
Angielski korespondent na mistrzostwa świata Martin Lipton z "The Sun" nie ma wątpliwości, kto jest winny porażki 1:2 z Argentyną w półfinale mundialu. — Gdyby nie Tuchel, to Anglia by awansowała — mówi i wylicza błędy selekcjonera. Odnosi się też do przyszłości angielskiej kadry.
Anglia przegrała z Argentyną 1:2 w drugim półfinale mundialu, choć prowadziła 1:0. Angielski dziennikarz Martin Lipton z "The Sun", który mecz widział z bliska na stadionie w Atlancie, wskazuje jednego winowajcę. — Czujemy wielkie rozczarowanie. Co prawda nasza drużyna doszła do półfinału, a takie były oczekiwania, ale teraz jest zawód, bo finał był tak blisko. To trener przegrał mecz — mówi wprost o selekcjonerze Thomasie Tuchelu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Nie podoba mu się, że drużyna broniła prowadzenia 1:0, z Meksykiem podobny plan się powiódł (wtedy chcieli utrzymać 3:2), teraz nie zadziałał. — To nie był Meksyk, Meksyk nie ma Messiego. Trzeba było nie pozwolić, by dostawał piłki, a oni zostawili mu 50 jardów wolnego miejsca. Jeśli dajesz tyle przestrzeni najlepszemu piłkarzowi, jakiego świat widział, to może cię skrzywdzić — mówi.
— Gdyby nie Tuchel, to Anglia by awansowała. Sposób porażki bardziej mnie zasmucił niż sama przegrana. Nasza reprezentacja przestała grać, gdy powinna grać, doprowadziły do tego złe decyzje trenera — złości się Lipton.
Nie krytykuje za to piłkarzy. — Nikt mnie nie rozczarował. Grali, jak mieli grać. Lewy obrońca Djed Spence, który miał być słabym ogniwem, był jednym z najlepszych graczy. Nic złego się nie działo, dopóki nie zmienił się obraz gry. Ten wynik to wina trenera — powtarza.
Krytykuje go nie tylko za mundial, ale i powołania. Już jego decyzje o powołaniach nie były dobre. — Wziąłbym do kadry Gibbsa-White’a, Colwilla czy Palmera — wylicza.
— Obiektywnie jednak trzeba przyznać, że Argentyna była świetna w końcówce, a to są tacy piłkarze, że gdy dostają szansę, to ją wykorzystają. Czuję się szczęściarzem, że mogłem oglądać Messiego i możemy to robić już 20 lat. Spisuje się, jakby był 10 lat młodszy i może grać kolejną dekadę — mówi o 39-letnim już słynnym piłkarzu.
Mimo wszystko mundialowy wynik Anglików nie jest zły. — Anglia czwarty raz w pięciu turniejach doszła co najmniej do półfinału, a raz była w ćwierćfinale. Dla porównania przez większość mojej kariery zawodowej [pracuje jako dziennikarz od 1993 r.] dochodziła do ćwierćfinałów, ale i tak czuję rozczarowanie — mówi.
Wyniki więc raczej obroniły Tuchela. Lipton nie spodziewa się dymisji niemieckiego szkoleniowca.
— Tak, Tuchel będzie dalej trenerem reprezentacji Angli. Awansuje z nią łatwo na mistrzostwa Europy, a jeśli nie, to i tak zagra na nich, bo weźmie jedno z dwóch miejsc dla gospodarzy — mówi. Anglia jest współgospodarzem Euro 2028 wraz z pozostałymi czterema wyspiarskimi federacjami. Gospodarze mają zagwarantowane co najmniej dwa miejsca w finałach. — Teraz te dwa lata nie będą miały znaczenia, liczy się tylko to, co stanie się w czerwcu i lipcu 2028 r. Zobaczymy, jak zmieni się kadra w tym czasie — mówi Lipton.
Na razie Anglikom został mecz z Francją o brąz. Walczą o pierwszy medal mistrzostw świata od 60 lat i triumfu na własnych boiskach. Z Les Bleus zmierzą się w sobotę o 23 polskiego czasu.