
O sędziach na mundialu mówi cały świat, głównie wskazując błędy. Zapytaliśmy szefa kolegium sędziów PZPN o zdanie. Marcin Szulc ma inną opinię i wszystko tłumaczy.
Kamil Wolnicki: O kilku historiach z tego mundialu będziemy pamiętali latami. Gorzej, że wśród wspomnień będą też sędziowskie kontrowersje, a to nie jest nic dobrego dla waszego środowiska.
Marcin Szulc (szef kolegium sędziów PZPN): Nie jest tak źle, jak niektórzy starają się to przedstawić. Także Komisja Sędziowska FIFA wielokrotnie wskazywała, że kontrowersyjne w opinii publicznej sytuacje były dobrymi interpretacjami sędziów boiskowych i sędziów VAR. Większość była zgodna z zaleceniami komisji sędziowskiej, a kierunek zmian, oczekiwań i interpretacji był przedstawiany przed mundialem zarówno sędziom, jak i wszystkim drużynom.
Przepisy się zmieniają, wpływają na taktykę i to, jak widzą grę kibice. My, jako środowisko sędziowskie, przyjmujemy interpretacje, które wysyła do nas FIFA. W rozgrywkach europejskich pod egidą UEFA jest trochę inaczej. Wiemy, jaka jest ostateczna decyzja i trend.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Wśród kontrowersji jest też ta związana z polskim sędzią Szymonem Marciniakiem. Pana zdaniem powinien wyrzucić z boiska Leo Messiego, który sfaulował rywala? Sędziemu Marciniakowi zadrżała ręka, bo chodziło właśnie o słynnego Argentyńczyka?
Moim zdaniem nie i by prawidłowo ocenić tę sytuację, trzeba ją zrozumieć. Oczywiście, kiedy robimy stopklatkę, to obraz jest bardzo niekorzystny dla Szymona. Tylko musimy zrozumieć, dlaczego do tego zdarzenia doszło. Rozumienie futbolu i danej sytuacji też jest niezmiernie istotne przy prawidłowej interpretacji przepisów. Widzę więc nieprzyjemny obrazek, ale kiedy biorę pod uwagę całą sytuację, uważam, że to była dobra decyzja naszego sędziego.
I pomoże mu w dalszej pracy w mundialu? Gdyby nie faulował Messi, to pewnie wszyscy szybko by o tym zapomnieli. Albo zawodnik wyleciał za czerwoną kartkę i też nikt by o tym nie mówił. Na razie sytuacja jest taka, że sędzia Marciniak nie sędziował meczów w pierwszej fazie pucharowej.
Kiedy sędziujesz mundial, to wiesz, że spotkasz na boisku gwiazdy. Sędziowie też się uczą gry zawodników i taktyki drużyny, wiedzą także, kto, gdzie i jak gra. Szymon przecież wiele razy spotykał się na boiskach, nie tylko na mundialu, z Messim i innymi wielkimi światowej piłki, więc absolutnie nie wierzę, że zadrżała mu ręka. Podejmował decyzje merytorycznie, nie bacząc na to, że dotyczą Messiego. Myślę zresztą, że będzie dalej sędziował. Marzymy o tym, żeby powtórzył wyczyn z poprzednich mistrzostw i znowu poprowadził finał, choć pewnie to będzie bardzo trudne.
Niedawno na naszych łamach były holenderski sędzia, który też pracował na mundialach, mówił, że dzisiaj sprawa powołań sędziów na takie imprezy jak mistrzostwa świata to głównie polityka i kierownictwo FIFA kieruje się przy tym myślą o zadowalaniu regionów, które później wybierają władze.
Trudno mi się odnieść do takiego stwierdzenia, ale każdy wie, że FIFA to zestaw konfederacji kontynentalnych. I każda ma swoje odmienności. Do tego mundial jest specyficzną imprezą, dochodzą nowinki w sprzęcie czy przepisach.
Nie za szybko się je wprowadza? Teraz mamy w piłkach sensory, które są czułe na nawet niewidoczny dotyk. Jeśli na piłce siądzie mucha, to sensor też da znać?
Dobre pytanie, bo w Europie nie posiadamy takiej technologii. Nie znam możliwości tego sensora. Wiem, że ma ułatwiać rozstrzyganie kontrowersyjnych sytuacji.
Po meczu Portugalia — Chorwacja i nieuznanym golu dla Chorwatów, który zabrał im awans właśnie z powodu odczytu z sensora, FIFA wydała oświadczenie o "niespotykanym dotąd poziomie danych".
Sędzia VAR dostał informację o kontakcie piłki z głową Chorwata i przekazał ją dalej sędziemu. Z faktami trudno dyskutować. Mówimy o sprawach praktycznie nie do wyłapania przez ludzkie oko. Między innymi po to są te wszystkie nowinki i pomoc dla arbitrów. Oczywiście słyszę różne głosy. Ostatnio z Anglii, że technologia zabija piękno futbolu, ale my, jako sędziowie, jesteśmy od realizowania protokołu, a nie dyskusji o tym, czy coś jest dobre czy złe. Przyjmujemy decyzje i je realizujemy. Za chwilę zresztą startują rozgrywki ligowe w Polsce, więc będziemy przekazywać wiedzę klubom.
Jakaś nowinka z mundialu szybko trafi do Polski według pana?
Myślę, że Przepisy Gry w większości wejdą w tym sezonie we wszystkich rozgrywkach szczebla centralnego.
Które zmiany będą najtrudniejsze do zaakceptowania?
Uważam, że kolejna próba walki z marnotrawieniem czasu gry. Na chwilę obecną bramkarz musi zwolnić piłkę z rąk po ośmiu sekundach. Teraz dochodzi przepis, który przyspieszy też wznowienia gry z autu czy z rzutu od bramki, gdyż teraz wykonawca będzie miał pięć sekund na wznowienie gry. Wszyscy chcemy oglądać grę, a nie niesportowe działania mające na celu wybicie rywala z rytmu. Prawda jest taka, że efektywny czas gry spadał i taka zmiana jest potrzebna. Podobnie jest z kontuzjami. Nie chcę absolutnie mówić, że zawodnicy celowo symulowali, żeby trochę tych sekund ukraść przy korzystnym dla siebie wyniku, ale proszę popatrzeć na mundial, tam zwykle zawodnicy starają się szybko wstawać.
Skoro przeszedł pan do krajowych rozgrywek, to mamy też nowe centrum VAR. To duża zmiana?
To na pewno duże ułatwienie organizacyjne dla PZPN, w tym dla Kolegium Sędziów, i ogromny sukces. Będziemy mieli cztery stanowiska w centrum VAR w biurze w Warszawie. Dużo łatwiej w takiej sytuacji rozplanować obsadę. To zmiana w kierunku zwiększenia profesjonalizmu i poprawienia warunków pracy dla arbitrów. PZPN inwestuje w nowe technologie, a my jako Kolegium Sędziów wkraczamy w nową erę.
Pan mówi o profesjonalizacji, a wciąż w środowisku mówi się o sprawie sędziego Wójcika, który miał lecieć sędziować do Japonii i wymieniać doświadczenia, a związek nie mógł mu kupić biletu.
Mówi się przede wszystkim dlatego, że sędzia Wójcik nie pierwszy raz przedstawia własną, subiektywną wersję wydarzeń. Prawda jest taka, że pierwotnie na wymianę z federacją Japonii miał pojechać inny sędzia asystent i mieliśmy przygotowane całe trio. Rozpoczęliśmy procedurę wizową, kupiliśmy bilety. Już po tym fakcie dostaliśmy informację od jednego z asystentów, że z uwagi na kwestie prywatne nie może polecieć. Zaproponowaliśmy więc ten wyjazd Arkadiuszowi Kamilowi Wójcikowi. I dalej działaliśmy tak szybko, jak to tylko możliwe.
Wszystko się jednak przedłużało w związku z japońskim świętem narodowym. I kiedy w końcu otrzymaliśmy od Japończyków wiadomość, że można odebrać wizę w ambasadzie, to zmieniliśmy na bilecie nazwisko. Następnego dnia pan sędzia mógł polecieć do Japonii, z której wrócił 2 czerwca. Sprawy w ogóle by nie było, gdyby poleciała pierwotnie zakładana trójka sędziowska. I nie sądzę, że tu trzeba szukać jakichś rozwiązań na przyszłość. Doszło do splotu okoliczności, które trochę wszystko przedłużyły. Zarazem nie chcieliśmy odwoływać ustaleń z naszymi japońskimi przyjaciółmi.
Sędzia Wójcik w ubiegłym roku był kandydatem na Przewodniczącego Kolegium Sędziów PZPN. Jest też aktywny medialnie.
Sędzia Wójcik ma prawo wyrażać własne opinie, również na łamach mediów. Dzielenie się wiedzą i doświadczeniem może służyć zarówno edukacji, jak i budowaniu pozytywnego wizerunku środowiska sędziowskiego. Nie jest tajemnicą, że kolega Wójcik miał ambicję pełnić funkcję, którą obecnie ja mam zaszczyt sprawować. Nie sądzę jednak, aby niektóre jego wypowiedzi, które wzbudzają kontrowersje, wynikały z prywatnych animozji. Wszyscy jesteśmy ambitni, większość z nas posiada silne osobowości, ale jesteśmy profesjonalistami i przyjmujemy decyzje z szacunkiem dla obowiązujących zasad. Zdarza się natomiast, że różnimy się w ocenie niektórych sytuacji, a każda opinia z definicji ma charakter subiektywny.
Jeśli natomiast trzymamy się faktów, mogę zapewnić, że Kolegium Sędziów traktuje wszystkich sędziów jednakowo. Naszym obowiązkiem jest egzekwowanie obowiązków służbowych i sprawowanie nadzoru nad wykonywaną przez nich pracą.
Warto również przypomnieć, że Arkadiusz Kamil Wójcik jest przede wszystkim sędzią zawodowym PZPN, a jego nazwisko znajduje się na liście sędziów asystentów FIFA. Jego prawa i obowiązki są jasno określone zarówno w podpisanym kontrakcie, jak i w Konwencji Sędziowskiej PZPN. Prezydium Kolegium Sędziów ma prawo do stosowania tzw. krytyki kierowniczej, która jest elementem zwykłego nadzoru pracodawcy nad wykonywaną pracą. Konstruktywna ocena jest fundamentem rozwoju w naszym środowisku i nigdy nie ma charakteru personalnego.
Pan się bardzo denerwuje, kiedy słyszy o problemach z sędziowaniem i sędziami w piłce nożnej?
Kontrowersje są wpisane w nasze życie, lecz nie powinno się zakładać zawczasu, że nastąpił błąd. Jako Kolegium Sędziów chcemy wychodzić coraz odważniej do opinii publicznej i tłumaczyć (co przecież już się dzieje), dlaczego tak, a nie inaczej są interpretowane różne decyzje. Po to mamy Przepisy Gry i ich interpretacje i chcemy je stosować w najlepszy możliwy sposób. Przede wszystkim w sposób jednolity.
Nie widzę problemu w tym, kiedy ktoś mówi, że jest kontrowersja, bo to część tej pracy. Można za to wyjaśnić, dlaczego — gdy miał miejsce błąd — i zrobić wszystko, żeby się nie powtórzył. Oczekuje się od sędziów na wszystkich szczeblach nieomylności, ale to zwyczajnie niemożliwe. Technologia VAR, którą dysponujemy w Ekstraklasie i w I lidze, ma naprawiać oczywiste pomyłki sędziów, ale jeśli mówimy o kontrowersji znaczy to, że nie było jasnej, oczywistej pomyłki. A tu już VAR nie ma zastosowania.
Mundial pokazuje nam chyba najdobitniej w historii piłki nożnej, że nawet przy tak rozwiniętej technologii wciąż wydarzają się rzeczy, których nie da się jednolicie interpretować. Bo ja z łatwością znajdę przykłady sędziów, którzy wiele sytuacji z boiska nazywają błędami.
Nie oglądałem wszystkich meczów, ale próbuję jak najwięcej. Najlepiej mieć jednolitą linię działania, stosować te same kryteria i interpretacje, ale życie boiskowe dostarcza ciągle nowych sytuacji do oceny. IFAB wprowadził zmiany w Przepisach Gry przed mundialem, więc przepisy ciągle ewoluują. My jesteśmy odpowiedzialni jako sędziowie do właściwego zastosowania tych zmian, a kibice z kolei przyzwyczajają się do pewnych interpretacji. Nie uważam, żeby błędów sędziowskich było więcej akurat podczas tego mundialu.
Piłka nożna dojdzie kiedyś do takiego poziomu rozwoju technologii, że błędów nie będzie czy kolejnych sto sensorów i tak zostawi miejsce na pomyłki?
Ciekawe spojrzenie pojawiło się ostatnio w Anglii. Wrócę do tego, bo tam są głosy o tym, że VAR nie wpływa korzystnie na piłkę nożną. Ja powiem tak: na pewno stała się bardziej sprawiedliwą grą. Widzimy tego spalonego kurtynowego, technologia nam rysuje linie i wskazuje spalonego np. o centymetr i trudno z tym dyskutować.
I do tego m.in. był stworzony VAR. Chcieliśmy unikać jasnych i oczywistych pomyłek sędziowskich. Bramek zdobywanych ręką, spalonych, niezauważonych kontaktów piłki z ręką, gwałtownego i agresywnego zachowania oraz rażących fauli. I tak się dzieje. Mimo to zawsze pozostanie jakaś przestrzeń na kontrowersje.