
Ważna decyzja! Dziennik "The Times" poinformował, że "UEFA poinstruuje swoich sędziów meczowych, aby nie stosowali kontrowersyjnej nowej zasady FIFA dotyczącej »pomyłki co do tożsamości zawodnika«", która wywołała kontrowersje podczas meczu mistrzostw świata. To nie jest jednak jedyny przepis obecny na mundialu, którego UEFA nie zamierza wprowadzać.
W ćwierćfinale mistrzostw świata w meczu Argentyny ze Szwajcarią doszło do kontrowersyjnej sytuacji. Breel Embolo upadł po starciu z Leandro Paredesem, za co Argentyńczyk otrzymał żółtą kartkę.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Sędzia został jednak wezwany do monitora, a analiza wykazała, że Embolo wyraźnie symulował. Napastnik Szwajcarii miał już na koncie żółtą kartkę i Joao Pinheiro pokazał mu drugi żółty kartonik za próbę wymuszenia ukarania rywala, za co Embolo wyleciał z boiska.
To całe zdarzenie było efektem nowej zasady, która pozwala interweniować sędziom VAR, gdy dojdzie do pomyłki co do tożsamości zawodnika. Okazuje się jednak, że ten przepis nie będzie stosowany przez UEFA, o czym poinformował "The Times".
"UEFA poinstruuje swoich sędziów meczowych, aby nie stosowali kontrowersyjnej nowej zasady FIFA dotyczącej »pomyłki co do tożsamości zawodnika«. [...] Choć powtórki wideo sugerowały, że decyzja była sprawiedliwa, UEFA obawia się, że stosowanie tej interpretacji dotyczącej pomyłki w identyfikacji zawodnika rozszerza uprawnienia VAR poza zakres uzgodniony przez twórców przepisów piłkarskich" — możemy przeczytać.
A to przecież nie jest jedyny przepis stosowany podczas mistrzostw świata, którego UEFA nie zamierza wprowadzać. Wspomniany dziennik wskazuje także na zasadę dotyczącą pokazywania czerwonych kartek zawodnikom, którzy zasłaniają usta podczas rozmów z przeciwnikami. Dodatkowo odrzucono pomysł stosowania obowiązkowych przerw na nawodnienie. A i to nie wszystko.
"W tym miesiącu UEFA ogłosiła, że nie będzie stosować się do wytycznych FIFA przewidujących czerwoną kartkę dla zawodników, którzy opuszczają boisko w ramach protestu przeciwko decyzji sędziego" — podał "The Times".