
Choć Anglicy kilkadziesiąt minut grali w "10", to wyeliminowali Meksyk i zagrają w ćwierćfinale mistrzostw świata po zwycięstwie 3:2. Przed meczem nie spodziewano się wielu goli, a obejrzeliśmy ich aż pięć. Zdaniem wielu było to mecz turnieju.
Wydawało się, że dwa gole Jude'a Bellinghama w 98 sekind ustawią spotkanie, ale Meksyk błyskawicznie odpowiedział i do przerwy Anglicy prowadzili 2:1. Niedługo po wznowieniu gry czerwoną kartkę otrzymał Quansah, ale trzecią bramkę z rzutu karnego strzelił Harry Kane. Meksyk także odpowiedział trafieniem z 11 metrów, a potem szaleńczo atakował, ale nie zdołał wyrównać. Heroizm Anglików został doceniony.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
"Ta Anglia ma cudowną, ale też umęczoną i pełną cierpienia twarz Harry’ego Kane’a. Wznieśli się na wyżyny na takim stadionie, na takiej wysokości, unieśli ciężar tego meczu. Respect" — napisał Żelisław Żyżyński z Canal+ Sport.
"Ten mecz to był niezły Meksyk! It's coming home" — czytamy na profilu cenionego fotografa sportowego Piotra Kuczy.
"Ręce mi się trzęsą. Popieprzone spotkanie" — zauważył Michał Zachodny z TVP Sport.
"Lwy, każdy z nich, starterzy i zmiennicy. Nie ma potrzeby martwić się o wysokość, kiedy masz taką postawę. Czysty opór. Odwaga i chwała. Anglia uciszyła potężnego Azteca, odpędziła duchy i absolutnie warto było dla nich nie spać. Dalej do Miami i Norwegii" — napisał dziennikarz Henry Winter.