
Czteroletnie zawieszenie Markety Vondrousovej poruszyło tenisowe środowisko. Była szósta rakieta świata została ukarana za odmowę poddania się kontroli antydopingowej, a jej sprawa wywołała burzę. Jedną z najostrzejszych krytyczek decyzji jest Ajla Tomljanović, która mówi wprost o "skandalu".
Międzynarodowa Agencja ds. Integralności Tenisa (ITIA) poinformowała, że Czeszka odmówiła przeprowadzenia niezapowiedzianego testu antydopingowego podczas wizyty kontrolerów w jej domu w grudniu ubiegłego roku. Zgodnie z obowiązującymi przepisami taka odmowa jest traktowana na równi z pozytywnym wynikiem badania.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Vondrousova tłumaczyła później, że kontrola odbywała się późno wieczorem, a ona sama nie czuła się bezpiecznie. Twierdziła również, że osoba przeprowadzająca kontrolę nie przedstawiła się w sposób rozwiewający jej wątpliwości. Jak podkreślała, w tamtym okresie zmagała się także z problemami psychicznymi i silnymi stanami lękowymi.
W obronie Czeszki stanęła Ajla Tomljanović. Dwukrotna ćwierćfinalistka Wimbledonu w rozmowie z "The Guardian" nie szczędziła gorzkich słów pod adresem systemu antydopingowego.
Robert Prange / Getty Images
Ajla Tomljanovic
— Nie czułabym się swobodnie, gdybym mieszkała sama i ktoś przyszedłby o ósmej rano czy o dowolnej porze. Mam wrażenie, że oni zawsze chcą cię przyłapać. Nie są zbyt mili — powiedziała tenisistka.
Australijka chorwackiego pochodzenia nazwała całą sytuację "absurdalną" i zasugerowała, że nie wszyscy sportowcy są traktowani jednakowo. — Smutne jest, że uprawiamy sport, w którym mam wrażenie, że nie wszyscy są traktowani równo. Równość to jest to, o co powinniśmy walczyć — podkreśliła.
Tomljanović poszła jeszcze dalej, zarzucając władzom antydopingowym arogancję i brak zrozumienia dla sytuacji zawodników. — Mam nadzieję, że sytuacja się poprawi, ale nigdy nie jest dobrze, gdy pierwsza decyzja to czteroletnie zawieszenie. Myślę też, że w całej ITIA panuje ogromna arogancja. Mam wrażenie, że wręcz czekają, żeby cię złapać, nawet jeśli nie zrobiłeś nic złego — stwierdziła.
Słowa tenisistki błyskawicznie odbiły się szerokim echem i ponownie rozpętały dyskusję o metodach stosowanych przez służby antydopingowe oraz o prawach sportowców podczas niezapowiedzianych kontroli.
Niezależny panel orzekający nie uznał argumentów przedstawionych przez Vondroušovą za wystarczające usprawiedliwienie odmowy współpracy z kontrolerami. W efekcie była mistrzyni Wimbledonu została zawieszona na cztery lata.
Kara ma obowiązywać do 21 czerwca 2030 r. Do tego czasu Czeszka nie będzie mogła występować w turniejach organizowanych przez WTA i ITF ani rywalizować w imprezach wielkoszlemowych.
To jednak nie musi być koniec sprawy. Vondrousova nadal może odwołać się od decyzji do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS). Jej przedstawiciele analizują obecnie pełne uzasadnienie wyroku. Od treści tego dokumentu może zależeć, czy tenisistka podejmie walkę o skrócenie lub całkowite uchylenie kary.