RAK
    Wojciech Szczęsny ujawnia, jak potraktował go ojciec. Wyszło na jaw po latach

    Wojciech Szczęsny ujawnia, jak potraktował go ojciec. Wyszło na jaw po latach

    2085 odsłon
    Wojciech Szczęsny ujawnia, jak potraktował go ojciec. Wyszło na jaw po latach

    Wojciech Szczęsny zdecydował się na chwilę brutalnej szczerości i wraca do chwil, gdy utrzymywał kontakt ze swoim ojcem. W rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem ujawnia, dlaczego miał dość treningów z tatą. — Wymagał, żebym mówił do niego "panie trenerze" — wspomina.

    Bramkarz Barcelony nie utrzymuje kontaktu z ojcem od kilkunastu lat i ujawnił w mediach, jak wyglądała ich rozmowa z 2013 r. — Pamiętam, że napisałem mu, że bardzo potrzebuję z nim porozmawiać, bo poznałem miłość swojego życia — wspominał, ale usłyszał od niego przykre słowa o kwestiach materialnych, a nie uczuciowych.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    — Poczułem się oszukany. To był taki najgorszy moment. Poszedłem wtedy do Mariny i płakałem, bo czułem, że nie mam ojca — dodawał.

    Nie do wiary, jak Wojciecha Szczęsnego potraktował ojciec. Bramkarz ujawnia

    Po latach opowiedział jeszcze jedną historię związaną z futbolem i kontaktami z ojcem. Była tylko jedna rzecz, którą naprawdę mu załatwił. — Jak już grałem w reprezentacji młodzieżowej Mazowsza i Polski i wydawało się, że jest potencjał, załatwił mi indywidualne treningi z trenerem Dowhaniem, wówczas z Polonii Warszawa. Z rok z nim trenowałem — wspomina Szczęsny w rozmowie w podcaście "W stylu Krychowiaka".

    • Zobacz: Tak Szczęśni bawią się w Polsce. Marina pokazała zdjęcia

    — Do dziś ludzie myślą, że mój tata załatwił mi Arsenal i myślą, że ma bardzo duże wpływy, których nie ma — mówi szczerze golkiper Barcelony i opowiada, jak ojciec potraktował go podczas indywidualnych treningów.

    — Tak technicznie to ja z ojcem nie mogłem trenować nigdy. Spróbowaliśmy parę razy, ale to się bardzo źle kończyło dla nas obu, bo ja miałem takie wrażenie, że mój ojciec jest dla mnie bardzo niesprawiedliwy — wspomina rozżalony Szczęsny.

    — W treningach 1 na 1 wymagał, żebym mówił do niego "panie trenerze". Masz takie... "k***a, człowieku, odpuść trochę". Nie dało się, to nigdy nam nie wyszło — nie ukrywa w rozmowie z Grzegorzem Krychowiakiem.

    Był też moment, w którym czuł wsparcie ojca, ale brakowało jednego. — Na początku kariery analizowaliśmy moje mecze i też wydaje mi się, że próbował jak mógł, ale to była stara szkoła bramkarzy i miałem wrażenie, że on już nie rozumie nowej piłki — podkreśla.

    — Nigdy nic sobie nie wyjaśniliśmy. Od małego była taka relacja, że ja się boję ojca, od kiedy pamiętam do czasów, gdy jestem dorosłym człowiekiem. Bałem się z nim skonfrontować, urosło do takiego poziomu, że to pękło.

    W przeszłości na temat relacji z synem głos zabrał także były bramkarz Legii. — Absolutnie nie mogę powiedzieć, żebym ja bym surowym ojcem. Było wiele takich sytuacji, w których naprawdę surowy tata, w dodatku rozsądniejszy niż ja, dałby im niezły wycisk — mówił Maciej Szczęsny w archiwalnym wywiadzie z "Przeglądem Sportowym".

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era