
W czwartek rumuńskie media poinformowały o nagłej śmierci Gabriela Muresana. Teraz zastępczyni burmistrza gminy Apold podała przyczynę jego śmierci. Wielka tragedia.
Gabriel Muresan przez całą swoją karierę grał przede wszystkim w rodzimych klubach, na swoim koncie miał również dziewięć występów w reprezentacji kraju, a piłkarską karierę, po której zajął się lokalną polityką, zakończył w 2017 r. Emerytowany piłkarz został burmistrzem gminy Apold. Teraz rumuńskie media podają, że doznał zawału serca.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Gabriel Muresan przebywał z kilkoma bliskimi przyjaciółmi nad brzegiem jeziora w okolicy Apold. Po sesji w saunie wszedł do wody, wkrótce poczuł się źle i zniknął. Osoby mu towarzyszące wezwały pomoc. Służby po wyciągnięciu mężczyzny z wody rozpoczęły reanimację, po czym w stanie krytycznym przewiozły go do szpitala, gdzie zmarł.
W rozmowie z miejscowymi mediami jego zastępczyni wyznała, że po tym, jak wszedł do wody, dostał zawału serca.
"Miał jezioro w gminie, swoją posiadłość. Było tam tak pięknie, że nie potrzebował nawet wakacji. Panował tam taki spokój. Codziennie wieczorem korzystał z sauny, a potem pływał w jeziorze. Dostał zawału serca i to był koniec. Tragedia. Ma 17-letniego syna, który poszedł w jego ślady, grając w piłkę nożną, i 10-letniego syna, którego tak bardzo kochał. Dostał zawału serca i jesteśmy w szoku, cała społeczność" — powiedziała Angela Stan cytowana przez "Fanatik".
"Zbudował dwa przedszkola, rozpoczął budowę nowego ratusza, wybudował kanalizację w gminie, drogę do Dai i Vulcan, której nikt nie zdołał zbudować od 30 lat i przy której mieszkańcy psuli swoje samochody. [...] Ludzie nie wiedzieli, jak mu dziękować. […] Mówimy sobie, że to zły sen" — dodała kobieta we wspomnianej rozmowie.