
Środowisko rumuńskiej piłki nożnej pogrążyło się w żałobie. W wieku 44 lat odszedł Gabriel Muresan. Po przejrzeniu nagrań z kamer, rodzina domyśliła się, co było przyczyną jego śmierci.
Rumuńskie media przekazały bardzo smutne wieści o nagłej śmierci Gabriela Muresana. Przez całą swoją karierę grał przede wszystkim w rodzimych klubach, ma również na swoim koncie dziewięć występów w reprezentacji. Jego przygoda z piłką zakończyła się w 2017 r.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W ostatnich latach zajął się lokalną polityką. Emerytowany piłkarz został burmistrzem gminy Apold. "Ratusz gminy Apold wyraża głęboki smutek w związku z wiadomością o śmierci pana Gabiego Muresana, burmistrza i oddanego członka naszej społeczności. Będzie ona pielęgnować jego pamięć i będzie mu wdzięczna za wszystko, co zrobił dla ludzi i gminy Apold" — czytamy w oświadczeniu.
Wiadomość o śmierci Muresana obiegła media w czwartkowy poranek. W środę wieczorem służby otrzymały zgłoszenie dotyczące topiącego się w jeziorze człowieka. Po przybyciu na miejsce natychmiast rozpoczęto reanimację, a burmistrz został przewieziony do szpitala w stanie krytycznym. Niestety tam zmarł.
Jak właściwie znalazł się w jeziorze? "Rodzina go szukała i nie mogła go znaleźć. Przejrzeli zapis z kamer i widzieli, jak wskoczył do jeziora po saunie. Poszedł do sauny i prawdopodobnie chciał się ochłodzić, miał taki nawyk. Wygląda na to, że doznał szoku termicznego" — czytamy na łamach rumuńskich mediów.