
Z doniesień ukraińskich mediów wynika, że Ołeksandr Usyk może w przyszłości starać się o urząd... prezydenta Ukrainy! W jednej z rozmów słynny pięściarz przyznał, że po zakończeniu kariery chce "pracować dla państwa". Dodał też, że nie interesowałoby go stanowisko niższe niż prezydentura.
W ostatnich tygodniach wokół 39-latka zrobiło się bardzo głośno. Ukrainiec zrezygnował z mistrzowskich pasów w wadze ciężkiej. Jego przedstawiciele tłumaczyli, że nie oznacza to końca kariery, a chęć samodzielnego wyboru ostatnich sportowych kroków, bez konieczności podporządkowywania się obowiązkowym obronom narzucanym przez federacje.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Według medialnych doniesień bokserski mistrz ma planować jeszcze jeden duży pojedynek, prawdopodobnie w Stanach Zjednoczonych, zanim definitywnie zakończy karierę. Później mógłby natomiast zająć się polityką, podobnie jak inny wybitny pięściarz zza naszej wschodniej granicy, Witalij Kliczko, który od wielu lat jest merem Kijowa.
Jak czytamy w ukraińskich mediach, otoczenie Usyka nie odpowiedziało jednoznacznie na pytanie, czy ten rzeczywiście zamierza wystartować w wyborach prezydenckich. Mimo to jego nazwisko jest już uwzględniane w badaniach opinii publicznej.
Według sondażu Rating Group, opisywanego przez "Ukraińską Prawdę", w hipotetycznej pierwszej turze wyborów prezydenckich Wołodymyr Zełenski mógłby liczyć na 32 proc. poparcia. Drugie miejsce zająłby Wałerij Załużny z wynikiem 16 proc., a trzecie Kyryło Budanow — 11 proc. Usyk w tym samym badaniu uzyskał 4 proc. poparcia.