RAK
    Wisła Kraków znalazła zastępcę dla Angela Rodado

    Wisła Kraków znalazła zastępcę dla Angela Rodado

    441 odsłon
    Wisła Kraków znalazła zastępcę dla Angela Rodado

    Mecz z Wrexham, rozegrany w sobotę na jubileusz 120-lecia Wisły, jasno pokazał, że Krakowianie muszą szybko znaleźć zastępstwo dla Angela Rodado. Napastnik został już wytypowany i ma się pojawić w Krakowie w tym tygodniu. Może być to ostatni transfer Wisły, ale nie musi.

    O tym, że Rodado po przejściu operacji barku nie będzie mógł wziąć udziału ani w meczu z Wrexham, ani inauguracyjnym spotkaniu Ekstraklasy, który wyznaczono na 26 lipca, było wiadomo od trzech miesięcy. Nieoczekiwanie na początku przygotowań dołączył do niego Julius Ertlthaler z urazem mięśniowym.

    Gdy pojawiliśmy się w poprzednią sobotę, 4 lipca, w ośrodku treningowym Wisły w Myślenicach, Hiszpan i Austriak trenowali indywidualnie. Podczas gdy drużyna rozgrywała sparing z czeską Karwiną (2:0), czołowi zawodnicy odpowiedzialni za ofensywę Białej Gwiazdy (w minionym sezonie I ligi łącznie 26 goli i 12 asyst), biegali i delikatnie kopali piłkę na bocznym boisku. Byli w dobrych nastrojach i szeroko się uśmiechali, dając do zrozumienia, że rehabilitacja zmierza w dobrym kierunku. W rozmowie z "PS" potwierdził te przypuszczenia Mariusz Jop.

    — W przypadku Angela jest duży progres, wkrótce będzie mógł brać udział w ćwiczeniach w kontakcie z rywalem. Angel pali się do tego, ale czekamy na zielone światło od lekarza. W pozostałych zajęciach bierze już udział na takich samych zasadach jak reszta zespołu. Dodatkowo pracuje z trenerem Karolem Baranem, żeby wrócić do optymalnej dyspozycji pod względem fizycznym. Sytuacja Juliusa także poprawia się z tygodnia na tydzień. Ma stopniowo podnoszone obciążenia, dobrze na nie reaguje, więc jestem dobrej myśli, natomiast nie chciałbym deklarować, kiedy wejdzie w pełny trening — wyjaśnił trener Wisły.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    To nie był dzień Jordiego Sancheza

    Pod nieobecność najlepszego wiślackiego napastnika miejsce w ataku Białej Gwiazdy zajmuje Jordi Sanchez. W ostatnią sobotę, 11 lipca, miał specjalną okazję wykazania się na tle siódmej drużyny Championship. I szansę tę koncertowo zmarnował.

    Trzeba oddać Hiszpanowi, że potrafi odczytywać intencje partnerów i wychodzić na pozycje. W towarzyskim spotkaniu, które na Synerise Arenie obejrzało 23 tys. widzów (w tym prawie dwutysięczna grupa z Walii), dokonał tego kilka razy, lecz gdy przyszło do oddania strzału, nawet nie trafił w światło bramki. To znaczy raz ta sztuka mu się udała, lecz było to uderzenie z rzutu karnego. Jednak i wtedy gola nie zdobył, gdyż bramkarz Wrexham Arthur Okonkwo wyczuł jego intencje i wybił piłkę. Mimo kilku korzystnych sytuacji zarówno po stronie gospodarzy, jak i drużyny Phila Parkinsona, mecz zakończył się bezbramkowym remisem.

    — To prawda, że dzisiaj pod względem skuteczności to nie był dzień Jordiego. Jednak najważniejsze jest to, żeby napastnik potrafił znaleźć się w sytuacjach, w których może zdobyć gola i on miał takich sytuacji trzy, cztery, może nawet więcej. Bardzo mocno pracował i dobrymi ruchami w przestrzeń sam sobie je wykreował — powiedział Mariusz Jop.

    Jordi Sanchez

    Krzysztof Porębski / newspix.pl

    Jordi Sanchez

    Zapytaliśmy trenera Białej Gwiazdy, jak doszło do tego, że jedenastkę wykonywał Sanchez i czy teraz hierarchia strzelców zostanie zrewidowana.

    — Jordi bardzo chciał zdobyć bramkę… Powiedzmy, że w spotkaniach nieligowych dajemy jeszcze pewną swobodę podejmowania decyzji przez zawodników na boisku. Natomiast hierarchia na mecze o punkty jest jasno ustalona i piłkarze ją znają — odparł Jop.

    Co ciekawe, pod nieobecność Rodado numerem jeden na tej liście nie jest żaden zawodnik ofensywny, ale Wiktor Biedrzycki. Na treningach 28-letni stoper w tym elemencie gry imponuje skutecznością.

    Konkurent na wiślackie skrzydła

    Może się jednak okazać, że i Biedrzyckiego zabraknie na boisku, gdyż akurat na pozycji środkowego obrońcy konkurencja w Wiśle jest największa. Spotkanie z Wrexham rozpoczęli Maxence Maisonneuve i Alan Uryga, a w drugiej połowie zastąpili ich Mariusz Kutwa oraz właśnie Biedrzycki, który przed tygodniem borykał się z drobnym urazem. Na ławce nie było Darijo Grujcicia, gdyż jego kontuzja jest poważniejsza. Do zajęć z drużyną Austriak wróci w przyszłym tygodniu, więc nie ma szans, by zdążył się w pełni przygotować na inauguracyjny mecz w Ekstraklasie z GKS Katowice (26 lipca).

    Będziemy musieli także poczekać na debiut Elie Youana. 27-letni skrzydłowy dołączył do drużyny dopiero w piątek i w poniedziałek, 13 lipca, czekają go badania wydolnościowe.

    Elie Youan w barwach Hibernian

    FOT. SIPAUSA/NEWSPIX.PL / newspix.pl

    Elie Youan w barwach Hibernian

    Wychowanek Nantes, wyceniany na 1,2 mln euro, będzie miał sporo do nadrobienia, gdyż od maja nie trenował z żadną drużyną. W pierwszej połowie roku był jeszcze zawodnikiem Hibernian FC, lecz karnie zesłanym do rezerw. Decyzja klubu była spowodowana odmową przedłużenia kontraktu przez Francuza.

    Wcześniej w szkockiej ekstraklasie pokazywał się z dobrej strony, w 118 meczach strzelił 25 goli i miał 21 asyst. Przed dwoma laty byłym reprezentantem francuskich młodzieżówek (ma również obywatelstwo Wybrzeża Kości Słoniowej) zainteresowanie wykazywała Legia, a ostatnio — jak twierdzi Królewski — kilka innych klubów, w tym trzy z Polski, a także jeden z Arabii Saudyjskiej. Wisła była tak bardzo zdeterminowana, że zdecydowała się zaproponować lewonożnemu graczowi nadzwyczaj wysoki i aż trzyletni kontrakt, co ostatnio czyniła bardzo rzadko.

    — To zawodnik, którego obserwowaliśmy od kilku miesięcy. Uważnie przyglądaliśmy się jego warunkom fizycznym, możliwościom gry na lewym i prawym skrzydle. Dla nas bardzo istotny był również wątek charakterologiczny. To naprawdę bardzo mądry facet, władający trzema językami — uzasadnił Królewski.

    Youan zwiększy konkurencję na skrzydłach, bo do tej pory była ona niewielka. Frederico Duarte może być potrzebny w ataku lub na pozycji ofensywnego pomocnika, o wartości 20-letniego Macieja Kuziemki w Ekstraklasie dopiero się przekonamy, Marko Bozić jest zawodnikiem wolnym i w dryblingu bardzo przewidywalnym, natomiast przed 19-letnim Filipem Baniowskim jeszcze sporo pracy.

    Udane wejście bramkarza i stopera

    Wisła nie poczyniła wielu wzmocnień, ale prezes Jarosław Królewski, który wrócił we wtorek z kilkudniowego pobytu służbowego w Chinach, uspokaja fanów przypominając, że czasem na dobre okazje warto poczekać. I podaje przykład Rodado, który przed czterema laty zawitał pod Wawel dopiero w ostatnich dniach sierpnia.

    Marcel Łubik

    Jacek Stanisławek / newspix.pl

    Marcel Łubik

    Przed przyjściem Younana Krakowianom udało się sfinalizować wypożyczenie z Augsburga bramkarza Marcela Łubika i pozyskać na zasadzie wolnego transferu wspomnianego stopera Maisonneuve’a z belgijskiego RAAL La Louviere.

    — Max jest zawodnikiem, którego wyszukał nasz skauting. Wdrażamy go do modelu gry Wisły, bo występował w trochę innym systemie jako jeden z trójki środkowych obrońców. Na zajęciach i w sparingach wygląda coraz lepiej. Potrzebuje jeszcze czasu, ale pracuje dobrze, chce jak najszybciej wejść w grupę i jest na dobrej drodze do tego, żeby realnie wzmocnić zespół. Co do pozyskania Marcela, była to rynkowa okazja, z której postanowiliśmy skorzystać. Bardzo się cieszę, że się udało, bo to zawodnik, który ma dużą jakość. Jeśli chodzi o grę nogami, to bramkarz wybitny, sądzę, że pod tym względem najlepszy w Ekstraklasie. Ma duży potencjał i daje nam znacznie więcej opcji, gdy jesteśmy w obronie niskiej oraz przy rozgrywaniu piłki. W szatni zintegrował się z drużyną bardzo szybko, bezproblemowo — mówi Jop.

    Cztery transfery do Wisły i przerwa

    O wiele gorzej jednak, co pokazały sparingi, przedstawia się sytuacja na pozycji numer 9. Jedyną alternatywą dla Sancheza przez cały okres przygotowawczy był 21-letni Karol Tokarczyk z III-ligowych rezerw. Jarosław Królewski zapowiada, że już wkrótce sytuacja ulegnie znacznej poprawie.

    — Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to w najbliższym tygodniu pozyskamy napastnika. Teraz to dla nas priorytet — zapowiedział prezes Wisły.

    — Obraliśmy taki kierunek, by piłkarze, którzy do nas przychodzą, podnosili poziom sportowy, więc tak samo ma być w przypadku napastnika — dodał enigmatycznie Jop, nie ujawniając, czy nowy nabytek będzie od razu gotowy do gry w pierwszym składzie.

    Maxence Maisonneuve

    Krzysztof Porębski / newspix.pl

    Maxence Maisonneuve

    Na tym transfery się nie skończą, lecz tempo pozyskiwania kolejnych zawodników wyraźnie spadnie.

    — Po czterech transferach będziemy absolutnie zadowoleni z tego okna. Wszystko, co się zdarzy więcej, będzie dodatkiem w naszej strategii transferowej — tłumaczy Królewski.

    Czy Wisła w tym stanie osobowym będzie wystarczająco mocna, by wywalczyć utrzymanie w Ekstraklasie? Trener Jop ma taką nadzieję, po ostatnich sparingach z Karwiną (2:0) i Wrexham dyspozycję drużyny uznał za zadowalającą.

    Na konferencji pomeczowej trener Walijczyków odpowiadał na pytanie, czy Biała Gwiazda dałaby sobie radę w Championship.

    — Wisła ma w drużynie wielu zawodników technicznych, więc można by powiedzieć, że gdyby grali w naszej lidze, to daliby radę. Nie wiem jednak, jaka jest siła całej kadry, a w Championship wiele zależy od głębi składu. Jest dużo meczów w środku tygodnia i trzeba zmieniać zestawienie drużyny z soboty na wtorek, a potem znów na sobotę. Ta liga stawia duże wymagania fizyczne. Czy skład Wisły byłby przygotowany na takie wyzwania? Nie wiem, bo aż tak bardzo mu się nie przyglądałem, ale po tym, co widziałem dzisiaj, mogę powiedzieć, że to dobra drużyna — stwierdził Parkinson.

    Phil Parkinson

    Konrad Świerad/Arena Akcji / newspix.pl

    Phil Parkinson

    Jeśli wziąć pod uwagę łączną wysokość klubowych budżetów, Championship jest klasyfikowana w Europie tuż za TOP 5. Według portalu transfermarkt wartość rynkowa kadry Wrexham wynosi 74 mln euro, mistrza Polski Lecha Poznań 56 mln, a Wisły zaledwie 13 mln.

    Obrońca Wisły nie na sprzedaż

    Kadra Wisły wciąż wymaga wzmocnień, dlatego nie dziwi reakcja Królewskiego na doniesienia o chęci wykupienia przez Sigmę Ołomuniec i Sturm Graz lewego obrońcy Jakuba Krzyżanowskiego.

    — Nie jesteśmy zainteresowani sprzedażą Kuby w tym okienku. To obecnie zbyt ważna postać dla nas. Oferta odrzucona. Generalnie nie ma sensu wysyłać teraz ofert za niego, jakby ktoś pytał — napisał prezes klubu na portalu X.

    Wartość Krzyżanowskiego, który w sezonie 2024/25 praktykował w zespole Torino do lat 20, wciąż rośnie, w meczach z Karwiną i Wrexham pokazał bardzo dobrą dyspozycję.

    Dobrze zaprezentował się też 19-letni Wiktor Staszak, który spędził wiosnę w Primaverze jako gracz Lecce, ale akurat on może zostać wypożyczony. Z kolei napastnik Karol Tokarczyk, pomocnik Maksym Cymbaluk (z konieczności przekwalifikowany na stopera) i skrzydłowy Oliwier Pławiński będą stanowić ważne ogniwa w III-ligowym zespole rezerw.

    Powrót do Wisły Patryka Małeckiego

    Do drugiej drużyny dołączył blisko 38-letni Patryk Małecki, wracający do Wisły po siedmiu latach przerwy. Jop pamięta go z czasów, gdy wychodzili na boisko w jednym składzie. Po raz ostatni zagrali wspólnie 24 kwietnia 2010 r. z Lechem Poznań (0:0), w meczu rozegranym na Suchych Stawach w Nowej Hucie.

    — Na pewno był to piłkarz krnąbrny. Zawsze jednak ciężko pracował, z tym nigdy nie było problemów. Myślę, że jest w stanie pomóc drugiemu zespołowi w rozwoju i w motywowaniu do pracy. Ma taki charakter, który ukierunkowany we właściwy sposób, jest w stanie spożytkować z korzyścią dla młodych chłopaków — przekonuje trener Białej Gwiazdy.

    W sztabie pierwszej drużyny o rozwój zawodników ma dodatkowo dbać Eric Lira Fernandez. W czasach, gdy trenerem Wisły był Albert Rude, Hiszpan pracował wraz z Jopem jako drugi z asystentów.

    — Bardzo mi zależało, by Eric do nas dołączył, był na mojej liście numerem jeden. Szukaliśmy trenera, który pomoże nam we wdrażaniu modelu gry, ale przede wszystkim będzie się skupiał na rozwoju indywidualnym zawodników. To człowiek, który ma szeroką wiedzę i doświadczenie, a do tego jest pozytywną osobą, łatwo znajdującą z piłkarzami wspólny język — wyjaśnia Jop.

    Fernandez pracował ostatnio z Rude w duńskim Kolding IF i pozostał tam nawet wtedy, gdy jego szef stracił w marcu pracę. Gdy jednak Wisła złożyła mu propozycję, postanowił po zakończeniu sezonu wrócić do Polski.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?