
Miała być feta i zerkanie w stronę meczów o medale, a skończyło się rozczarowaniem oraz największym blamażem derbowym w historii. Od koszmarnego wypadku Bastiana Pedersena rozpoczęła się niemoc Bayersystem GKM-u Grudziądz w starciu z Pres Grupą Deweloperską Toruń (35:54). Gospodarzom mecz zawalili Michael Jepsen Jensen i Maksym Drabik.
Przed derbami w Grudziądzu wskazywaliśmy na Maksyma Drabika i Emila Sajfutdinowa jako zawodników, którzy mogą zdecydować o wyniku spotkania. Ten pierwszy kompletnie rozczarował — zdobył zaledwie 3+1 pkt w czterech startach, a Rosjanin z polskim paszportem rządził i dzielił na torze przy ul. Hallera 4. Finalnie ich postawa przełożyła się na wynik spotkania, a znakomita dyspozycja Sajfutdinowa w Grudziądzu staje się już normą.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Sajfutdinow wygrał aż cztery biegi. Zdobył łącznie 13 pkt, podwyższając swoją średnią na torze w Grudziądzu do 2,476 pkt na bieg w ostatnich czterech sezonach (51+1 pkt w 21 biegach). Sajfutdinow ponownie podawał tlen gościom, którzy dzięki jego postawie mogli powoli punktować rywali. Ale nikt nie przewidywał aż takiego pogromu.
Punkty Sajfutdinowa w meczach Grudziądz — Toruń:
Marcin Karczewski / newspix.pl
Emil Sajfutdinow był najlepszym zawodnikiem niedzielnych derbów
Od pierwszego biegu (1:5) było widać, że nie jest to dzień gospodarzy, ale fani Grudziądzan w najczarniejszych snach nie przewidzieliby 54 pkt na koncie gości. Na dobre ich nadzieje przekreślił bieg nr 8, gdy przy wyniku 21:21 najpierw koszmarny wypadek zaliczył Bastian Pedersen, który przy dużej prędkości uderzył w płot, a kilka minut później w powtórce Wadim Tarasienko zaliczył defekt na prowadzeniu, co dało gościom wygraną 5:0.
Mimo koszmarnych obrazków Duńczyk o własnych siłach wrócił do parku maszyn, skąd został zabrany do szpitala na badania. GKM poinformował już, że juniorskie objawienie tego sezonu nie doznało poważniejszych urazów.
"Na koniec fatalnego dnia mamy pozytywną informację. Bastian po szczegółowych badaniach, które nie wykazały żadnych złamań. Duńczyk mocno poobijany, ale wkrótce opuści grudziądzki szpital i uda się do Danii" — czytamy w komunikacie.
Onet
Medycy biegną w stronę Pedersena po wypadku
Onet
Bastian Pedersen o własnych siłach wraca do parku maszyn
Dość niespodziewanie gospodarzy zawiódł ich lider Michael Jepsen Jensen, który podczas rundy Grand Prix we Wrocławiu ogłosił przedłużenie umowy do końca sezonu 2028.
"MJJ" w niedzielny wieczór zdobył u siebie zaledwie trzy punkty w czterech startach. Taką dyspozycję lidera Gołębi trudno wytłumaczyć. Nie potrafił tego zrobić nawet sam Robert Kościecha. Choć trener gospodarzy wspomniał o ważnym wydarzeniu w życiu Duńczyka, które mogło wpłynąć na jego występ.
— Proszę się jego zapytać. Mam nadzieję, że jutro jego żona urodzi dziecko i będzie wszystko w porządku. To też może mieć jakiś wpływ. Najważniejsze jest teraz zdrowie dziecka. Mam nadzieję, że jak już urodzi się dziecko Michaelowi, to bardzo liczę na niego i chciałbym, żeby jak najszybciej wrócił do dyspozycji, którą miał na początku roku — powiedział Kościecha.
Marcin Karczewski / Presscofus / Newspix / newspix.pl
Michael Jepsen Jensen nie przypominał siebie w niedzielny wieczór
Trener Gołębi wspomniał również o Maksymie Drabiku.
— No nie dowozi [punktów]. Jest ciężko. Nie chcę dzisiaj mówić, ale naprawdę... Ma ciężki okres — zaczął. Roberta Kościechę zapytaliśmy o podejście Maksyma Drabika do grudziądzkiego toru, który mimo upływu sezonu wyraźnie mu nie pasuje.
— W październiku jak podpisywał kontrakt, to nie mówił, że nie lubi grudziądzkiego toru. A teraz? Obojętnie na jakim torze się nie pojedzie i się na nim punktów nie zrobi, to się go nienawidzi. Jak byłem zawodnikiem, to nie lubiłem nowego toru w Gorzowie. Obojętnie ile by mi dawali za kontrakt, to bym go nie podpisał. To oczywiście w cudzysłowie, ale no tak jest — powiedział o Drabiku trener GKM-u.
— Na tę chwilę jesteśmy po prostu słabszym zespołem od Torunia. I nie ma co gadać. Jeżeli u siebie na torze nie wygrywa się startów, to się przegrywa. Plandeka została ściągnięta trzy i pół godziny przed meczem. Tor był podobny do tego, na jakim trenowaliśmy w piątek. Teraz łatwo powiedzieć, że problemem był tor. Toruń przyjechał i jakoś ten tor odczytał. Mieliśmy też sporo pecha — upadek Bastiana, a później defekt Wadima. To nas totalnie rozbiło — dodał.
Łukasz Trzeszczkowski/Newspix / newspix.pl
Zebranie zespołu GKM-u
Roberta Kościecha zapytaliśmy także o grudziądzki tor, który nie jest atutem gospodarzy w starciu z najlepszymi zespołami. Rywale szybko go odczytują, brakuje elementu zaskoczenia. Co o tym sądzi trener Gołębi?
— Wymienimy całą nawierzchnię... — zaczął ironicznie Kościecha. — Trzeba być szybkim na starcie i to wszystko. Nie wygrywaliśmy startów w Gorzowie, nie wygrywaliśmy startów we Wrocławiu. Nie wygrywaliśmy na przyczepnym, nie wygrywaliśmy na twardym. Trzeba usiąść i porozmawiać z zawodnikami na spokojnie, żeby znaleźć lepsze rozwiązania — podsumował Kościecha.
Trener GKM-u nie chciał zdradzić planów transferowych Gołębi. Zapytaliśmy, czy w przyszłym sezonie zawodnikiem GKM-u wciąż będzie Max Fricke, czy może zastąpi go np. Ryan Douglas.
— O tematy transferowe proszę pytać prezesa — powiedział.
Marcin Karczewski / newspix.pl
Robert Kościecha, trener GKM-u Grudziądz
Porozmawialiśmy także z najlepszym zawodnikiem tego spotkania Emilem Sajfutdinowem. Rosjanin nie ukrywał radości po swoim występie.
— Na torze w Grudziądzu zawsze jest mało mijanek, jest specyficzny. W dzisiejszym żużlu wszędzie decyduje start, ale dziś tych ścieżek było sporo. Ogólnie był fajny torek — można było popróbować różne ścieżki i fajnie napędzać motocykl — powiedział Sajfutdinow. Dodał, że w niedzielę tor w Grudziądzu był inny niż np. podczas marcowego sparingu.
— Może trochę się różnił. Byliśmy tu w tym roku na sparingu i był inny — stwierdził.
Piotr Pawlicki czy Artiom Łaguta wspominali, że mają odłożone silniki specjalnie na tor w Grudziądzu. Emila Sajfutdinowa zapytaliśmy, czy też ma jedną jednostkę na grudziądzki owal.
— Co roku przyjeżdżamy tu na innych silnikach. W roku wzięliśmy ten silnik, który uważaliśmy, że będzie dobry i dzięki chłopakom z teamu — ustawiali ten silnik dobrze — wspólną pracą to wszystko zadziałało — podsumował.
Fani i zawodnicy obu drużyn kończą weekend w zupełnie odmiennych nastrojach. Pres Toruń po 11 kolejkach ma na koncie już 19 pkt i traci tylko jedno "oczko" do pierwszej Betard Sparty Wrocław. GKM z kolei spadł na piąte miejsce. Grudziądzanie mają na koncie 14 pkt — tracą już trzy "oczka" do czwartego Orlen Oil Motoru Lublin, a przecież na przełomie maja i czerwca przez kilka tygodni utrzymywali się na pozycji lidera. Do końca rundy zasadniczej pozostały już tylko trzy kolejki.