
Wojciech Szczęsny zdecydował się na chwilę brutalnej szczerości i wraca do chwil, gdy utrzymywał kontakt ze swoim ojcem. W rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem ujawnia, dlaczego miał dość treningów z tatą. — Wymagał, żebym mówił do niego "panie trenerze" — wspomina.
Bramkarz Barcelony nie utrzymuje kontaktu z ojcem od kilkunastu lat i ujawnił w mediach, jak wyglądała ich rozmowa z 2013 r. — Pamiętam, że napisałem mu, że bardzo potrzebuję z nim porozmawiać, bo poznałem miłość swojego życia — wspominał, ale usłyszał od niego przykre słowa o kwestiach materialnych, a nie uczuciowych.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Poczułem się oszukany. To był taki najgorszy moment. Poszedłem wtedy do Mariny i płakałem, bo czułem, że nie mam ojca — dodawał.
Po latach opowiedział jeszcze jedną historię związaną z futbolem i kontaktami z ojcem. Była tylko jedna rzecz, którą naprawdę mu załatwił. — Jak już grałem w reprezentacji młodzieżowej Mazowsza i Polski i wydawało się, że jest potencjał, załatwił mi indywidualne treningi z trenerem Dowhaniem, wówczas z Polonii Warszawa. Z rok z nim trenowałem — wspomina Szczęsny w rozmowie w podcaście "W stylu Krychowiaka".
— Do dziś ludzie myślą, że mój tata załatwił mi Arsenal i myślą, że ma bardzo duże wpływy, których nie ma — mówi szczerze golkiper Barcelony i opowiada, jak ojciec potraktował go podczas indywidualnych treningów.
— Tak technicznie to ja z ojcem nie mogłem trenować nigdy. Spróbowaliśmy parę razy, ale to się bardzo źle kończyło dla nas obu, bo ja miałem takie wrażenie, że mój ojciec jest dla mnie bardzo niesprawiedliwy — wspomina rozżalony Szczęsny.
— W treningach 1 na 1 wymagał, żebym mówił do niego "panie trenerze". Masz takie... "k***a, człowieku, odpuść trochę". Nie dało się, to nigdy nam nie wyszło — nie ukrywa w rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem.
Był też moment, w którym czuł wsparcie ojca, ale brakowało jednego. — Na początku kariery analizowaliśmy moje mecze i też wydaje mi się, że próbował jak mógł, ale to była stara szkoła bramkarzy i miałem wrażenie, że on już nie rozumie nowej piłki — podkreśla.
— Nigdy nic sobie nie wyjaśniliśmy. Od małego była taka relacja, że ja się boję ojca, od kiedy pamiętam do czasów, gdy jestem dorosłym człowiekiem. Bałem się z nim skonfrontować, urosło do takiego poziomu, że to pękło.
W przeszłości na temat relacji z synem głos zabrał także były bramkarz Legii. — Absolutnie nie mogę powiedzieć, żebym ja bym surowym ojcem. Było wiele takich sytuacji, w których naprawdę surowy tata, w dodatku rozsądniejszy niż ja, dałby im niezły wycisk — mówił Maciej Szczęsny w archiwalnym wywiadzie z "Przeglądem Sportowym".