
"Wstyd", "Żenująca Argentyna", "Nie da się czuć do niej sympatii" — takie komentarze dominują wśród ekspertów po finale mistrzostw świata 2026. Po tym, co pokazali Argentyńczycy, nie mogło być inaczej.
To koniec mistrzostw świata. Hiszpanie w wielkim finale, nie bez problemów, ale pokonali Argentyńczyków wynikiem 1:0. Bohaterem został Ferran Torres, który w 106. minucie zdobył bramkę na wagę zwycięstwa mundialu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Emocji nie brakowało, jednak od samego początku to właśnie zespół prowadzony przez Luisa de la Fuente prezentował się lepiej, a Argentyńczycy nie byli w stanie sprawić większego zagrożenia. W sieci natychmiast zawrzało po meczu.
"To jest po prostu wstyd. Nie da się grać w finale mistrzostw świata wyłącznie po to, żeby przeszkadzać rywalowi. Mając w składzie takich piłkarzy jak Messi, Argentyna od pierwszej do ostatniej minuty schowała się za podwójną gardą, nie próbowała konstruować akcji i praktycznie zrezygnowała z gry w piłkę. Na co oni właściwie czekali? Chyba tylko na to, aż Hiszpania w końcu strzeli gola — a kilka razy była o włos. Zero odwagi, zero pomysłu, zero celnych strzałów i żadnej próby podjęcia rękawicy. Na tym poziomie, w meczu o takiej randze, to po prostu dyskwalifikuje drużynę. Totalny antyfutbol w wykonaniu następców Maradony. Argentyna zremisowała, bo nawet nie spróbowała wygrać" — ostro podsumowuje Piotr Wąsowski.
"Polacy przeciwko Argentynie w Katarze oddali więcej strzałów niż Argentyna w dzisiejszym finale. Jest wysoko, a wciąż mogą to wygrać" — komentuje Jakub Seweryn.
"Grecja 2004 z jednym celnym strzałem w finale zdetronizowana. Argentyna najgorszym, najbrzydszym, najbardziej odpychającym finalistą, jakiego widziałem. Wybitne, że oni zdołali taką ekipę zebrać w jednej reprezentacji" — reaguje Michał Borkowski z Viaplay.
"Nie no, dobra, Messi Messim, ale Argentyna jest dziś żenująca. Nie da się czuć do niej sympatii" — dodaje Przemysław Michalak z Weszło.
"Ktoś potem powie, że Argentyna zasłużyła na złoto?" — pytał jeszcze w trakcie meczu Dariusz Kosiński z Przeglądu Sportowego Onet.
"E. Martinez to jest bramkarz na wielkie mecze i wielkie turnieje. Normalnie już by z dwie wyciągał z sieci, ale że to finał MŚ to zero z tyłu" — ocenia Łukasz Grabowski.
"Argentyno, nie będę płakał. Dawno nie widziałem równie zasłużonego zwycięstwa" — pisze Michał Okoński z "Tygodnika Powszechnego".
"Szczerze mówiąc, najbardziej nieczysta drużyna, jaką kiedykolwiek widziałem" — napisał przed godz. 22 Alfie House. "I to było dwie godziny przed ostatnim gwizdkiem. Wstydliwe, szokujące sceny po tym, jak Argentyna zasłużenie przegrała" — odpowiedział mu po meczu Nick Harris.