
— Czapki z głów przed moimi zawodnikami — powiedział trener Igor Milicić po zwycięstwie koszykarskiej reprezentacji Polski 92:84 nad Holandią i wywalczeniu awansu do drugiej fazy eliminacji mistrzostw świata z kompletem zwycięstw.
— Niektórzy dopiero co skończyli sezon, inni mieli już przerwę. Wszyscy byli jednak mentalnie gotowi, by robić wielkie rzeczy. Graliśmy ten mecz, jakby to już była druga runda. Tyle znaczył dla nas ten mecz. Graliśmy agresywnie w obronie, choć Kruithof rzucił siedem trójek, co nie jest normalne. Jesteśmy jedną z dwóch drużyn z bilansem 6-0. Nie ma dla nas chwili na relaks. Będziemy gotowi na kolejne mecze — podsumował.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Wiemy, na co nas stać. Nikt się nie rozluźnia. Jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego, co zrobiliśmy do tej pory. Mamy charakter. Budujemy atmosferę wokół nas — nie tylko w szatni, ale w całym kraju. Mamy mądrych zawodników, wiemy, co robimy zarówno w sztabie jak i w federacji — dodał selekcjoner.
Kapitan drużyny Mateusz Ponitka po meczu pochwalił Kamila Łączyńskiego, najlepszego w polskim zespole.
Kamil był dziś klasycznym marszałkiem. Bardzo się cieszymy. Od tego ma się w drużynie weteranów — zawodników, którzy na co dzień być może dają trochę mniej, ale w ważnych meczach są kluczowi. Kamil wykonał niesamowitą pracę. Naprawdę ciągnął nas dziś i chwała mu za to. To na pewno jedna z legend polskiej koszykówki.
Zwrócił także uwagę na świetny występ Dominika Olejniczaka, który zakończył mecz ze stuprocentową skutecznością — 12 punktów (5/5 za dwa i 2/2 z wolnych) — i był bliski double-double, bo miał dziewięć zbiórek, dwa przechwyty i blok.
— Każdy coś od siebie dołożył. Cechuje nas to, że jesteśmy zespołem, kolektywem, jednością. Wydaje mi się, że to widać nie tylko na boisku, ale i poza nim — zauważył.
Polacy kończą tę fazę eliminacji z bilansem sześciu zwycięstw i zera porażek oraz dobrymi perspektywami przed sierpniowym okienkiem drugiej fazy eliminacji.