
Turniej w Bad Homburg jest swojego rodzaju rozgrzewką dla Igi Świątek przed Wimbledonem. Na chwilę przed meczem z Emmą Navarro Polka została zapytana o przyczynę ostatnich porażek. Postawiła sprawę jasno.
Iga Świątek po nie do końca udanym występie na Roland Garros ma nadzieję, że lepiej pójdzie jej na kortach trawiastych. W ubiegłym roku doszła do finału w turnieju w Niemczech, a później na londyńskiej trawie zdobyła mistrzowski tytuł, czym zadziwiła świat, gdyż nie jest tajemnicą, że trawa nie jest ulubioną nawierzchnią Polki.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Iga Świątek wciąż ma nadzieję na to, że w końcu osiągnie formę, jaką prezentowała, gdy była na szczycie rankingu WTA, a w rozmowie z Canal + Sport zdradziła, czy za jej ostatnie porażki można winić tylko mentalne kwestie, czy jednak tenis.
"To wszystko jest połączone. Nie da się jednoznacznie tego ocenić. Na pewno był taki czas w tym sezonie, na początku roku, kiedy grałam tenis, który nie do końca był dla mnie intuicyjny i wygodny. Na pewno będę potrzebowała czasu, żeby to odbudować, żeby z powrotem naturalnym był ten mój styl gry, który przynosił mi dużo i sprawiał, że byłam solidna i miałam takie poczucie, że zawsze wytrzymam w wymianie więcej niż przeciwniczka. To nie przyjdzie z tygodnai na tydzień" — odpowiedziała Iga Świątek na pytanie Żelisław Żyżyńskiego.
Polka zdaje sobie sprawę z tego, że poprawa nie przyjdzie z tygodnia na tydzień, jednak wciąż pracuje nad tym, by grać jak najlepszy tenis.
"Czasami człowiek poradzi sobie lepiej, czasami gorzej, a ja pracuję nad tym, żeby cały czas pozwalać sobie grać jak najlepszy tenis jak to możliwe i niezależnie od tego, jak wyglądały te poprzednie mecze, to pozytywnie myślę o kolejnych tygodniach i mam swoje cele" — nie kryła w rozmowie z Canal + Sport raszynianka, która ma chrapkę na zdobycie kolejnego tytułu i będzie do tgo dążyć