
Rozejrzyj się dookoła i zobacz co masz w najbliższym otoczeniu. Na pewno jest tam telefon komórkowy, pewnie też laptop albo tablet. Dodatkowo po kubek z kawą lub herbatą sięgasz właśnie ręką, na której masz smartwatcha.
Blisko 80 proc. infrastruktury cyfrowej i technologii wykorzystywanych w Europie pochodzi spoza Unii Europejskiej. Dlatego też mieszkańcy Wspólnoty coraz wyraźniej zaczynają dostrzegać potrzebę zmiany tego trendu. Jednocześnie, jak wynika z badań, zdecydowana większość obywateli Unii Europejskiej chce ograniczenia technologicznej zależności od państw trzecich. Chodzi tutaj przede wszystkim o liderów technologicznego wyścigu, czuli USA i Chiny.
Tak silne uzależnienie od podmiotów spoza Europy, zwłaszcza w obliczu bardzo transakcyjnej polityki zagranicznej, jest dla nas bardzo dużym niebezpieczeństwem
— mówi poseł do Parlamentu Europejskiego Michał Kobosko.
Polityk zasiadający w Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii (ITRE) dodaje:
Z jednej strony ze względu na zagrożenie dla naszej infrastruktury krytycznej, naszego bezpieczeństwa i naszej odporności. Nie ma już świata fizycznego i cyfrowego. Dzisiaj wszystko jest cyfrowe. Czasem może się komuś wydawać, że ten świat czysto fizyczny wciąż istnieje, ale gdyby się nad tym głębiej zastanowić, to go już nie ma. A z drugiej strony, takie uzależnienie jest zagrożeniem dla naszej konkurencyjności. Nie mając własnej infrastruktury cyfrowej trudniej być innowacyjnym, trudniej wprowadzać na rynek nowe produkty i usługi. Jeden z europejskich ministrów ds. cyfrowych mówił, że potrzebujemy Europy, która buduje a nie tylko kupuje — i bardzo się zgadzam z tym stwierdzeniem.
Z najnowszego badania Eurobarometru wynika, że najmocniejsze poparcie dla takiego kierunku odnotowano w Szwecji, gdzie taki pogląd wyraża 88 procent respondentów. W Niemczech, Danii, Finlandii i Luksemburgu odsetek ten wyniósł po 87 procent. W Polsce to 80 procent.
Inwestycje w technologie i sztuczna inteligencja to jedne z najważniejszych wyzwań, które stoją dziś przed poszczególnymi krajami oraz organizacjami międzynarodowymi. Wyścig już trwa a jego dynamika i tempo powodują, że ten kto wystarczająco szybko nie będzie się przesuwał do przodu automatycznie zacznie się cofać. Dlatego czasu nie można marnować.
iStock
Unia Europejska z jednej strony chce nadążać za trendami i liderami cyfrowej transformacji, ale z drugiej strony duży nacisk kładzie na przejrzystość i regulacje prawne. 1 sierpnia 2024 roku w życie wszedł Akt o AI — pierwsza kompleksowa regulacja prawna dla systemów i modeli sztucznej inteligencji. Rozporządzenie ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa, przejrzystości i zgodności z wartościami europejskimi w rozwoju i stosowaniu AI.
Unia Europejska była pierwszym miejscem na świecie, gdzie uregulowany został rozwój, wprowadzanie na rynek i korzystanie z systemów AI
— mówi Kobosko, który pełnił również funkcję sprawozdawcy Parlamentu Europejskiego ds. infrastruktury cyfrowej.
Obowiązki regulacyjne zostały powiązane z ryzykiem z jakim wiążą się poszczególne zastosowania systemów AI. Miało to miejsce pod koniec zeszłej kadencji w ramach AI Act. I zawsze, kiedy robi się coś po raz pierwszy trudno ustrzec się błędów. Dlatego, kilka tygodni temu, wprowadziliśmy uproszczenia do tego aktu. Ale poza regulacją jest wiele inicjatyw Komisji i państw członkowskich, które poprawiają klimat do inwestycji w AI w Europie
— dodaje poseł do Parlamentu Europarlamentu.
W tej kwestii ważny jest również pakiet deregulacyjny Komisji Europejskiej — Cyfrowy Omnibus (Digital Omnibus). Ma on na celu uproszczenie unijnego prawa cyfrowego, zmniejszenie biurokracji i zwiększenie konkurencyjności. W czerwcu 2026 r. Parlament Europejski zatwierdził zmiany w unijnym akcie o sztucznej inteligencji. Nowe przepisy dają firmom więcej czasu na dostosowanie się do wymogów dotyczących AI, upraszczają część obowiązków i ograniczają biurokrację.
Sztuczna inteligencja bez wątpienia staje się jednym z kluczowych czynników globalnej konkurencyjności. W tej kwestii Unia Europejska ma silne zaplecze zarówno przemysłowe, jak i badawcze— jednak trzeba czegoś więcej. I nie chodzi tutaj tylko o prawne regulowanie rynku, potrzebne są działania praktyczne — przede wszystkim chodzi o inwestycje w infrastrukturę, kompetencje i zdolności badawcze.
Przyszła wreszcie refleksja, że nie da się wygrać globalnego wyścigu technologicznego tylko za pomocą regulacji. W tej kadencji Parlamentu Europejskiego widać zwrot, na razie w debacie, w kierunku cyfrowej polityki przemysłowej. Już na początku kadencji Parlament rozpoczął prace nad raportem, którego byłem współautorem, na temat europejskiej suwerenności technologicznej
— tłumaczy Michał Kobosko. I dodaje:
Ostatecznie został on przyjęty, w formie rezolucji Parlamentu, na początku tego roku. Wzywamy w nim Komisję Europejską do opracowania kompleksowej polityki przemysłowej dla ekosystemu cyfrowego, aby ograniczyć szkodliwe zależności strategiczne, wzmocnić krajowe łańcuchy wartości i zapewnić bezpieczny, godny zaufania i oparty na innowacjach ekosystem cyfrowy zgodny z wartościami europejskimi. Chcemy, żeby ta polityka łączyła różne dziedziny, takie jak dostęp do rynku, standaryzacja, badania i rozwój, inwestycje, handel i współpraca międzynarodowa.
Kontynuacją tych działań jest m.in. uruchomienie w lutym 2025 roku InvestAI, czyli inicjatywy mającą na celu uruchomienie 200 mld euro na inwestycje w sztuczną inteligencję. Dzięki temu powstaną m.in. cztery gigafabryki sztucznej inteligencji, które będą się specjalizować w szkoleniu najbardziej złożonych modeli sztucznej inteligencji.
Stany Zjednoczone wciąż pozostają globalnym liderem modeli generatywnej AI, Chiny posiadają dominująca pozycję w technologiach telekomunikacyjnych oraz w produkcji półprzewodników, natomiast Unia Europejska jest unikatowym regulatorem rynku. Decyzja o uproszczeniu unijnego prawa w połączeniu z uruchomieniem inwestycji ma zatrzymać pogłębianie się luki technologicznej między UE a światowymi liderami technologicznymi.
Jeśli jako Europa podejdziemy do tego tematu ambitnie to jesteśmy w stanie zniwelować to uzależnienie. W przeciwnym razie dla naszych dzieci normą będzie korzystanie z amerykańskich aplikacji na chińskim sprzęcie a za uzależnieniem gospodarczym pójdzie podporządkowanie polityczne
— kończy Michał Kobosko.