RAK
    Trener GKM nie wytrzymał. Powiedział co myśli o Maksymie Drabiku

    Trener GKM nie wytrzymał. Powiedział co myśli o Maksymie Drabiku

    1616 odsłon
    Trener GKM nie wytrzymał. Powiedział co myśli o Maksymie Drabiku

    Pres Grupa Deweloperska Toruń zdemolował Bayersystem GKM Grudziądz w meczu wyjazdowym 11. kolejki PGE Ekstraligi aż 54:35. Faza play-off brutalnie odjechała podopiecznym Roberta Kościechy i o czołową czwórkę może być bardzo trudno.

    Nawet najgorszy scenariusz dla Grudziądzan nie zakładał takiego pogromu w niedzielę (5 lipca). Niemal wszyscy eksperci typowali, że mecz będzie zacięty do samego końca i może ostatecznie pójść w jedną albo drugą stronę. Od połowy zawodów tak jednak nie było.

    Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

    — Na ten moment jesteśmy słabszym zespołem od Torunia — mówił po meczu Robert Kościecha, trener Bayersystem GKM-u Grudziądz. — Jeśli nie wygrywa się startów u siebie na torze, to się przegrywa mecze. Tor był normalnie przygotowany. Drużyna przyjezdna po prostu lepiej go odczytała po zdjęciu plandeki. Upadek Bastiana i defekt Wadima spowodowały, że nas totalnie rozbiło — dodał.

    • Zobacz więcej: Król wrócił na ostatni wyścig. Wielkie emocje w hicie PGE Ekstraligi

    Jednym z największych rozczarowań po stronie gospodarzy był Duńczyk, Michael Jensen Jensen. — O formę Michaela Jepsena Jensena pytajcie jego samego. Mam nadzieję, że jego żona urodzi jutro (w poniedziałek — przyp. red.) dziecko i będzie wszystko w porządku, to też może mieć jakiś wpływ, bo dla każdego najważniejsze jest zdrowie dziecka i to, żeby wszystko było z nim w porządku. Liczę, że po narodzinach Michael wróci do swojej formy, do której nas przyzwyczaił. Jest bardzo ambitnym zawodnikiem — powiedział Kościecha.

    Przy kontrakcie Drabik nie narzekał

    Forma Maksyma Drabika również pozostawia wiele do życzenia. Widać gołym okiem, że mecze domowe mu po prostu nie wychodzą i nie ma pomysłu na to, w jakim kierunku iść, by było lepiej. 48-latek zaśmiał się, twierdząc, że Drabikowi tor w Grudziądzu nie przeszkadzał w październiku ubiegłego roku przy podpisywaniu kontraktu. — Drabik jak podpisywał z nami kontrakt w październiku, to nic nam nie mówił, że nie lubi tego toru. A teraz? A teraz na obojętnie jakim torze, gdy się nie zrobi dobrych punktów, to się go nienawidzi. Ja też jak byłem zawodnikiem, to nie lubiłem toru w Gorzowie — stwierdził Robert Kościecha.

    Teraz przed Bayersystem GKM-em Grudziądz miesięczna przerwa w rozgrywkach. — To będzie dla nas bardzo trudna miesięczna przerwa. Nie sądziłem, że w takich nastrojach będę ją spędzał. Na pewno pierwszy tydzień mam do tyłu, bo jestem takim trenerem, który kilka nocy po takiej porażce nie prześpi. Wszystkie ostatnie trzy mecze są dla nas bardzo ważne. Jeśli nie obronimy bonusu w Lesznie i nie wygramy pozostałych dwóch spotkań z Włókniarzem i Motorem, to nie wchodzimy do czwórki. Matematyki się nie oszuka — powiedział Kościecha.

    • Zobacz również: Koszmarny wypadek podczas derbów. Trener zakrył usta, stadion GKM-u zamarł

    Co zatem czeka w najbliższym czasie GKM? Na pewno nie są planowane żadne prace nad torem. Kościecha zaznaczył jednak, że nie ominą żużlowców poważne rozmowy. — Wymienimy całą nawierzchnię, zmienimy ścieżki i będzie okej (śmiech — dop. red.). Teraz już nic nie możemy zrobić z tym torem. Co mogę zrobić? Trzeba być szybkim na starcie i to wszystko. Nie wygrywamy startów na twardym torze, nie wygrywamy startów na przyczepnym torze. Gdzieś musimy usiąść z zawodnikami i poważnie porozmawiać, żeby znaleźć jakieś rozwiązanie — tłumaczył szkoleniowiec.

    Na sam koniec zapytaliśmy trenera, czy z perspektywy czasu jest zadowolony z kary finansowej, jaką jakiś czas temu nałożył na swojego podopiecznego, Kevina Małkiewicza. Odpowiedź nie budziła żadnych wątpliwości. — Tak. Bardzo dobra decyzja — zakończył Robert Kościecha.

    Artykuł sponsorowanyAD
    SamsungGalaxy AI - nowa era