
Na początku lipca sytuacja Cellfast Wilków Krosno była dramatyczna. Zespół miał na koncie sześć kolejnych porażek, szanse na awans do fazy play-off malały z każdym meczem, a na domiar złego drużyna straciła podstawowego zawodnika U24, Marcusa Birkemose. Na ratunek przybył Matej Zagar, który już w pierwszym występie przyczynił się do wyjazdowego zwycięstwa z Polonią Piła.
Matej Zagar dołączył do Wilków tuż przed meczem w Pile. Słoweniec wskoczył do składu w miejsce zawodzącego Roberta Chmiela.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Przeciwko beniaminkowi rozgrywek 43-latek zaprezentował się bardzo dobrze, zdobywając 10 punktów w pięciu startach. Zagar wygrał trzy wyścigi, w tym decydującą o zwycięstwie meczowym gonitwę czternastą. Po zawodach przyznał, że do powrotu na tor od dłuższego czasu namawiały go... jego dzieci.
— Dwa miesiące temu złamałem kostkę w Anglii. Mogę podziękować swoim dzieciakom, Amelii i Feliksowi, którzy codziennie mi pomagali wrócić do siebie, masując kostkę. Mówili: Tatuś musi iść się ścigać z powrotem, bo w domu jest maruda". Dzięki nim pojechałem w meczu przeciwko Polonii — powiedział nam Matej Zagar po meczu w Pile.
Wcześniej Słoweniec miał podpisany kontrakt warszawski z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa. Podopieczni Mariusza Staszewskiego są zdecydowanie najsłabszym zespołem PGE Ekstraligi, a ewentualny angaż Zagara mógłby nieco poprawić sytuację klubu. Jak przyznaje sam zawodnik, był nieco rozczarowany brakiem kontaktu ze strony Włókniarza.
— Na początku sezonu liczyłem, że Częstochowa się do mnie odezwie. Szanuję jednak decyzję trenera Staszewskiego. Dotrzymał słowa danego chłopakom i nie wtrąca im nikogo do drużyny. Później ścigałem się w Anglii, przytrafiła się kontuzja, a teraz wróciłem. Nie spodziewałem się takiej szansy, ale uważam, że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny. Cieszę się, że jestem w Wilkach, bo z Michałem Finfą już kilka razy prawie podpisaliśmy umowę, ale nic z tego nie wychodziło. Do trzech razy sztuka — podkreślił Słoweniec.