
Wielkimi krokami zbliża się debiut Roberta Lewandowskiego w barwach Chicago Fire. Wszystko wskazuje na to, że dojdzie do niego już 23 lipca, podczas meczu z Interem Miami. Sebastian Staszewski, autor książki "Lewandowski.
Pierwotnie wszystko wskazywało na to, że "Lewy" w nowym zespole wystąpi po raz pierwszy przeciwko Vancouver Whitecaps, ale starcie to zostało przełożone. Powodem takiej decyzji była zła jakość powietrza w Chicago wywołana pożarami w Kanadzie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jak przyznał Staszewski, napastnik Biało-Czerwonych był zadowolony z tego, że będzie miał więcej czasu na trening z nowymi kolegami. — Spotkałem Roberta w dniu meczu, kiedy już było wiadomo, że zostanie odwołany i jechał na stadion odbyć trening na siłowni. Powiedział, że się cieszy, że potrenuje jeszcze tydzień i wejdzie na odpowiednie obroty — zdradził.
Dziennikarz w rozmowie z WP SportoweFakty ujawnił również, że trener Strażaków Gregg Berhalter planował, że w pierwszym spotkaniu 37-latek zaliczy 15 minut. — Spytałem go, czy wyobraża sobie, że Robert zagra od pierwszej minuty. Przyznał, że w drugim meczu 45 minut lub od początku, jeśli się będzie dobrze czuł — dodał.
Staszewski przypomniał jednak, że sytuacja się zmieniła, bo zespół zdecydował się opuścić Hugo Cuypers, a więc konkurent Lewandowskiego do gry w ataku. — Wobec jego odejścia to wydaje się realne. Znając Roberta, który potrafi powiedzieć trenerowi: "zostaw mnie jeszcze na boisku 10-15 minut", może się okazać, że zrobi się z tego godzina — zakończył.