubelskim torze. Sześciokrotny i aktualny indywidualny mistrz świata zdobył 14 punktów. Stracił punkt w ostatnim biegu, kiedy to minimalnie uległ na mecie świetnie czującemu się w Lublinie Andersowi Thomsenowi.
Jednak dzień wcześniej znowu przekonaliśmy się, jak nieprzewidywalny jest żużel i że nawet najwybitniejsi w swojej dyscyplinie są tylko ludźmi. Mówimy oczywiście o sobotniej, drugiej rundzie indywidualnych mistrzostw Polski, która odbyła się w Bydgoszczy. Bartosz Zmarzlik, który jest przecież liderem cyklu Grand Prix, był zdecydowanym faworytem sobotnich zawodów. Kibice zgromadzeni na trybunach i przed telewizorami mogli jednak przecierać oczy ze zdumienia. Zmarzlik wygrał co prawda pierwszy swój start, w drugim zaliczył jednak defekt na starcie. Kolejne biegi to już męczarnia mistrza świata i zaledwie jeden punkt w trzech startach. Finalnie zawodnik Orlen Oil Motoru Lublin zdobył tylko cztery punkty i mocno skomplikował sobie walkę o krajowy tytuł.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Nie chcę za bardzo rozwodzić się nad turniejem w Bydgoszczy, to już przeszłość, lepiej mówić o tym, co dzisiaj. Było w Bydgoszczy trochę nieszczęścia, zepsute motory, nietrafione regulacje. Tak bywa, plus taki, że przypomniałem sobie, jak się szybko podnosić. Dzisiejszy mecz natomiast bardzo udany. Tor był znowu pod plandeką, więc pierwsza seria na pewno była trochę zagadkowa, ale całkiem trafnie dopasowaliśmy motocykle, więc nie było na co narzekać. Były to inne motocykle, niż te, na których startowałem w Bydgoszczy. Duże brawa znowu dla naszego bohatera, Fredrika Lindgrena. Sam wyraził chęć startu w meczu, nikt go do niczego nie namawiał. Nie ma łatwo z nogą, ale powiedział, że chce pomóc drużynie i wystartuje. Duże brawa i szacunek dla Fredrika — podkreślił Bartosz Zmarzlik.
Zawodników Motoru czeka teraz przerwa w ekstraligowych rozgrywkach. Lublinianie powrócą do rywalizacji 9 sierpnia spotkaniem wyjazdowym z Betard Spartą Wrocław. Mimo zwycięstwa w Zielonej Górze (50:40 dla Motoru) Lublinianie nadal muszą oglądać się na innych w walce o awans do czołowej czwórki. Motor może być zmuszony do zwycięstwa w Grudziądzu lub Wrocławiu. Żeby taka ewentualność nie była konieczna, po myśli Motoru musi potoczyć się spotkanie Fogo Unii Leszno z Bayersystem GKM-em Grudziądz. Zwycięstwo GKM-u w Lesznie, remis lub zwycięstwo Fogo Unii Leszno różnicą minimum 10 punktów sprawia, że Motorowi praktycznie na pewno do awansu do fazy play-off wystarczy zwycięstwo w Lublinie z Fogo Unią i obrona punktu bonusowego we Wrocławiu. Motor w Lublinie wygrał ze Spartą 55:35.
— Jeżeli chodzi o przerwę, to faktycznie planuję taki luźniejszy tydzień, trochę więcej czasu dla bliskich, dla siebie. Później uporządkowanie spraw sprzętowych, mocne serwisowanie. Później wracamy do twardej walki. Każdy z nas wie, w jakim jesteśmy położeniu. Mamy pracę, którą po prostu musimy wykonać. Nie ma dwóch takich samych dni, nie ma też dwóch takich samych sezonów. Trzeba będzie mocniej w tym roku zawalczyć o czwórkę i podejdziemy do tego maksymalnie skoncentrowani. Mamy trzy mecze przed sobą, trzeba minimum dwa wygrać i taki jest cel — zakończył kapitan Motoru Lublin.