
FIM Speedway Grand Prix ogłosiło za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych wesołą nowinę. Jeden ze stałych uczestników cyklu, Robert Lambert, będzie ojcem. Przyszły sezon zapowiada się zatem na wyjątkowy dla Brytyjczyka, który będzie musiał łączyć karierę na torze z ojcostwem.
Informacja z życia prywatnego Lamberta oraz jego polskiej partnerki Julii pojawiła się we czwartkowy wieczór. Para spodziewa się potomstwa w marcu przyszłego roku, czyli akurat wtedy, gdy zacznie się kolejny sezon żużlowy. Zapowiada się zatem intensywny okres dla Brytyjczyka.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
To, że ojcostwo potrafi zmienić dyspozycję sportowca, a w tym przypadku żużlowca, na dobrą i niedobrą, przekonujemy się bardzo często. Jednych zawodników napędza do jeszcze lepszej jazdy, czego przykładem jest Bartosz Zmarzlik. Innych potrafi lekko sparaliżować, tak jak Fredrika Lindgrena. Z kolei Nicki Pedersen przyznał kiedyś, że odkąd został tatą, stara się jeździć mniej zawadiacko. Przekonamy się, jaki syndrom spotka Lamberta.
28-latek od lat jest gwiazdą PGE Ekstraligi. Zadebiutował w niej w barwach Motoru Lublin w 2019 roku. W kolejnym sezonie zasilił szeregi ROW-u Rybnik, gdzie zanotował olbrzymi progres ze średniej biegowej 1,227 na 1,838. To poskutkowało transferem do Torunia, gdzie startuje do dziś i tylko dwukrotnie zaliczył sezon ze średnią biegową poniżej dwóch punktów.
W tym roku reprezentant Wielkiej Brytanii jest na dobrej drodze, aby zaliczyć swój najlepszy sezon w Polsce. Obecnie jest na czwartym miejscu w klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników PGE Ekstraligi ze średnią 2,246. Taki sam wynik osiągnął dwa lata temu z minimalnie lepszą średnią 2,278. Wtedy też został indywidualnym wicemistrzem świata. Ustąpił jedynie Bartoszowi Zmarzlikowi.
W tegorocznym cyklu Lambert plasuje się na trzeciej pozycji z przewagą 15 punktów nad czwartym Michaelem Jepsenem Jensenem oraz ze stratą 12 "oczek" do drugiego Brady'ego Kurtza. Brytyjczyk trzykrotnie meldował się w finałach poszczególnych turniejów. Na inaugurację cyklu w Landshut był czwarty, natomiast dwie ostatnie rundy we Wrocławiu i Malilli kończył na drugim miejscu.