RAK
    "UPA trzeba traktować jako formację niepodległościową". Opinia historyka

    "UPA trzeba traktować jako formację niepodległościową". Opinia historyka

    2224 odsłon
    "UPA trzeba traktować jako formację niepodległościową". Opinia historyka

    "Celem działania UPA nie było mordowanie Polaków, tylko walka o niepodległość Ukrainy" — pisze w swym tekście dla Onetu historyk Piotr Gontarczyk z Instytutu Pamięci Narodowej. I dodaje: "Patrzę na wystąpienia polityków i publicystów, podburzających przeciwko Ukraińcom, z niesmakiem i niedowierzaniem".

    Sytuacja wydaje się prosta: organizacja lub związek przestępczy to grupa osób, która powstała w celu lub w trakcie popełniania czynu zabronionego. To nie ma nic wspólnego z UPA: celem działania tej organizacji nie było mordowanie Polaków, tylko niepodległość Ukrainy od 300 lat — a tak się składa, że to niepodległość wykuwana głównie w walce z Moskalami i Polakami. Jakie pretensje mieli Kozacy do Rzeczypospolitej, celnie punktuje w "Ogniem i mieczem" Bohdan Chmielnicki. Podzielam opinię Pawła Jasienicy, że to Polakom zabrakło mądrości, żeby w stosownej chwili Rzeczpospolitą Dwojga Narodów przekształcić w Rzeczpospolitą Trojga Narodów — do Polaków i Litwinów dodać Ukraińców.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    W finale Polacy i Ukraińcy — oba bratnie narody — trafili pod but Moskwy. Kiedy w XX w. Rzeczpospolita odzyskała niepodległość, była i polska kolonizacja Wołynia, i szykany wobec Ukraińców, i próby brutalnej polonizacji. O tym nie wolno zapominać. Parafrazując stare powiedzenie: jak chcesz wystawiać rachunki, to zacznij od siebie. Dopiero potem wzajemne krzywdy można ważyć sprawiedliwie i z umiarem.

    Mamy obowiązek opisywania i potępiania eksterminacji polskiej ludności podjętej w 1943 r. przez UPA na południowo-wschodnich Kresach. Ale nie możemy uciekać od realiów epoki.

    • Spór o UPA. Historyk: Polska nie chce pisać ukraińskich podręczników do historii. Chce jedynie pewnych rewizji

    Rzeź wołyńska to fragment tragicznej historii XX w., gdy triumfowały ideologie gloryfikujące rozwiązania "ostateczne" w eliminacji całych narodów. Tą drogą poszedł w czasie wojny także ukraiński ruch narodowy — stąd mordowanie Polaków. To nie zmienia faktu, że Ukraińską Armię Powstańczą trzeba traktować jako formację niepodległościową, której celem była "samostijna Ukraina". O nią przyszło się zmierzyć członkom UPA przede wszystkim z Sowietami, ale niestety za swych wrogów nacjonaliści ukraińscy uznali też zamieszkujących Wołyń Polaków. Tyle że to jeszcze nie powód, żeby uznać ją za formację zbrodniczą.

    9 czerwca 2026. Prace poszukiwawcze w Hucie Pieniackiej, gdzie mogą znajdować się masowe mogiły Polaków zabitych przez UPA w lutym 1944 r. Prace prowadzi IPN we współpracy z Ukraińcami

    PAP/Vladyslav Musiienko / PAP

    9 czerwca 2026. Prace poszukiwawcze w Hucie Pieniackiej, gdzie mogą znajdować się masowe mogiły Polaków zabitych przez UPA w lutym 1944 r. Prace prowadzi IPN we współpracy z Ukraińcami

    Nieporozumienie między Polakami i Ukraińcami polega tu na rzeczy kluczowej: my potępiamy zbrodnię, Ukraińcy usiłują ją zamilczeć, a nawet racjonalizować. Dla nich UPA to legenda — jak u nas Armia Krajowa, Narodowe Siły Zbrojne (NSZ), Wolność i Niezawisłość (WiN) i Narodowe Zjednoczenie Wojskowe (NZW). Czy nam się to podoba, czy nie, tak właśnie jest — UPA ma dla niepodległej Ukrainy niekwestionowane zasługi.

    • Czeski dziennikarz: Za PiS-u stosunki polsko-ukraińskie były wrogie. Teraz są jeszcze gorsze [OPINIA]

    Skoro Polacy i Ukraińcy postrzegają tę historię inaczej, to trzeba rozmawiać i artykułować swoje poglądy, próbując zrozumieć punkt widzenia drugiej strony. Zamiast tego prof. Mirosław Szumiło krytykuje rozumiejącego różne punkty widzenia i niuanse prof. Normana Daviesa, pisząc twardo, że UPA to organizacja zbrodnicza, a nawet, uwaga, "kryminalna". To nie jest nauka. To ideologia, propaganda i wyzwiska.

    UPA słabo walczyła z Niemcami? Tłumaczę i wyjaśniam

    W tym momencie mógłbym zarzucić dalszą polemikę z tekstem prof. Szumiły, gdyby nie inne frapujące informacje z jego tekstu. Szumiło napisał, że UPA słabo walczyła z Niemcami. Tłumaczę i wyjaśniam: o niepodległość walczy się z tym, kto jest jej największym zagrożeniem. Od 1943 r. Niemcy tę wojnę przegrywały, więc groźniejszy dla Ukrainy był komunizm i Związek Sowiecki. Po co więc było tracić siły w walce z Niemcami?

    • Historyk: Ukraińcy długo nie mogli uwierzyć, że to UPA zabija Polaków

    Uwagi prof. Szumiły w tej materii wyglądają jak te z PRL o AK "stojącej z bronią nogi" — która rzekomo nie walczyła z Niemcami, oszczędzała siły i czekała na konflikt Zachodu lub polskiego podziemia z ZSRR. Albo komunistyczne hasła wobec "zbrodniarzy i kolaborantów" z NSZ, którzy głosili i wcielali w życie hasło: "nim Hitler runie, śmierć komunie". W propagandzie PRL hasło to było wyjątkowo użyteczne, bo miało świadczyć o tym, że NSZ nie chciały walczyć z Hitlerem, lecz skupiały się na mordowaniu komunistów i walce z lewicowym podziemiem.

    Po wojnie UPA musiała być wyjątkowo bezwzględna

    Prof. Szumiło pisze, że także po wojnie walcząca z Sowietami UPA to organizacja wręcz zbrodnicza: "Według zestawienia sporządzonego przez stronę sowiecką od 1944 r. na terenach zachodniej Ukrainy z rąk UPA zginęło ponad 30 tys. osób. Ponad 8 tys. stanowili funkcjonariusze NKWD, milicjanci i żołnierze Armii Czerwonej. Wśród pozostałych ofiar byli urzędnicy, działacze partyjni, ale także ponad 15 tys. mieszkańców wsi i kołchozów, czyli zwykłych chłopów, zarówno ukraińskich, jak i polskich. Oznacza to, że nawet po wojnie większość ofiar UPA stanowiła ludność cywilna".

    Polskie podziemie także po wojnie likwidowało różnych aktywistów, zdrajców i ukrytych konfidentów w ramach regularnej samoobrony własnych szeregów, siatki współpracowników w terenie i polskiej ludności. Te ofiary potem w raportach MO i UB były klasyfikowane jako zwykli chłopi.

    • Rosja cynicznie gra historią Wołynia. Media pokazują rzekome akta

    W Ukrainie działanie niepodległościowej konspiracji było bez porównania trudniejsze niż w Polsce. Totalne metody działania NKWD — w tym masowy werbunek agentów — powodowały, że UPA musiała być w takich sprawach wyjątkowo bezwzględna. Czasem wraz konfidentem zabijała jego rodzinę, nawet dzieci, które z zemsty mogły zadenuncjować sąsiadów wspierających podziemie. Kto tu kogo zabił i dlaczego? To materiał do badań. W dodatku Szumiło opisuje ofiary cywilne, biednych chłopów i kołchoźników zabitych przez UPA, za pomocą niewiarygodnych statystyk NKWD. Po tylu latach pracy z aktami komunistycznych służb specjalnych w IPN? To żenujące.

    To ideologia i propaganda, wręcz wyzwiska

    Krytyka wypowiedzi prof. Normana Daviesa jako rzekomego apologety ukraińskich nacjonalistów pochwalających UPA nie ma podstaw naukowych. To ideologia i propaganda, wręcz wyzwiska, z odwołaniem do wątpliwych danych statystycznych.

    Zamiast trudnej naukowej debaty z sąsiadem prof. Szumiło zaprezentował ultymatywne żądanie uznania UPA za organizację zbrodniczą, nawet kryminalną. Taka postawa znana jest Ukraińcom od 300 lat: Lachy znów pokazują wyższość cywilizacyjną i moralną, tupią nogą z marsową miną i oświadczają, kogo sobie nie życzą w historii Ukrainy. Na ich miejscu też przestałbym rozmawiać z butnym historycznym agresorem i pokazałbym mu zasłużony — tym bardziej że pochodzi z Polski — gest Kozakiewicza.

    Politycy i publicyści podburzają przeciwko Ukraińcom

    Od ponad roku patrzę na wystąpienia polityków i publicystów, wygadujących głupstwa i podbechtujących antyukraińskie nastroje w Polsce, z niesmakiem i niedowierzaniem. Prof. Andrzejowi Szeptyckiemu, wiceministrowi nauki, wypomina się ukraińskie pochodzenie — przy czym żaden z atakujących go chłystków nie rozumie, że jego przodkowie to jeden z wybitniejszych rodów Rzeczypospolitej o wielkich zasługach dla polskiej historii.

    Tekst prof. Mirosława Szumiły to kolejna w przestrzeni publicznej eskalacja arogancji wobec sąsiada, tyle tylko, że tym razem sygnowana tytułem profesorskim i szyldem Instytutu Pamięci Narodowej.

    Centrala Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie

    Arkadiusz Ziolek / East News

    Centrala Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie

    Mam do Szanownego Kolegi prośbę. Ilekroć ja publikuję w mediach teksty publicystyczne, jest tam zawsze informacja, że pracuję w IPN, ale tekst odzwierciedla tylko i wyłącznie moje poglądy. Ja nie obciążam IPN swoimi opiniami, więc niech profesor także tego nie robi. Jeśli obaj będziemy przestrzegali tej zasady, to unikniemy sytuacji, w której nasza polemika angażuje IPN w bieżące awantury polityczne z Ukrainą, i mu szkodzi.

    Dr Piotr Gontarczyk jest pracownikiem naukowym Instytutu Pamięci Narodowej, historykiem PRL, autorem i współautorem kilkudziesięciu publikacji, w tym głośnej książki "SB a Lech Wałęsa". Pracował w biurze Rzecznika Interesu Publicznego, czyli prokuratora lustracyjnego. Tekst wyraża jego osobiste poglądy.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era