
Hiszpanie alarmują w sprawie niesprawiedliwej drogi do półfinału mistrzostw świata. "Marca" donosi o "przeszkodzie" w drodze do finału i nie chodzi tylko o spędzone 20 godz. w samolocie i kolejne osiem w autokarze. Francuzi są w uprzywilejowanej sytuacji.
La Furia Roja po 16 latach znalazła się w strefie medalowej, ale na tle najbliższego rywala wcale nie wygląda na faworyta. Po ograniu Belgii 2:1 trafiła na aktualnych wicemistrzów świata z Francji. Do tego okazuje się, że Trójkolorowi mają niespodziewaną przewagę nad rywalem z Półwyspu Iberyjskiego.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W Hiszpanii mówi się o sytuacji kadry Luisa de la Fuente, która znajduje się w gorszej sytuacji od Francji, biorąc pod uwagę czas na regenerację. Aktualni mistrzowie Europy nie mogli uniknąć kolejnych podróży, a sumując czas spędzony w środkach transportu, trudno dziwić się niepokojowi panującemu w obozie półfinalisty.
"Przeszkoda dla Hiszpanii przed półfinałem: więcej kilometrów, dezorganizacji i mniej odpoczynku niż u Francji" — pisze już w tytule "Marca". Do tego dochodzi kwestia terminarza, przez który rywale mieli więcej czasu na regenerację.
"Wyraźnie widać, że Hiszpania miała o jeden dzień odpoczynku mniej niż Francja. Francuzi rozegrali mecz ćwierćfinałowy w czwartek, a Hiszpania w piątek. Ale zmęczenie nie wynika z tego, ale ze wszystkiego, co wydarzyło się od przyjazdu drużyny do Chattanoogi 5 czerwca. Od tego czasu drużyna Luisa de la Fuente pokonała o wiele więcej kilometrów i pokonała więcej tras niż kadra Deschampsa" — ocenia dziennikarz.
Zaczęło się od podróży z krajowego obozu do Chattanoogi, co daje już 6,5 tys. km. Do tego doszła podróż z bazy do meksykańskiej Puebli, gdzie Hiszpanie zagrali sparing z reprezentacją Peru.
Z Chattanogi, w której kadra spędziła łącznie 25 dni, dwukrotnie musiała udać się do Atlanty — 800 km autokarem — oraz raz samolotem w fazie grupowej do Guadalajary. Następnie w fazie pucharowej musiała lecieć do Los Angeles, Dallas i Nowego Jorku.
"W sumie Hiszpania pokonała do tej pory prawie 20 godz. podróży samolotem w ciągu 35 dni (nie licząc podróży do Puebli) i 8 godz. podróży autobusem do Atlanty, sześciokrotnie zmieniła strefę czasową i dotarła do półfinału z jednym dniem odpoczynku mniej niż jej przeciwnik. To nie jest wymówka, to rzeczywistość" — podsumowuje "Marca".
A Francja? W porównaniu do mistrzów świata z 2010 r. miała niezwykły komfort. Baza w Bostonie pomogła im w stosunkowo szybkim transporcie do New Jersey i Filadelfii (po dwa mecze w każdym z tych miejsc). Do tego dwa spotkania rozegrali w Bostonie, w tym w ćwierćfinale z Marokiem (2:0). Łącznie daje to zaledwie 10 godz. lotu i brak konieczności zmian stref czasowych
Mecz Francja — Hiszpania w Dallas odbędzie się we wtorek 14 lipca o godz. 21.00 czasu polskiego. Relację "na żywo" z tego spotkania znajdziesz w Przeglądzie Sportowym Onet.