RAK
    Wojciech Urbański mówi, co będzie siłą Legii Warszawa w nowym sezonie

    Wojciech Urbański mówi, co będzie siłą Legii Warszawa w nowym sezonie

    2764 odsłon
    Wojciech Urbański mówi, co będzie siłą Legii Warszawa w nowym sezonie

    — Gdybym czytał, co o mnie piszą, to nie pomogłoby mi to w rozwoju — mówi w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Wojciech Urbański. Piłkarz Legii Warszawa zdradza dlaczego zrezygnował z mediów społecznościowych i opowiada o kulisach przygotowań do nowego sezonu.

    MACIEJ FRYDRYCH: Czy to prawda, że na jeden z pierwszych treningów indywidualnych z trenerem Jarosławem Kordeczką przyniósł pan książkę? Podobno jakąś najlepszą dostępną na rynku z ćwiczeniami stabilizującymi.

    WOJCIECH URBAŃSKI: Faktycznie.

    Rodzice wychowali mnie w taki sposób, że jeżeli chcesz coś osiągnąć, to musisz się zaangażować. Od dziecka chciałem być piłkarzem, w tym kierunku się rozwijałem. Wiedziałem, że nim zostanę, ale nie zrobię tego bez ciężkiej pracy. Lubię książki, więc może to też z tym było związane.

    Polecam wszystkim psychologiczną pod tytułem "Technika uwalniania". Jest tam dużo o emocjach, bardzo mi pomogła i otworzyła oczy na niektóre tematy. Pożyczył mi ją Jakub Majeran, mój pierwszy trener z Harnasia Tymbark.

    Rodzice naciskali na naukę, a wiara była od zawsze i została do dziś. Mam trójkę braci, więc piłka też zawsze była w domu. Całe dnie spędzaliśmy na orliku.

    Pańska rodzina jest bardzo sportowa. Grają w piłkę bracia i nawet dziadek.

    Dziadek był nauczycielem wychowania fizycznego, więc zdarzało się, że w ogródku ćwiczyliśmy gimnastykę… Starszy brat zaczął chodzić na treningi. Wraz z moim bratem bliźniakiem chodziliśmy go oglądać, a z czasem, gdy otworzył się nasz rocznik, zaczęliśmy grać. Do tej pory każdy z moich braci gra w piłkę: dwóch w Harnasiu Tymbark, a młodszy w Limanovii.

    Wracając do wiary. W dzieciństwie był pan nawet lektorem w kościele. Dlaczego?

    Babcia wychowała nas w katolickim duchu. Dla niej ważne było, abyśmy służyli przy ołtarzu. Było to naturalne dla mnie i moich braci.

    Dziś wiara dalej jest dla pana ważna?

    Zdecydowanie. W zależności od tego, kiedy gramy w lidze, to w sobotę wieczorem lub niedzielę jestem w kościele.

    Jaki wpływ na pana ma fakt, że bardzo późno, wręcz najpóźniej w klasie, dostał telefon, a i telewizji nie mógł oglądać w domu?

    Nie byłem zadowolony, że nie mam telefonu. Rówieśnicy mieli, więc czasami byliśmy źli na rodziców. Z czasem musieliśmy je dostać, aby móc kontaktować się z rodziną. Dziś jestem szczęśliwy, że tak postąpili. Jestem bardzo blisko z rodzeństwem, a doprowadził do tego między innymi brak telefonów. Zostało to ze mną do dziś. Był moment, że dużo spędzałem czasu na TikToku, ale miesiąc temu usunąłem z telefonu media społecznościowe. Bardzo dobrze się z tym czuję.

    Żyje się lepiej?

    Zdecydowanie. Dawniej, gdy zobaczyłem jakąś wiadomość, to miała ona na mnie wpływ. Zajmowała mi głowę. A jestem w takim miejscu, gdzie hejt jest częsty, tym bardziej w takim sezonie jak ostatnio. W końcu jestem w największym klubie w Polsce. Gdybym czytał, co o mnie piszą, to nie pomogłoby mi to w rozwoju. Dziś mogę powiedzieć, że polecam usunięcie mediów społecznościowych.

    Jak tak spokojna osoba odnalazła się w szatni Legii?

    Były momenty, gdy spokój mnie ograniczał, niektórzy widzieli w tym moją słabość. Nie chce zmieniać się na siłę. Na pewno dojrzewam, zmieniam się, bo jestem w miejscu, gdzie trzeba się rozpychać, chcę to robić. I muszę zacząć pokazywać pazur. Od jakiegoś czasu skupiam się na tym, idzie to dobrym kierunku.

    Za to chyba trudno pana wyprowadzić z równowagi?

    Bardzo trudno, to moja siła.

    Mimo wszystko musiało pana wkurzać, że nie grał pan regularnie w Legii Edwarda Iordanescu?

    I tu wrócę do książki "Technika uwalniania", bo okazuje się, że wszystko można przepracować. Dzięki temu się rozwijałem. Wiem, co potrafię i stać mnie, aby grać w Legii.

    Rozegrał pan dobry mecz z Samsunsporem (0:1), ale to nie zmieniło pańskiej sytuacji.

    Grałem nieregularnie, dlatego pracowałem z psychologiem. Można to przepracować, bo ważne jest, że gdy nie występujesz, to musisz być gotowy na szanse. Ostatecznie to, czy gram, czy nie, to nie moja decyzja. Moim obowiązkiem jest być gotowym. Nie jestem piłkarzem po to, aby siedzieć na ławce.

    Nie myślał pan o wypożyczeniu?

    To zostawiam tacie i menedżerowi. Dzięki temu mam spokojną głowę i mogłem się skupić na pracy.

    Czego akademia nie może nauczyć piłkarza, który wchodzi do seniorskiej piłki?

    Za dzieciaka patrzyłem na poziom Ekstraklasy i myślałem, że jak już będę grał w lidze, to oznacza, że jestem panem piłkarzem. Zauważyłem, że tak nie jest. Wielu piłkarzy w Ekstraklasie popełnia błędy. A po drugie — media. Każdy dziennikarz chce wykonać jak najlepiej swoją pracę. Kiedy byłem mały, wierzyłem, że dziennikarz opowiadał o tym, co się dzieje w środku danego klubu. Teraz wiem, że to zazwyczaj mija się z prawdą. Także z tego powodu usunąłem media społecznościowe.

    Najbliższy sezon może być dla pana przełomowym?

    Taki jest mój cel. Nie chcę być tłem i oglądać zawodników z boku. Przyszedłem do Legii, aby jej pomagać, być jej częścią i stać się ważną postacią. Muszę to sobie wywalczyć, bo wiem, że potrafię.

    Co wyróżnia Marka Papszuna na tle poprzednich trenerów?

    Zasady, które nam wyznaczył, bo drużyna staje się mocniejsza właśnie dzięki nim.

    Czego trener od pana wymaga?

    Na każdej pozycji zasady są inne i nie chcę ich zdradzać, one są najważniejsze. Indywidualnie wymaga ode mnie rozwoju.

    Ostatnie zgrupowanie było najbardziej intensywne, w jakim pan uczestniczył?

    Najcieplejsze… Takich temperatur nigdy nie było. Intensywnie też było, bo ciężko i dobrze pracowaliśmy. Zrobiliśmy duży krok do przodu, aby zrozumieć siebie nawzajem, ale także swoje organizmy.

    Co będzie najmocniejszą stroną Legii?

    Drużyna, bo wiemy, co robić na boisku, chcemy sobie pomagać i będziemy iść w jednym kierunku razem.

    Co mógłby pan powiedzieć młodszym zawodnikom, którzy przebijają się do seniorskiego zespołu?

    Bądź konsekwentny w tym, co robisz. Miej chęć rozwoju, a z każdej sytuacji jest wyjście, nawet z tych najtrudniejszych.

    Co o tym sądzisz?

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era