
Pojedynek Francji z Hiszpanią to wielki hit MŚ 2026. — Dziś nie widzę żadnej słabości Francji — mówi nam Landry Chauvin, który przez pięć lat był selekcjonerem młodzieżowych reprezentacji Trójkolorowych w latach 2020–25. I dodaje, że właśnie w tej kadrze widzi przyszłego mistrza świata. A to nie wszystko.
LANDRY CHAUVIN: Mecz z Marokiem uznajmy za chwilowy epizod w upalnej pogodzie, jaka wówczas panowała w Foxborough. Ludzie szybko zapominają o wszystkim po jednym meczu, ale atmosfera wokół reprezentacji Francji nie różni się od tej, jaka towarzyszy jej od początku mundialu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Starcie z Hiszpanią będzie trudniejsze niż z Marokiem?
Na mundialu Francja jeszcze nie grała z trudniejszym przeciwnikiem niż Hiszpania. Zresztą już na początku turnieju można było się spodziewać, że z Hiszpanią zmierzymy się w półfinale. To będzie więc świetna okazja do rewanżu za EURO 2024 (w półfinale 1:2 — przyp. red.), tym bardziej że po obu stronach wciąż występuje wielu tych samych zawodników. Oczywiście będzie to bardzo trudny mecz, bo dziś tylko Hiszpania może pokonać Francję. Ma takie możliwości.
Czyli dziś nie mówicie jednoznacznie, że Francja zostanie mistrzem świata?
Francja ma wszelkie argumenty, by zostać mistrzem świata, to oczywiste.
Wraca pan do meczu z 2024 roku. Dziś Francja jest lepsza?
Jest znacznie silniejsza we wszystkich formacjach niż podczas EURO 2024. Oczywiście mówi się przede wszystkim o sile ofensywy, ale jest też bardzo solidna linia pomocy, a przede wszystkim mamy żelazną obronę. Nasza defensywa dobrze przewiduje i się ustawia.
Jakie wskazałby pan największe atuty Francuzów?
Francja to siła kolektywu. To drużyna, która traci niewiele bramek i potrafi dzięki indywidualnym przebłyskom swoich zawodników przełamywać głęboko broniących się rywali. A dodatkowo znakomicie przechodzić do ataku po odzyskaniu piłki. Francja to bardzo wszechstronny zespół.
Są też jednak braki…
A ja ich nie dostrzegam. Francja miała tylko jedną słabszą połowę na tym mundialu — tę pierwszą przeciwko Senegalowi (3:1). To zapewne był efekt pewnego napięcia i presji związanych z rolą faworyta, którą zespół od początku brał na siebie. To wszystko zostało w szatni. Dziś, jeśli zawodnicy nadal będą tak samo zaangażowani we wspólny cel, jak są teraz, nie widzę żadnej słabości Francji.
To lepszy zespół niż na mundialu w 2022 roku?
Są lepsi niż cztery lata temu. Francja ma już doświadczenie porażki w finale (z Argentyną 3:3, karne 2:4), a to bardzo ważne. Do tego dochodzą zawodnicy występujący w największych klubach, którzy są przyzwyczajeni do gry w najważniejszych europejskich rozgrywkach. To właśnie sprawia, że do każdego meczu podchodzą z ogromną intensywnością i potrafią nieustannie poddawać się samokrytyce. Po prostu chcą stawać się lepsi.
W ewentualnym finale jest szansa na rewanż za ten sprzed czterech lat. Chcielibyście tego?
Najpierw trzeba pokonać Hiszpanię. Zobaczymy, co się wydarzy. Argentyna przecież jeszcze nie wygrała z Anglikami. Najpierw sama musi wywalczyć awans. Nic nie jest przesądzone.
Ostatnio Luis de la Fuente mówił, że Hiszpanie pokonali Francję w dwóch poprzednich meczach. To będzie miało znaczenie?
To naturalne, że selekcjoner Hiszpanii jest pewny siebie, bo dwukrotnie pokonał Francję. Czy będzie to miało jakiekolwiek znaczenie? Nie. Wszyscy zawodnicy są profesjonalistami, potrafią wyciągać wnioski z błędów, uczyć się na nich. To, co wydarzyło się w przeszłości, nie będzie już miało wpływu na to, co stanie się teraz. Liczy się wyłącznie nadchodzący mecz.
Przed mundialem dużo się mówiło o braku chemii we francuskim zespole, o tym, że za dużo jest w nim gwiazd. Ostatecznie jednak to chyba nie jest problemem?
Francuzi udowodnili, że potrafią grać zespołowo i że każdy z nich potrafi podporządkować swoje indywidualne atuty dobru drużyny. Tak właśnie jest od początku tego turnieju. Dlatego nie, to nie stanowi problemu. Wielcy piłkarze chcą grać razem.
Pracował pan z tymi gwiazdami.
Prowadziłem Ousmane’a Dembele i Desire Doue w Stade Rennes, a także Malo Gusto, Rayana Cherkiego i Robina Rissera między innymi w młodzieżowych reprezentacjach Francji.
Spodziewał się pan, że Doue będzie błyszczał na mundialu w tak młodym wieku?
Skoro już dwukrotnie wygrał Ligę Mistrzów, to naturalne, że dziś jest ważną częścią seniorskiej reprezentacji. Zachowana została ciągłość między jego sukcesami klubowymi a grą w kadrze.
Co miał Doue, czego nie mieli jego rówieśnicy?
Desire zawsze był krok przed innymi, już od najmłodszych lat. To go wyróżniało na tle rówieśników. Urodził się z wyjątkowym talentem. Ma zdolność zdystansowania się od presji chwili i podejmowania prób, na które wielu innych by się nie odważyło. Gra w meczu tak samo, jak gra na treningu. To właśnie stanowi jego największą siłę.
Zrobi większą karierę niż Kylian Mbappe?
Nie można go porównywać do Mbappe, ponieważ grają na zupełnie innych pozycjach. Doue ma mniejszą charyzmę niż Mbappe, ale z pewnością zrobi wielką karierę.
Jak bardzo ważny jest duet Mbappe-Doue dla francuskiej drużyny?
W reprezentacji Francji nie chodzi tylko o duet Mbappe-Doue. Dla mnie zdecydowanie ważniejszy jest duet Mbappe-Michael Olise, tuż za nim plasuje się Dembele. Dopiero potem jest Doue, który podporządkowuje swoją grę dobru zespołu. On nie gra pod siebie, jest graczem zespołowym.