
Osłabienia Gezet Stali Gorzów zrobiły swoje. To, że ekipa trenera Piotra Palucha nie ma szans na wygraną we Wrocławiu, wiedzieli wszyscy. Nawet sam szkoleniowiec nie ukrywał tego w przedmeczowym wywiadzie w Canal+.
W kilka dni w żużlu wiele może się zmienić. Jeszcze w poprzedni piątek Gorzowianie cieszyli się z pokonania za trzy punkty (dwa meczowe i bonus) na własnym torze lidera PGE Ekstraligi Bayersystem GKM Grudziądz, a zaledwie cztery dni później pojechali do Wrocławia jak na ścięcie. To efekt kontuzji Jacka Holdera oraz Adama Bednara. Z nimi w składzie Stal mogłaby myśleć o walce z gospodarzami. Bez nich jednak nie mieli żadnych szans. Trener Piotr Paluch przed zawodami szczerze to przyznał i dodał, że po prostu chce dać pojeździć swoim zawodnikom. Stąd brak Z/Z-tki.
— Holder? Jutro przejdzie zabieg ręki, to najpoważniejsza kontuzja. Ma też uraz kostki i stłuczenie odcinka krzyżowego dolnego, to są już niegroźne kontuzje. Jack wróci silniejszy. Wierzymy w to. A Bednar ma wybity bark. Wszystko jest na dobrej drodze. Dwie rehabilitacje dziennie i na niedzielę na mecz z Unią Leszno będzie gotowy — mówił Paluch.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Zdecydowanie więcej emocji byłoby, gdyby mecz odbył się w pierwszym terminie. Sparta miała podjąć Stal 14 czerwca. Zawody przełożono z powodu niekorzystnej prognozy pogody. Ta decyzja była szeroko komentowana w środowisku. Pisaliśmy o osłabieniach Gorzowian, zatem nie można też pominąć osłabień w szeregach gospodarzy. Wrocławianie musieli radzić sobie bez kontuzjowanych: Daniela Bewleya i Mikkela Andersena. Trener Piotr Protasiewicz nie lekceważył rywali, bo za Brytyjczyka zastosował Z/Z-tkę.
Niektórzy przepowiadali blamaż Stali, twierdząc, że jej celem powinna być walka o przekroczenie granicy 30 punktów. Co ciekawe, do siódmego wyścigu nie było to jednostronne widowisko. Gorzowska młoda ekipa mierzyła się z potentatem z czterema juniorami w składzie (Oskar Paluch, Igor Kordun, Hubert Jabłoński oraz Oskar Chatłas). W wyścigu młodzieżowym show skradł 16-letni Kordun, który w swoim debiucie w PGE Ekstralidze przyjechał do mety przed bardziej doświadczoną wrocławską parą. Kibice wypełnili Stadion Olimpijski po brzegi. Widząc początek meczu, mogli przecierać oczy ze zdumienia.