
Absolutnie niewiarygodne sceny w Miami. Anglia do przerwy rozgromiła Francję w meczu o trzecie miejsce na MŚ 2026. Podopieczni Thomasa Tuchela w ciągu 45 minut zdobyli aż... cztery gole!
Po tym, jak obie drużyny zawiodły w półfinałach, trenerzy zdecydowali się zagrać o brązowe medale w nieco zmienionych składach. Zdecydowanie bardziej eksperymentalną "11" wystawił jednak selekcjoner Anglików, który posadził na ławce rezerwowych dwie największe gwiazdy swojej drużyny — Harry'ego Kane'a i Jude'a Bellinghama.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Duet ten zdobył na tegorocznym mundialu aż dwanaście goli, ale mimo ich nieobecności ofensywa Anglików nie straciła impetu. Zespół Tuchela od pierwszych minut ruszył na Trójkolorowych i schodząc do przerwy już miał na koncie cztery trafienia.
Strzelanie już w 3. minucie rozpoczął Declan Rice, który popisał się kapitalnym uderzeniem z dystansu. Później po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową podwyższył Ezri Konsa, a trzeci cios zadał Bukayo Saka, który na raty wykończył kontratak. Tuż przed przerwą piłkarz Arsenalu zdobył swoją drugą bramkę, ustalając wynik pierwszej połowy na 4:0.