RAK
    Wrócił na tor dzięki dzieciom! Teraz uratuje sezon Wilków?

    Wrócił na tor dzięki dzieciom! Teraz uratuje sezon Wilków?

    3535 odsłon
    Wrócił na tor dzięki dzieciom! Teraz uratuje sezon Wilków?

    Na początku lipca sytuacja Cellfast Wilków Krosno była dramatyczna. Zespół miał na koncie sześć kolejnych porażek, szanse na awans do fazy play-off malały z każdym meczem, a na domiar złego drużyna straciła podstawowego zawodnika U24, Marcusa Birkemose. Na ratunek przybył Matej Zagar, który już w pierwszym występie przyczynił się do wyjazdowego zwycięstwa z Polonią Piła.

    Matej Zagar dołączył do Wilków tuż przed meczem w Pile. Słoweniec wskoczył do składu w miejsce zawodzącego Roberta Chmiela.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Przeciwko beniaminkowi rozgrywek 43-latek zaprezentował się bardzo dobrze, zdobywając 10 punktów w pięciu startach. Zagar wygrał trzy wyścigi, w tym decydującą o zwycięstwie meczowym gonitwę czternastą. Po zawodach przyznał, że do powrotu na tor od dłuższego czasu namawiały go... jego dzieci.

    • Przeczytaj również: Lambert o krok od perfekcji. Włączy się do walki o złoto IMŚ?

    — Dwa miesiące temu złamałem kostkę w Anglii. Mogę podziękować swoim dzieciakom, Amelii i Feliksowi, którzy codziennie mi pomagali wrócić do siebie, masując kostkę. Mówili: Tatuś musi iść się ścigać z powrotem, bo w domu jest maruda". Dzięki nim pojechałem w meczu przeciwko Polonii — powiedział nam Matej Zagar po meczu w Pile.

    Liczył na kontakt z Częstochowy

    Wcześniej Słoweniec miał podpisany kontrakt warszawski z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa. Podopieczni Mariusza Staszewskiego są zdecydowanie najsłabszym zespołem PGE Ekstraligi, a ewentualny angaż Zagara mógłby nieco poprawić sytuację klubu. Jak przyznaje sam zawodnik, był nieco rozczarowany brakiem kontaktu ze strony Włókniarza.

    — Na początku sezonu liczyłem, że Częstochowa się do mnie odezwie. Szanuję jednak decyzję trenera Staszewskiego. Dotrzymał słowa danego chłopakom i nie wtrąca im nikogo do drużyny. Później ścigałem się w Anglii, przytrafiła się kontuzja, a teraz wróciłem. Nie spodziewałem się takiej szansy, ale uważam, że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny. Cieszę się, że jestem w Wilkach, bo z Michałem Finfą już kilka razy prawie podpisaliśmy umowę, ale nic z tego nie wychodziło. Do trzech razy sztuka — podkreślił Słoweniec.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?