RAK
    W Częstochowie zostali bez trenera. Oto prawdziwe powody odejścia?

    W Częstochowie zostali bez trenera. Oto prawdziwe powody odejścia?

    1636 odsłon
    W Częstochowie zostali bez trenera. Oto prawdziwe powody odejścia?

    Mariusz Staszewski nie jest już trenerem Krono-Plast Włókniarza Częstochowa. Taką informację przekazał klub spod Jasnej Góry we czwartkowe popołudnie. Jako powód podano enigmatyczne rozbieżności w rozwoju zespołu.

    Staszewski trafił do Włókniarza, gdy ten był jeszcze liczącym się zespołem w PGE Ekstralidze. Co prawda w 2025 roku Częstochowianie walczyli o utrzymanie, ale posiadali niebotycznie mocniejszy skład niż obecnie. W trwających rozgrywkach "Lwy" są dostarczycielem punktów i murowanym kandydatem do spadku.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    Mimo to wydawało się, że Staszewski będzie kontynuował pracę w Częstochowie, a jego zadaniem będzie odbudowa drużyny w Metalkas 2. Ekstralidze. I tutaj miały zacząć się rozbieżności, o których wspomina klub w swoim oświadczeniu, ale nie podaje konkretów. Informuje jedynie o odmiennych wizjach.

    Wizja Staszewskiego, a wizja Włókniarza

    Były już menedżer "Lwów" liczył bowiem, że uda się zbudować skład, który pozwoli na szybki powrót do elity. Miałaby o tym świadczyć puszczona w eter wiadomość o dobrej sytuacji finansowej klubu i czasie na finalizowanie kontraktów. Tymczasem okazuje się, że z pieniędzmi nie wygląda to tak kolorowo. Włókniarz niekoniecznie chce i niekoniecznie może być królem pierwszoligowego polowania. Skład ma pozwolić na spokojne pojechanie sezonu. Stąd doniesienia o sprowadzeniu m.in. Roberta Chmiela.

    Taki scenariusz miał nie spodobać się Staszewskiemu, który bez większego żalu postanowił rozstać się z Włókniarzem za porozumieniem stron. Wymowne, że 51-latek nawet nie dokończy sezonu, co jedynie pokazuje, że atmosfera w klubie musiała zrobić się napięta. W innym przypadku obie strony poczekałyby z tym do jesieni.

    Sytuacja ze Staszewskim bardzo nie przypadła do gustu kibicom Włókniarza, którzy nie rozumieją tej decyzji. Tylko nieliczni uważają, że były żużlowiec nie wykrzesał z drużyny większego potencjału, zwłaszcza w formacji młodzieżowej. Inni zarzucają mu brak chęci sprowadzenia zawodników z zewnątrz, takich jak Matej Zagar czy Nicolai Klindt. Większość jednak pozytywnie wypowiada się na jego temat i ubolewa, że nie ma go już pod Jasną Górą.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era

    Co o tym sądzisz?