
— Wiele będzie zależeć od sędziowania — rzucił wprost Aymeric Laporte, otwarcie grożąc, że Hiszpanie zaczną brutalnie faulować w finale mistrzostw świata. Obrońca nie wytrzymał i uderzył w faworyzowaną Argentynę. Problem w tym, że sędziowanie spadnie na barki Slavko Vincicia.
Finał mistrzostw świata jeszcze się nie rozpoczął, a wojna psychologiczna weszła już na najwyższy poziom. Aymeric Laporte wytoczył najcięższe działa przeciwko reprezentacji Argentyny.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— W ostatnich meczach widzieliśmy rzeczy, które naprawdę nas zaskoczyły. Widzieliśmy incydenty uchodzące na sucho, zwłaszcza z udziałem Argentyny, drużyny, która zostawia swój ślad na rywalach — grzmiał Hiszpan.
Na oskarżeniach się jednak nie skończyło. Laporte wystosował w kierunku rywali i samego sędziego otwartą groźbę, zapowiadając zmianę stylu gry swojej reprezentacji.
— Od początku turnieju nie szukaliśmy okazji do uderzania rywali czy wchodzenia w niebezpieczne starcia... Ale myślę, że to jest dokładnie to, co musimy zrobić przeciwko nim w finale. Wiele będzie zależeć od sędziowania — wyznał.
Cała odpowiedzialność za utrzymanie porządku na murawie spadnie w niedzielę na barki człowieka, którego wybór przez FIFA wywołał gigantyczne oburzenie. Finał posędziuje Slavko Vincić. Słoweniec dostał ten zaszczyt m.in. kosztem Szymona Marciniaka, mimo że na tym turnieju popełniał już poważne błędy (m.in. w starciu Brazylii z Marokiem).
Dla polskich kibiców to nazwisko brzmi jak najgorszy koszmar. To właśnie Vincić prowadził finał baraży Polska — Szwecja. W tamtym spotkaniu Słoweniec kompletnie stracił kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi, krzywdząc Biało-Czerwonych brakiem rzutu karnego na Jakubie Kamińskim oraz uznaniem bramek ze spalonych i po faulach.
Błędy na boisku to jednak nie wszystko. Za arbitrem ciągnie się mroczna przeszłość kryminalna. W 2020 r. Vincić został aresztowany w Bośni i Hercegowinie podczas policyjnego nalotu na prywatną willę. Zabezpieczono tam broń, narkotyki, gotówkę oraz zatrzymano członków grupy przestępczej zajmującej się sutenerstwem. Słoweniec gęsto tłumaczył się później, że na imprezie znalazł się "przypadkowo", co ostatecznie uchroniło go przed wyrokiem, ale potężna rysa na wizerunku pozostała.
Teraz ten sam człowiek, pod wpływem gigantycznej presji Hiszpanów i Argentyńczyków, będzie musiał utrzymać w ryzach najważniejszy mecz piłkarski na świecie.